squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Veni, vidi, cicik.

Miało być klasycznie ale po drodze zmieniłam zdanie gdyż sami popaczcie - Mysz ma kota. Proszę o trzymanie kciuków za owocną współpracę obu Pań.

Jestem troszkę jakby chora, o czym chyba zresztą wspomniałam, w związku z czym dochodzi do sytuacji nietypowych. Wczoraj na przykład wahałam się, czy - po tym, jak już przyjmę uroczą, uwodzicielską pozę - powinnam poprosić:
 - Kochanie, zajrzyj, proszę, do Myszy.
czy raczej:
 - Czy mógłbyś zajrzeć do Myszy? Nie czuję się dobrze i nie chciałabym ich zarazić...
Niestety gdzieś po drodze spawa się rypła i skończyło się na tym, że nieszczęsnemu Treneru drogę zastąpiła wymiętoszona zjawa z fryzurą typu "piorun w szczypiorku" trzymająca w dłoni dyżurnego Owcę do spania i wyskrzeczała:
 - Myszy!
Trener trochę mi to w ciągu dnia wypominał. Natomiast po powrocie powyższego z pracy poprosiłam Go o zajrzenie do Myszy głosem już nieco normalniejszym. Poszedł i przepadł. Nie chciało mi się skrzeczeć więc poszłam sprawdzić i co ja paczę.
Na łóżku stała na tylnych łapkach zafascynowana, oszołomiona szczęściem Mniejsza a Trener bawił ją maskotką.
Poważnie, wziął mojego Owcę i machał nią przed pyszczkiem szczęśliwej jak prosię w deszcz Mniejszej.
Wspominałam chyba, że oszaleję tu najpewniej - myślę, że ten moment się zbliża.
Nie poprawiam sytuacji gdyż jestem nieco niezdrowa i mózg mi chyba jakoś inaczej pracuje. Otóż Trener jedzie czasem do pracy z sąsiadem, kolegą Ł. Wczoraj, słysząc kroki na schodach Trener rzucił:
 - Ł. chyba zszedł...
Na co ja:
 - Oo, to wielka szkoda, taki młody człowiek.
Trochę dziwnie jest.

Oglądam niezmiennie programy o zwierzątkach i inne różne ale nie dzieje się nic godnego uwagi poza standardowym wyżeraniem wszystkiego w Afryce (krokodyle) oraz wrzeszczeniem na ludzi (panny młode) a ileż można o tym pisać.
Wiem, że miała być notka łańcuszkowa ale nie mam siły po prostu, daję znak życia, wrzucam obrazeczki - dziś o niemaniu oczu, upadku rodzinnej firmy, piąteczku oraz jeszcze jeden cicik i przydatny czar dla zmotoryzowanych - i idę pod koc. Pod kilka kocy, gdyż zmarzłę. Miłego piątku, wychodząc z domów pamiętajcie Państwo o szalikach, chorowanie jest złe jak torcik.

piątek, 16 listopada 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/11/16 18:53:12
Bidaku mój, trzymam kciuki za Twoje leukocyty. Niech będą wielkie i jędrne i ruchliwe. Trener może po prostu rozpoczął treningi myszobiegów, lekkiemyszotyki i kultumyszyki? Jak to Trener... Buziol
-
2012/11/16 18:56:25
Berberysku - dziękuję, sama sobie nagrabiłam bo nie odchorowałam uczciwie tego przeziębienia przez które nie dotarłam na Laseczkarium, teraz bardziej o siebie zadbam :-)
Myszy są zakochane w Trenerze, nawet Większa wchodzi mu już na dłoń choć jest nadal tchórzykiem, Mniejsza wbiega na Trenera w sekundę, może faktycznie zaczął je trenować do jakichs Piszczostw Świata ;-))
-
2012/11/16 19:02:56
Ty sprawdź lepiej w komputerze czy Osobisty nie ma dla Myszy jakiegoś planu treningowego.
-
2012/11/16 19:04:09
Bartoszcze - raczej Myszy mają plan dla Trenera, jest już doskonale wyćwiczony w głaskaniu bardzo małych uszek, podawaniu ziarna i ogólnym rozpieszczaniu, a wymagające są ;-))
-
2012/11/16 19:15:54
Sytuacja zdrowotna nie wygląda z opisu dobrze. Słuszna wersja z kocami :). Ja też trochę niedomagam, ale kota wyciąga, więc w sumie do przodu! Mam nadzieję, że jeszcze trochę i będę mogła powiedzieć, jak znajomy anglik: mieszkam z dwumi kotemi :) pozdrawiam i zdrowia życzę oraz mysiej radości!
-
2012/11/16 19:16:34
w sumie, to powinnam, Cie opierniczyc, ze nie zdrowiejesz w przyzwoitosci, ale poczekam, az Ci bedzie lepiej i tak dlugo bede krzyczec, az mi tu do konca wydobrzejesz, no!

:*
-
2012/11/16 19:21:37
Mouse - rzeczywiście trochę kiepsko jest, nie dotarłam jeszcze pod koce bo staram się nadrobić zaległości online ale czuję, że nie bardzo mi to idzie, zaraz stąd uciekam i będe sobie zdrowiała :-)
Piękną masz ciciczkę, ogromnie się cieszę i czekam na wieści o drugiej :-))
Dziękuję za życzenia, Mysia Radość właśnie kota w kołowrotkach dostaje, strasznie szaleją ;-))
-
2012/11/16 19:22:36
Margo - staram się, musze sobie po prostu raz a dobrze odchorować, za to Wy nie musicie, załatwiam to za Was ;-*)))
-
2012/11/16 19:23:07
A Ty właź pod te koce! (i połóż laptopa na kocach) :-)
-
2012/11/16 19:28:53
Bartoszcze - nie cierpię laptopów a z pecetem byłoby niewygodnie, więc idę sobie po prostu póki co i będzie mi Was brakowało, więc pewnie wrócę później ;-))
-
2012/11/16 19:50:33
Ty nie badz taka chojraczka, co? jz my sobie pochorujemy, jak bedzie czeba :)))
-
2012/11/16 20:06:34
Płuczesz czymś gardzioło mam nadzieję? Szałwią chyba najlepiej, a sztachanie się tymiankiem chyba też nie zaszkodzi, tylko to mi ostatnio łagodziło drapanie w gardle i hamowało ataki kaszlu, tymianek rzondzi :) I zakop się w kołderkach jak myszy, one na pewno wiedzą co dobre ;) Zdrowia!
-
2012/11/16 21:00:13
Cicik for ju!
demotywatory.pl/3969718
-
2012/11/16 22:08:24
Margo - no dobra, ale nie przykładajcie się za bardzo ;-))
-
2012/11/16 22:10:30
Emilyann - nawadniam się i namaczam wewnętrznie jak tylko mogę, mam psikacz do gardła i płukałam solą, tragedii nie ma ale czuje się takse. Staram się ograniczać kontakt z Myszami, żeby nie złapały wirusa, na razie, odpukać, są zdrowe i tłuką się jak parka szatanów, zwłaszcza Większa która z uwagi na swą kulistość w biegu wygląda jak bardzo mała świneczka o bardzo krótkich łapkach ;-))
-
2012/11/16 22:11:20
Mouse - cudny cicik, dziękuję :-) Sama zobaczysz że postawiony na podłodze karton szybko generuje kota ;-))
-
2012/11/16 23:39:59
Biedne myszy teraz bez pani :)
-
Gość: ruda śląska, *.threembb.co.uk
2012/11/17 01:20:40
mąż chorowity i kaszlący kompulsywnie, odstawiłam go od łoża ostatnio, nie chciałam ryzykować (do pracy muszę chcę łaknę jak kania dżdżu, nie mogę zobie pozwolić na chorowanie!!!) , serwuję mu herbatkę z majeranku (na katar), dzem malinowy w yerba mate i z amolem (wiadomo) i paracetamol (WRZECHLEK tutaj!). Powinno być lepiej w pare dni. Sama konserwuję się właśnie merlocikiem 2011 South Africa, First Cape czy cóś.. kot George na swoim miejscu łóżkowym, czyli pod moją lewą pachą.
W uk nie ma kanarów, bo bilet pokazujesz/kupujesz u kierowcy, wchodzi się i wychodzi tylko przodem, jak wychodzisz, to dziękujesz panu za jazdę a on tobie też czasem i jezcze wyrazi nadzieję czasem, że wrócisz tu. Czyli generalnie organizujemy sobie życie pod hasłem: "nie stwarzajmy sobie problemów nawzajem, bo po co?"-to mi się tu podoba.
-
2012/11/17 13:40:38
torcik jest zajebisty. od choroby chyba Ci nieco słabo. popłakałam się ze śmiechu wyobrażając sobie mysz szczęśliwą jak prosię (w deszczu). tak romantycznie i komediowo zarazem (lub zarazą). zdrowiej kobieto! :* może miodek i czosneczek?
-
Gość: Zulka, *.centertel.pl
2012/11/17 13:59:22
Fikołkujący cicik jest cudny. Zdrowiej, bo Myszy tęsknią.
-
2012/11/17 17:10:32
James - na szczęście pan jest opiekuńczy i dwa pęki wąsów drżą ze szczęścia na Jego widok ;-))
-
2012/11/17 17:13:38
Rudo - mój się już trochę zaraził chyba, bo coś go rano drapało w gardle, zobaczymy. Sam jest sobie winien, mówiłam, żeby mnie raczej unikał, jeśli nie chce się zarazić, ale nie unikał i ma teraz ;-( Przetestuje chyba ten majeranek bo mam serdecznie kataru dość.
Podobałby mi się brak kanarów w naszej komunikacji miejskiej, zwykle kanar to sfrustowany, agresywny osobnik mający się za nie wiadomo kogo, niechby poznikali.
:-)
-
2012/11/17 17:14:46
Hijo - nie cierpię torcików więc dla mnie są zue, bardzo zue ;-)
Myszy właśnie wstały, najwyraźniej wyczuły moją nieśmiałą myśl że może poszłabym spać na trochę, magiczne są moje Myszy ;-)
Staram się zdrowieć ale idzie mi takse, zaraz wracam pod kocyk :-*))
-
2012/11/17 17:15:12
Zulko - nie najlepiej mi to idzie ale bardzo się staram :-))
-
2012/11/17 17:42:25
A ja bym obstawiała, że taka mała mysz na widok dużego Owcy to się zlęknie, a tu proszę. Z drugiej strony nasz Mały jako may kociak wystartował do dobermana - się pobawić z pieskiem naście razy większym i jak najbardziej żywym :)))
-
Gość: ruda śląska, *.threembb.co.uk
2012/11/18 00:16:32
torciki zmorą mojego dzieciństwa.../:P
-
2012/11/18 01:30:21
To jeszcze poznaj Maru i do łóżka spać www.youtube.com/watch?v=kDolQlZWSmw&feature=related
Mój idol generalnie i się zakochałam- nie wiem, co na to Pan W., zresztą mało mnie to interere, cudny kot o małym rozumku i tyle :D a- i lubi pudełka :) Zdrowej i pozdro dla Myszystości ;*
-
2012/11/18 01:57:10
Obiecuje odpisać jutro, nie mam siły, mam nadzieję, że to, jak się czuję, jest przesileniem, inaczej nie warto się w to bawić, zaraz mi nos odpadnie.
:-)
-
2012/11/18 16:50:59
IK - Mniejsza to Mysz Bez trwogi, wszystko ją fascynuje, cieszy i zachwyca, nagłej przerazy doznała tylko raz ale sie w połowie ucieczki zreflektowała, że oesu, co ona robi, przecież to jej Myszarium i ona tu rządzi i ooo, ziarenko, dostałam ziarenko - i było po tchórzyczeniu ;-)
Twój Księciunio jest superkotem, dobermany powinny być świadome kto jest szefem w tym kwadracie ;-)
-
2012/11/18 16:51:33
Rudo - tyle tego dostawałaś? Bardzo współczuję, torciki są paskudne, wszystko słodkie jest paskudne ;-)
-
2012/11/18 16:58:53
Dodg.ers - omaszcilos, jaki cicik, zakochałam się :-)) Strasznie strasznie bardzo chciałabym mieć kota :-)
Dziękuję i idę przekazać Myszom Twoje wyrazy, jestem pewna, że się ponastraszają ;-*)))
-
Gość: ruda śląska, *.threembb.co.uk
2012/11/18 19:47:18
"ze wszystkich łakoci najbardziej lubię boczek". pamiętne. torciki zmorą każdziutkich urodzin w latach '80, wiadomo- po zdmuchnięciu świeczek, obowiązkowy kawał mdląco-słodkiego ciacha i , co najgorsze, kremsku, ciężkiego i pełnego zgrzytającego w zębach cukru-kryształu. brrr. nie lubiłam od małego słodyczy, ja dopaminowa jestem, nie serotoninowa. wolę sery, SERY...<3
posdrowienia. na katar maść majerankowa, czosnek w majonezie i amol w herbatce majerankowej. i duże dawki cynku.
-
2012/11/18 21:24:11
Miałam na myśli, żebyś w trochę większe kołderki się zakopała, nie w te mysie ;)

Przynoszę śliczne ogłoszenie widziane dziś na przystanku: "Niania szuka pociechy". Zachwyciłam się, chociaż może powinnam raczej z jakimś dobrym słowem zadzwonić :)
-
2012/11/18 21:56:44
Rudo - doskonale Cię rozumiem, nawet kaszankę wolę od czegokolwiek słodkiego poza jednym wyjątkowym dniem w miesiącu kiedy Wielki Hormon każe mi zjeść kilka miśków Haribo ;-)
Na wszelkich przyjęciach, na których nie chcę robić gospodarzom przykrości odmawiając tortu bierzemy z Trenerem po talerzyku i on szybko zjada swoją porcję po czym talerzyki zamieniamy i zjada drugą, jest wysportowany i wyrównuje sobie potem bilans kaloryczny a ja nie muszę się meczyć i udawać, że mi smakuje.
Zrobiłam brokuły al dente z mnóstwem czosnku, oby zadziałał :-)
-
2012/11/18 21:59:20
Emilyann - to będzie moje drugie ulubione ogłoszenie egzekfo z "Masarzem w domu klienta" ;-)
Siedzę pod kocykiem, układam w głowie odpowiedzi na łańcuszek, do którego zaprosił mnie Zenek, kaszlę rozdzierająco i od czasu do czasu ogrzewam sobie dłonie ciepłymi Myszami, gdyby nie kaszel nie byłoby aż tak strasznie okropnie, mam nadzieję, że minie mi szybko :-)
-
2012/11/18 22:02:19
A gdzie "PUNKT KRYCIA ZWIERZĄT KNUR BUHAJ BIESZCZAD TADEUSZ "?
-
2012/11/18 22:04:31
Bartoszcze - racja, dziękuję, to oczywiście też :-)
-
2012/11/18 22:13:51
A próbowałaś sztachać się tymiankiem? Ja nie żartuję, tylko to mi pomogło ostatnio, kilka sztachów z torebki z przyprawą i kaszel zawstydzony uciekał do kącika ;)
-
2012/11/18 22:16:31
Emilyann - a spróbuję, lepiej wdychać taki suszony czy zrobić sobie inhalację? Zakaszlę się tu na śmierć, wszystko inne nie jest aż tak męczące.
:-)
-
2012/11/18 22:22:11
Mi pomagał sam suszony, dość mocne te olejki eteryczne są, pooddychałam sobie chwilę torebką (nos i usta najlepiej do niej wsadzić) i od razu przestawało mnie męczyć. Inhalacji nie cierpię, więc nie próbowałam.
-
2012/11/18 22:24:28
Emilyann - a to się nawącham za chwilę, muszę tylko Myszętom kołderki kupić, mnóstwo ich panienki zużywają, i wracam pod kocyk z torebką tymianku przy nosie, dziękuję :-)
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/11/19 10:50:07
"wymiętoszona zjawa z fryzurą typu "piorun w szczypiorku" trzymająca w dłoni dyżurnego Owcę do spania" biedna jesteś a Trener bardzo cię kocha skoro i uciekł z wrzaskiem. Listki geranium też są pomocne - stary sposób moje babci - niuchać roztarte listki. Wszyscy się dziwią czemu tyle chorujesz ale mama ostatnio doniosła mi z frontu że zarażona przez moją siostrę (zarazki z zakładu pracy - szczególnie uciążliwe) przez miesiąc nie potrafiła wygrzebać się z przeziębienia (przeziębienia!!!) a zawsze była niesamowicie odporna. Walcz dzielnie i zdrowiej nam tutaj.
-
Gość: Karolina, *.nat.rev.ndi.net.pl
2012/11/19 12:06:50
Wiecie co ludzie to totalni debile - ciekawa jestem jak ten facet wyhamował tym wozem i nie połamał temu koniowi nóg. demotywatory.pl/3972997/Co-ty-wiesz-o-drifcie
-
2012/11/19 12:35:31
Może je zwyczajnie bardziej rozpieszcza?
-
2012/11/19 15:43:47
Karolino - mówi, że kocha, podejrzewam, że mam jakieś zalety, skoro tak, i raz na jakiś czas mogę sobie na niego skrzeknąć wyglądając jak przepuszczona przez wyżymaczkę ;-)
Choruję bo nie wyleczyłam porządnie poprzedniego przeziębienia, może tym razem sie uda :-)
Co do obrazeczka - szkoda, że się gość nie zabił, nie żartuję, każdy, kto bawi się w taki sposób narażając zwierzę powinien owinąć najbliższe drzewo własnymi wątpiami.
Herbatka, ciepłe skarpeteczki i biorę się za łańcuszek :-)
-
2012/11/19 15:45:01
James - skąd, po prostu ma większe dłonie, dużo większe od moich, więc wygodniej się na nich rozpłaszczyć i podziwiać świat z wysoka, rozpieszczamy oboje jednakowo, tzn. bardzo i do przesady :-)