squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Podróże z zaparciem"

Omiotłam biurko wzrokiem i co ja paczę, leży saszetka z takim napisem. Zaskakującym nieco, więc się przyjrzałam. Z zapachem były te podróże, z zapachem, to saszetka do samochodu jest. Naprawdę powinnam się wyspać.
Okazało się, że przyroda czyni mi despekt gdyż w dniu dzisiejszym nie tylko Diablotki walczyły aktywnie z moim snem. Jakiś pierzasty mały drań uznał najwyraźniej, że optymalne miejsce do darcia dzioba na cały regulator to gałąź akurat dokładniusieńko na wprost okna mojej sypialni. Jeśli nie dostanę dwururki w ramach jakiegoś romantycznego prezentu to będzie się działo.
Myszęta zdrowe i wesołe, pomijając te dość rzadkie na szczęście chwile kiedy pacają się łapkami, skubią po uszach i poskrzekują na siebie z powodu zazwyczaj żadnego. Wczoraj Większa została osquirkana z powodu podejścia do liścia cykorii konsumowanego przez Mniejszą. Moje szanse na zachowanie zdrowia psychicznego w tych warunkach drastycznie zmalały.

Na szczęście telewizja brytyjska, pozdrawiam serdecznie, postanowiła ubarwić mi życie prezentując program o nastoletnich matkach i ich z reguły niechętnie nastawionych rodzicielkach, które same urodziły córki w wieku lat 15-16 i teraz szok i niedowierzanie bo jak, to, jak to, moja córka nie powinna przecież robić takich rzeczy. Wyjątek był jeden, mianowicie dość zrezygnowana pani lat bodajże 35 z córeczką szestastoletnią piastującą na podołku dziecię około roczne. Oho - myślę - teraz pewnie kolejna matka zacznie narzekać że córka niestety poszła w jej ślady. W tym momencie córka otwiera ust korale i informuje świat, że kobieta powinna mieć dziecko wtedy, kiedy chce, wiek nie jest ważny tylko to, jaką jest matką, ona była gotowa jako nastolatka i miała prawo sobie dziecię machnąć, bo chciała i tyle. Przyznam, że w tym momencie spodziewałam się, że pani nie wytrzyma, trzepnie smarkatą przez łeb i uświadomi, że jak sie chciało rodzić to niech się utrzymuje a nie oczekuje, że pieniążki da mamusia i opieka społeczna a jak się panience nie podoba to wziu, do nastoletniego tatusia, bo dwoje ich było podczas procesu produkcji i niech tatuś będzie świadom, że rola ojca nie ogranicza się do pomachania frankfurterkiem, klepnięcia panny w sempiternę i rzucenia "fajnie było".
W tym momencie pani stwierdziła, że no tak, tak, córka chciała mieć dziecko no to ma i co ona, matka, mogła na to poradzić. Przemknęła mi przez umysł szalona myśl że może powinna panienkę wychować tak, żeby trzymała kolanka razem póki nie będzie w stanie ponosić konsekwencji swoich decyzji ale najwyraźniej nie przyszło to pani do głowy. Zresztą dość zabiegana była, jej druga córka, 18-letnia, właśnie przygotowywała się do porodu. Paradne.

W przyrodzie mobilnej nuda, krokodyle usiłują wyżreć całą Afrykę, na szczęście nie wszystkie są pełnosprytne, oglądany wczoraj nie był. Zrobił sobie ogonkiem dołek przy brzegu, zapomniał tenże ogonek schować, nawet trochę nim machał w emocjach i był bardzo zaskoczony, że gazele nie podchodzą do wody tylko stoją kawałek od niej ze zniesmaczonymi wyrazami mordzików. W końcu się opamiętał, zarejestrował obecność ogonka nad zamiast pod wodą i upolował jakąś najwyraźniej upośledzoną kopytkowo gazelę ale zrobił przy tym tyle hałasu, że przypłynął jego szef i sobie gazelę zabrał. Wniosek jest taki, żeby przy jedzeniu chować ogonek i nie hałasować bo nas szef okradnie, oczywiście. Bardzo pouczająca jest przyroda.

Obrazeczki mam dziś o przyrodzie, biznesie oraz troszkę świński. Ponadto że też ja nie wpadłam na coś takiego. Miłego wieczoru Państwu życzę, powinno się udać, bo jutro piątek, przetrwaliśmy kolejny tydzień.

czwartek, 08 listopada 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/11/08 19:28:18
Och, podróże z zaparciem to wielki kłopot, rzeczywiście saszetka by się na takie okoliczności przydała (a w saszetce ogórek kiszony i torebeczka kefiru, na zaparcie jak znalazł. Albo mały karaluch - na widok karalucha człowiek zazwyczaj ucieka czyli biega, a jak się biega, to kiszki się ruszają i zaparcie opuszcza nas w ekspresowym tempie!*^v^*~~~ )
-
2012/11/08 19:29:35
Brahdelt - to może być niegłupia nisza na rynku do zapełnienia, może ktoś z czytających skorzysta, proszę się nie wahać ;-))
-
2012/11/08 19:34:21
ja tam rozumiem te paniusie od nastoletnich dzieci ;) Ostatecznie moja córex ma 17 a ja wciąż 28 wiosen, nic dziwnego pfff
Słuchaj no, a kiedyż pakujesz swoje piękne członki i ruszasz na południe? i czy zdrowaś Mario? bo że niewyspana - wcale się nie dziwię, zbliża się era na świętego Miśka, spodziewaj się daru od cioci Berberys w postaci broni palnej, bo ja lubię wręczać praktyczne, ale zarazem osobiste prezenty ;))
-
2012/11/08 19:44:56
kocham świński!
-
2012/11/08 20:50:24
Berberysku - niezdrowaś i nie wiem, co z Krakowem. ponadto moja ukochana matka na wieść o tym, żem nieco niezdrowa, dostała solidnego ataku histerii i nie spała przez całą noc więc wystaw sobie, jak mi w tym wszystkim wesolutko.
Dwururkę chcę, dwururkę, żaden pierzasty mały skurwiel nie będzie mi kląskał, kiedy śpię.
;-))
-
2012/11/08 20:50:52
Sia.sia - podzielam Twoje uczucie :-))
-
2012/11/08 21:21:08
się zrobi Bejb ;) smuteczek bardzo, że będziesz musiała zweryfikować plany.. ale lepiej żebyś była cała całkiem i pojechała za tydzień, niż podwajała sobie nerw
Poza tym bierz jakiś AC Zymes na odporność, skoro mnie pomaga na mój odporności agresywny brak, to i Ciebie żwawą dziewoje postawi do pionu. Tym bardziej, że mam wielkie kuligowe plany względem Ciebie i Trenera ;)
-
Gość: Karolina, *.dynamic.chello.pl
2012/11/08 21:28:54
Świński, świński - ja chce jeszcze. A wpadłabyś na to że żółć pola rzepaku można określić mianem "krwistozielonego" - zaparcia przy tym to pikuś.
-
2012/11/08 21:41:47
Świnioki mają miszcza!! Ktoś się nieźle napracował w photoshopie albo w krzyżowaniu, że mu taki gradient kolorów wyszedł. Takie kolory jak u alpaki- wiem, skrzywienie już mam. I widziałabym taki sweterek cieniowany, taki wiesz- rozlazły letko, z rękawami długimi jak dla orangutana, tylko wtedy rośnie wykładniczo prawdopodobieństwo, że mnie Pan W. zwiąże na pleckach i będzie się nabijał z mojej próby oswobodzenia. Jeśli chodzi o "pierzastego małego skurwiela", to ja Ci go mogę ustrzelić z Teścia wiatrówki, nie jeden już od niej padł :D a strzelać umiem, nawet lepiej niż Pan W. hihi. I nie chcę Ciebie dołować, ale jak Myszate mają tyle pałera o tej porze roku, to wyobraź sobie, co będzie na wiosnę....
-
2012/11/09 00:28:00
Berberysku - problem w tym, że mogę jechać tylko w sobotę, póki Mama w Krakowie, a potem do domu, a do domu nie chcę. Inna opcja to zlot rodzinny za kilka m-cy w domu cioci ale wtedy się nie zobaczę z Mamą przez kolejnych kilka m-cy. Nie wiem, co robić, i jutro zadecyduję.
Nie z odpornością i przeziębieniem mam kłopot, więc leki na to cudu nie zrobią :-) Walczę i okaże się, co dalej :-)
-
2012/11/09 00:29:42
Karolino - przyznam, że nie wpadłabym na krwistość zieleni i że lepsze to, niz podróż z zaparciem ;-) Co do świnek - jeśli tylko jakąs dorwę zostanie Zamieszczona.
;-)
-
2012/11/09 00:30:39
Bartoszcze - to jak Berberys i jej Córex, obie piękne, tyle powiem :-))
-
2012/11/09 00:35:28
Dodg.ers - nawet nie myślę o tym, co będzie jak mi się Myszy bardziej rozszaleją gdyż dostały dziś swój pierwszy kołowrotek na stałe i Mniejsza bieży juz trzecią godzinę, tylko jej miga puch na łapkach. Większa okazjonalnie podchodzi, biega przez kilka minus po czym idzie odzyskać kcal. Po dźwięku rozpoznaję kiedy która biega bo przy Większej hałas jest taki jakbym miała w kołowrotku średniego słonia morskiego ;-)
Rób sweterek, rób, spokojnie dasz radę wełnę zafarbować na dowolne kolory, wnisokuję z tego, co farbowałaś dotąd :-))
Co do strzelania - paczamy właśnie z Trenerem na warunki przystąpienia do koła myśliwskiego i rozważamy, czy nie zostać myśliwymi. Z jednej strony szczerze zwierzęta lubię, z drugiej - jestem mięsożercą, nie mogę udawać, że zwierzątko pochodzi z tacki z folijką. Największy szacunek mogę okazać przez zapewnienie szczęśliwego życia, szybkiej śmierci i wykorzystania każdego niemal skrawka. Ciekawe, co z tego wyjdzie, bo jak widze sarenkę to piszczę ale jak widzę stek to też piszczę, więc będzie interesująco.
:-)
-
2012/11/09 06:50:05
Bartoszcze
Cztery wesela i pogrzeb, Masz wiadomość... o piosenkach nie wspominając.. ja z uporem maniaka twierdzę, że to było w tak wczesnym moim dzieciństwie, że mam prawo nie pamiętać dat ;))) Ale od czasu do czasu, kiedy zatrudniam nowego pracownika i na CV paczam a tam rok urodzenia 1990, to jakoś mi jest .. nieswojo. I dziwnie, bo obecność obok córexa,który ni z tego ni z owego zrobił się dorosły wcale mi tak nie doskwiera ;)))

Squirku - bardzoś dla mię dobra, ale jednak dziecko wyprodukowałam nieco ładniejsze niż ja sama ;)))
-
2012/11/09 10:52:27
Kiedyś lubiłam gołębie. W mieście. Przy fontannie. Okruszki, te sprawy. Urocze ptaki, prawda? I tak śmiesznie chodzą:)
Dopóki nie pomieszkałam przez chwilę na osiedlu, którego mieszkańcy intensywnie dokarmiali tę swołocz na balkonach. Przez całą zimę. A później nastały dłuższe dni, słońce zaczynało przedzierać się przez zasłony już od 4.30 rano - a z nim nienażarte gołębie, w oczekiwaniu na wczesne, qrde, śniadanko. Tzn, nie przedzierały się fizycznie, już mnie znały i żaden nie przejawiał skłonności samobójczych, ale dzioby miały cholery wybitnie do przedzierania przystosowane. Przez romański mur to by się przedarło.
Wtedy zapragnęłam mieć sokoła, albo nawet jastrzębia, żeby to szlag.
Jak już będziesz miała tę dwururkę, to może dorzucę Ci komplet noży do rzucania? - widziałam ostatnio w przelocie - bardzo gustowny:)
-
2012/11/09 15:13:12
Berberysku - nie marudź bo dostaniesz karną zmarszczkę, niczego Ci nie brakuje a zlot u Oksydka to wogle laseczkarium było ;-))
-
2012/11/09 15:14:35
Sakurako - mnie generalnie nie pasuje bardzo bycie budzoną przez dźwięki przeraźliwe toteż bardzo się cieszę z braku mocno niedorosłych otroczków w sąsiedztwie.
Noże tak, tak ;-))
-
Gość: ruda śląska, *.threembb.co.uk
2012/11/10 01:08:29
tfu... amatorszczyzną mnie tu pachnie! Gołębie, te latające szczury, też nam w Polsce sąsiad nawpół podłączony do świadomości staruszek z piętra wyżej dokarmiał, efektem była żygopodobna owsiana papa naszych szybach oraz codzienne o 6 rano nawalanie dziobami w blachę parapetu sypialni tak na oko metr od naszej klitki sypialnianej na gdańskim Przymorzu.... jako wrodzony asperger szalałam, nic więcej nie liczyło się, tylko ostateczne rozwiązanie kwestii gołębiej... mój małżon poszperał w necie (okazałoś, że istnieją całe strony i fora dla ludzi o podobnych problemach - hurrrrra!!! zahaczamy troszke o tzw. normę!! ). Rozwiąaniem okazal sie niedrogi, a ogrom radości przynoszący pistolet-zabawka na plastykowe kulki. BŁAHAHAHAHAHA!!!................. I've loved this game ]:)
-
2012/11/10 01:23:35
Rudo śląska - podobniez moi rodzice karmili mnie rosołem z gołębi, czyli ptaszęta były dostępne i konsumpcyjne, teraz chyba bałabym się przetworzyć termicznie ptaszę bez atestu i więcej radości miałabym z napierniczania wgołębie kulkami ;-) Że też nie znałam tego rozwiązania w poprzednim mieszkaniu gdzie parapet był bardzo akustyczny i okoliczne pgołębie były do niego namiętnie przywiązane, com się nawrzeszczała to moje.
;-)
-
Gość: ruda śląska, *.threembb.co.uk
2012/11/10 01:31:19
Sprawdzałam najwprzód: były odporne na: wrzeszczenie, machanie rękami, szeleszczące reklamówki, machanie kijem od mopa, ponoć te miejskie odporne są nawet na ultradżwięki, ot, jeszcze jeden skutek uboczny telewizji ogólnie rozpowszechnionej. Środki chemiczne w Polsce ponoć nielegalne, pozostała SAMOOBRONA hyhy. Rosół jadłam również raz, raczej z hodowlanych. Dzikożyjące napawają odrazą nawet od samego patrzenia po wierzchu, vide Dworzec Centralny i nie tylko. Te kikutki, i straszne to też i przykre. A w środku to się napewno aż kłębi........x-X
-
2012/11/10 01:34:17
Rudo śląska - fakt, przykro patrzeć na miejskie gołębie, paskudne są i widać, że schorowane, powinno się coś z nimi zrobić, przecież one roznoszą choroby, zarażają się wzajemnie, może wystarczyłyby jakieś leki podawane z ziarnem, żeby się ptaki nie meczyły. Oczywiście nikt o tym nie pomyśli, bo komu by się chciało. Nie lubię ich ale mi żal.
-
2012/11/10 10:07:25
@berberys
Ja chyba dojrzewam do notki na ten temat (pod hasłem "spotkanie klasowe"), ale generalnie to pamiętam, jakieś 8 lat temu, siedzę w biurze u stałego klienta, przychodzi delegacja z Firmy Audytorskiej a ja patrzę na tych ludzi i myślę "co to za szczeniaki" :-P