squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Wpływ Chaczaturiana na stany zapalne układu oddechowego.

A bo świętko mielim wczoraj z Trenerem czyli Okoliczność Istotną dla Związku i trzeba było to obejść jakoś kurturarnie.
W związku z powyższym Trener Osobisty zadzwonił do mnie i zapytał, czy mam wizje.
Nie używam substancji mogących takowe wywoływać o czym z lekkim oburzeniem Trenera poinformowałam, bo co znowuż wkącu, trochę się już znamy, powinien wiedzieć że z artykułów niebezpiecznych mamy w domu tylko gałkę muszkatołową i Myszy.
Jak się, ahahaha, zabawnie okazało chodziło memu Treneru o wizję romantycznego okolicznościowego wieczoru, której nie miałam.
 - To ja przywiozę Chaczaturiana i wino. - oznajmił Trener powodując u mnie niewielki atak paniki gdyż, jakkolwiek ze znajomości okoliczności życiowych wielkich ludzi jestem generalnie raczej słaba i pamiętam głównie, że Słowacki wielkim poetą był byłam świadoma faktu, że pan Chaczaturian nie jest już niestety fizycznie dostępny na tym łez padole. W każdym razie nie w kondycji, w której chciałabym go ujrzeć, nawet uwzględniając bardzo duże ilości wina.
Przezabawnie wyszło, wiecie Państwo, gdyż Trener Osobisty miał na myśli chaczapuri.
Chaczapuri, taki placuszek z serem, dwaplusdobry zresztą, z pasownym pikantnym sosem.
Trochę mnie po nim gardło przestało boleć, stąd tytuł.

Po namyśle - wiem chyba, czemu Trener pyta mnie w stosownych okolicznościach, czy mam wizję. Mogłam niechcący wprowadzic do hacjendy atmosferę nieco mroczną kiedy czas jakiś temu, świadoma, że Trener Osobisty gra w gre w słuchawkach, ale jakieś dźwięki pozagrowe (np. moja rozmowa z kimś przez telefon) się do niego dostają i mogą wywołać przerazę/zawał/konieczność wciągnięcia na listę zakupów pampersów dla dorosłych, wtargnęłam z odpowiednim wyprzedzeniem do domowej pracowni komputerowej oznajmiając dramatycznie:
 - Jeśli usłyszysz głosy będzie to znaczyło, że rozmawiam z matką.
Mama ma się świetnie, nawiasem mówiąc.

Miałam napisać coś zabawnego, ale kompletnie nie mam weny, Państwo wybaczą, nie wyspałam sie trochę z powodu nieopatrznego wykonania Czynności Oddechowej na widok Myszy Mniejszej opychającej się jak sołtys we wczesnych godzinach porannych. Mniejsza, usłyszawszy, że ma widownię, poszła bieżyć budząc tym samym Mysz Większą, która przetarła zaspane ślepka, ponastraszała się należycie i poszła, nie uwierzycie, bieżyć. W dalszej kolejności Mysz Mniejsza tańczyła na tylnych łapkach tak, jak widzieli to Państwo wczoraj na Fanpejczu, Mysz Większa wykonywała zestaw I Chciałabym I Boję Się sugerując, że chce na dloń i robiąc nagły zwrot i tak dwadzieścia siedem razy, w efekcie rzuciłam Espresso Patronum bo naprawdę, co jak co ale spać to się w takich warunkach nie da.
Wszystko powyższe powoduje, że kompletnie nie mam chwilowo poczucia humoru i proszę się dziś po mnie cudów nie spodziewać.

Obejrzałam wczoraj sumiennie program o mobilnej przyrodzie przeważnie mokrej, dzięki czemu mój zasób wiedzy o zwierzątkach wzbogacił się o świadomość występowania na naszej planecie heterokongerów, brzytewników i takiej jednej śmiesznej ośmiornicy, co dryfuje i rozkłada wielkie macki ale zapomniałam nazwy. O, i skrzypłocze też były, bardzo zabawne są skrzypłocze, pani lektorka oznajmiła tonem podniosłym, że pacz, pacz widzu, oto skrzypłocze wychodzą na brzeg, żeby się rozmnożyć, i w tym momencie skrzypłocz z pierwszego planu zrobił lekkiego zeza i przewrócił się. Moim zdaniem nie ma szans na współżycie, fajtłapa z niego i tyle.
Żal skrzypłocza.

Cóż za niezwykła prozwierzątkowa koincydencja, ciciki rzucili, sami Państwo popaczcie, ile dziś w Internecie cicików, np. taki, taki i taki. I trochę polityki, to w końcu poważny blog, o życiu i takich tam. I jeszcze troszkę, żeby utrwalić w Was to wrażenie. I może jeszcze to, bo ujmujące.
Miłego dnia Państwu, bądźcie czujni w każdych okolicznościach żeby potem nie było.

środa, 21 listopada 2012, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/11/21 10:59:33
A propos Myszy większej i jej wahania, wczoraj na kursie tańca mieliśmy do opanowania figurę, którą instruktor opisał tak: "zrobię..., ale nie..., zrobię, ale nie...". Takie wywodzenie w pole partnerek. No i partnerzy tak sobie to wzięli do serca, że nie dotrzymali obietnicy sprzed tygodnia i nie raczyli nam towarzyszyć na tzw. praktisie po kursie. No bo i po cóż, skoro nie.
-
2012/11/21 11:03:46
Zulko - po raz kolejny czytam o kiepskim instruktorze na kursie tańca, jakaś plaga czy co? Znów zatrudnili sierotkę która zniechęca, powinni się panu po pensji przejechać.
Większa to nieśmiały Klusełek, kiedyś była najmniejsza w miocie, pewnie ją samczyki odganiały od miseczki więc nadrabia zaleglości jedzeniowe i jest jeszcze trochę nieufna, ale pracujemy nad tym i jest coraz lepiej :-)
-
2012/11/21 11:26:30
"Żeby nie było" wprawiło mnie naprawdę w dobry humor.
Mnie prześladuje "klif fiskalny" i jakby nie chciał przestać.

A NO wzięła na tapetę luterańskie pieśni kościelne, psalmy wszelakie, co to "przez ciemne doliny prowadzi", "na łąki zielone nas wyprowadza" i takie tam insze przysługi co je nam Herrgott wyświadcza i nagle wypaliła melorecytacyjnie: "daje nam rankiem zimnym kubek ciepłej kawy.." (Tu się trochę naburmuszyłem, bo to JA kawę rano robię).

A jeżeli już o tym to cytat z Vonneguta:

"All persons, places, and events in this book are real. (....). No names have been changed to protect the innocent, since God Almighty protects the innocent as a matter of Heavenly routine."

I drugi, motto tej samej książki, mój tzw. namberłan:

"Every passing hour brings the Solar System forty-three thousand miles closer to Globular Cluster M13 in Hercules and still there are some misfits who insist that there is no such thing as progress."
-
2012/11/21 11:31:43
Brezly - udało Ci się z tym klifem więc nic dziwnego, że się wygodnie rozpłaszczył ;-) Ściana jest miłą odmianą, tosty z Maryjką są ostatnio jakoś nietrędi chyba.
Czy NO jest wierząca czy też wzięła na tapetę w sensie czyta i dziwi się treściom?
Namberłan bardzomisię :-))
-
2012/11/21 11:37:03
Squirk, zaraz będzie następny odcinek o klifie. On dużo potrafi, ten klif.
Drogi, którymi chodzą myśli NO i towarzyszące im skojarzenia, pozostają wciąż dla mnie w dużym stopniu tajemnicą. :-) Nigdy nie wiem jaki temat na mnie czeka w domu, jak z roboty wracam :-DDD
-
2012/11/21 11:42:39
Brezly - to popaczam z przyjemnością, nieprzykry temat ;-)
Masz tak samo jak Trener, nigdy nie wie, biedak, czy np. nie zastanie w wejściu transparentu z papieru toaletowego ozdobionego serduszkami ku czci Trenera Wracającego albo inne takie. Jestem chyba dość rozrywkową partnerką, w sensie że nie nudzi się chłopak. Nie narzekajcie w każdym razie bo Wam zemrzemy.
;-))
-
2012/11/21 12:01:06
He he :-))

W życiu bym nie narzekał :-D
-
2012/11/21 12:02:50
Brezly - jak się nie ma powodu to po co tracić czas i energię ;-)
-
2012/11/21 12:03:46
winszuję okoliczności świętowania z Trenerem. Tylko to Cię usprawiedliwia, boś pod wpisem specjalnie dla Ciebie jako pean do Twych talentów, słowa nie napisała, foch :)
Z poczuciem humoru jest jakoś listopadowo w ogóle. Ale się nie przejmuj, albowiem zawyżasz średnią krajową znacząco, więc nawet jak Ci spadnie ii tak jesteś po prawej stronie krzywej Gaussa
Bużka bejbe. Myszy na fejsie opiszczone przeze mnie - piękne są. Pewnie siedziałabym i godzinami wgapiała na żywo :)
-
2012/11/21 12:09:20
Berberysku - nie przegapiłam, po prostu nie zdążyłam jeszcze nic sensownego napisać ale popaczałam i okwiczałam w duszce starannie, miło mi i dam temu sporo wyrazów :-*))) Trochę się nie wyrabiam z aktualnościami a że spałam ze 3 h max a do tego wciąż chrypię mam lagi, z dobrych wiadomości - Mama wyszła ze szpitala, wczorajszy dzień był tak chaotyczny jak, nie przymierzając, blogasek ;-)
Poczucia humoru nie mam więc trudno mi wypowiedzieć się w temacie ale cholerny listopad wykopałabymz kuli ziemskiej imidietli.
Myszy w ciągu dnia są dostępne z rzadka i niechętnie, przemykają się tylko żeby zrobić szybki bajzel w klateczce, namikczyć i napchać sobie pucki ziarnem, wieczorem za to jest sporo do paczania :-))
-
2012/11/21 12:22:35
Najważniejsze Kochana, że Mama ma się dobrze. Mam nadzieję, że Ty też zdrowiejesz. A do formy wrócimy i będziemy wielkie, potężne i wymiatające.
Ściskam Cię mocno nieustannie
-
2012/11/21 12:24:55
Berberysku - na razie z Mamą ok, konkretne wyniki będa w grudniu ale chyba się wszystko udało więc mogę zacząć swobodnie oddychać ;-))
Powoli zdrowieję, Chaczaturian rox ;-)
Pewnie, że damy radę :-*)))
-
2012/11/21 12:45:57
STOOOO LAAAAT, STOOOOO LAAAAT, NIECHZYJAZYJANAAAAAAM!!!!!!
Squirku i Jej Trener !!! :***

reszta pozniej, bo Misiek jakis taki wolny mi tu chodzi ;)))))))))))
-
2012/11/21 12:49:56
Margo - baaaardzo dziękujemy :-*)))
Pusznij Miśka, może mu trzeba rozpęd nadać ;-)) Z drugiej strony jeśli pogwizduje - a biorę pod uwagę, że to może być cecha ogólnofacecka - to spodziewaj się zmian w domu i bądź czujna ;-))
-
2012/11/21 13:20:03
"Gra w grę" - łomatkoicórko, to są jeszcze ludzie którzy mają na to czas? A tak w ogóle to co to są gry? grypsuje (ja w życiu żadnej nie zepsułem) jeszcze mi coś mówi, no ale granie w gry? Coś mi się kojarzy że chyba jeszcze dizozarły po świecie chodziły jak w nie grałem.
Ja już powoli zapominam jak się nazywam, muszę znaleźć kogoś, kogo w razie czego będę mógł zapytać jak już w ogóle przestanę wiedzieć. Czyli innymi słowy zapieprz i zasól ma maksa, jedynie na chaotycznego blogaska znajduję chwilę coby wejść i czytnąć co nieco :)
-
2012/11/21 13:30:36
Łosiek - pilnuję, żeby raz na jakiś czas Trener kupił sobie jakąs ciekawą grę (aktualnie gra w Borderlands 2", Maxa Payne`a 3 i kilka innych) i trochę pograł, organizuję wtedy kilka dni tak, żeby mu wieczorami nie zawracać głowy jeśli naprawdę nie muszę, generalnie jest bardzo pomocny i odpowiedzialny i nie mogę narzekać na to, że nie dba o mnie i dom więc co jakiś czas ma sobie pograć i koniec, sama go o to męczę i namawiam, bo wiem, że lubi :-)
Miło mi bardzo, że znajdujesz czas na poczytanie moich bzdurek :-))
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/11/21 14:03:58
Nie, instruktor jest w porządku. Bardzo dobrze opisał te figurę. Plagą jest natomiast to, że partnerów ogólnie brak, a jak już są, to opieszali w działaniu. Nie pamiętają o tym, że tak naprawdę tańczyć człowiek się uczy nie na kursie, ale na imprezach, mając do czynienia z partnerami na różnym poziomie.
-
2012/11/21 14:13:07
Zulko - to jakiś wyjątek w takim razie bo naprawdę, co chwilę ostatnio ktoś krytykuje osobę uczącą tańca, dobrze, że udało Ci się na kogoś sensownego trafić ale fakt, co z tego, jak partnerzy kiepscy :-/
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/11/21 14:27:22
Chodzę na kizombę, do szkoły, której założycielki jako pierwsze wprowadziły ten taniec do Polska, więc to zobowiązuje. W tamtym roku do nich chodziłam, ale musiałam przerwać kurs.
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/11/21 14:28:48
I jeszcze jedno - właścicielki oczywiście tez prowadzą kursy i jako nieliczne kobiety potrafią poprowadzić kursantki jako partner, po to, aby nauczyły się wszystkiego tak jak trzeba.
-
2012/11/21 14:56:58
Zulko - świetnie trafiłaś, cieszę się i trzymam kciuki za to, żeby panowie bardziej się wykazali :-)
-
Gość: Zulka, *.ip.netia.com.pl
2012/11/21 15:21:38
:)
-
2012/11/21 16:07:06
Ej no! z zezem też można liczyć na współżycie, ja sobie wypraszam- bo się oduczę! :P cicik z butami bardzo mi przypomina mnie, dzisiaj, w pasmanterii, jak wyszeptałam "była dostawa włóczek"- się podjaralam jak szczerbaty na suchary, normalnie kisiel w lajkrach :D "zeby nie było" mnie umarło.. no ludzie niektórzy żyją dlatego, że ich zabicie jest nadal nielegalne :D a propos grania w grę- u mnie na prowincji obecnie Pan W. gra na giełdzie walutowej- jednym okiem na platformę forex, drugim na tvn sienbisi, na uszach słuchawki i Chopa nie uraczysz- kurde, może to jednak prawda z tym zezem?
-
2012/11/21 16:11:55
Dodg.ers - no nie wiem, nie wiem, seks przy zezie powodowałby chyba wrażenie że się czyni grzeczność grupową bliźniakom, nie zachwyca mnie ta opcja i pasuje mi, że Trener jest jeden a ja zezuję poza sypialnią ;-))
"Kisiel w lajkrach" - omaszcilos, urocze ;-))
Mamy obie mężczyzn jak Linux - wielozadaniowych, nic, tylko się cieszyć, ziemniaki spróbuję podsunąć boczkiem, może obierze z rozpedu ;-))
Nakupiłaś włóczek, przyznaj się! :-))
-
2012/11/21 16:36:04
Ale tylko 2 motki, z ręką na sercu- chociaż podobało mi się znacznie więcej :D będę produkować o taką czapę www.ravelry.com/patterns/library/sheep-heid dla brata, co to lubi odjazdowe czapki- ostatnio nosil coś w rodzaju koguta na głowie, nie jestem do konca pewna, co to było :D mam na nią dwa dni, życz mi szczęścia :D a facet wielozadaniowy musi być, szkoda, że instrukcji nie dołączają i se muszę metodą prób i błedów dochodzić sama co i jak :D
-
2012/11/21 16:39:38
Dodg.ers - bardzo powściągliwie ;-) Ekspresowa z Ciebie Hello Knitty więc w dwa dni oczapkujesz pół osiedla, zdązysz machnąć notkę, zrobić daube (wysłałam! :-)) i znaleźć na każdego czytanego bloga stosowny wesoły obrazeczek ;-))
Fakt, trochę pracy jest z wychowaniem pana (oni pewnie piszą tak samo o wychowywaniu nas :-)) ale potem efekt się utrzymuje jeśli obiekt jest rozpieszczony, nakarmiony i obkomplementowany ;-))
-
2012/11/21 16:49:46
Najważniejsze, żeby były ziemniaki na obiad i mięsko, duuużo mięska, bez mięska Pan W. nie funkcjonuje :D I pacz- ja Ci nie podziękowałam za przepis- a nie, podziękowałam, ale na fb- zadałam też jedno pytanie z rodzaju raczej tępych, bo na forum się wstydziłam zapytać, odnośnie Myszystości, to mi odpowiedz, bo mnie zjada ciekawość no :D Hello Knitty- bardzomisię, kradnę ok?
-
2012/11/21 16:53:10
Dodg.ers - gdzie mnie pacnęłaś na FB, bo nie widzę? Na Fanpejczu wiadomości nie docierają, pacnęłam Cię kiedyś z prywatnego z newsem okołomyszowym, pewnie tym samym o który zapytałaś, zaraz pacnę jeszcze raz :-)
Mięsko być musi, wiem, jak to jest :-))

-
2012/11/21 16:54:14
PS. Hello Knitty oczywiście bierz :-))
-
2012/11/21 17:07:49
No to ja Ci napiszę, że ani razu nic nie dostałam- fajnie nie? :D
-
2012/11/21 17:09:24
Dodg.ers - przed kilkoma minutami Cię pacnęłam, jestem dobrym pacaczę, nie wiem, czemu nie bangla. Spróbuję inaczej, sec.
:-)
-
2012/11/21 19:02:44
Aż się boję... ale wrzucę jednak, o, to.
-
2012/11/21 19:41:31
Paczaj, co Nam Pan W. wynalazł u.42.pl/2JlX_cicimysz :D a dzisiaj po obiadku powiedział "To objadłem się jak Squirkowe Myszy" - dumnam z niego :D
-
2012/11/21 20:28:43
@ Bartoszcze Ty to potrafisz człowiekowi poprawić humor :D i napiszę, że nie tylko kury potrafią sobie wygrzebac co nieco, bardzo często to występuje u bezkręgowców, owadów zwłaszcza :D
-
2012/11/21 20:41:18
Bartoszcze - bardzo doceniam ;-))
-
2012/11/21 20:42:41
Dodg.ers - jako posiadaczka Myszy wolałabym, żeby raczej jakieś inne zwierzątko szladźek trafił ;-) Pozdrowienia i energiczne machanie macką dla Pana W., najwyraźniej naprawdę dobrze go karmisz, Myszy sa opchane jak mirosołtysi ;-))
-
2012/11/22 00:19:09
Squirku, ale względem tego zeza to nie zapominaj, że istnieje też zez zbieżny i wtedy bez żadnych bliźniaków, a wręcz przeciwnie - wyjątkowe skupienie na partnerze.
-
2012/11/22 00:25:37
Brykanty - czyli tak, jak powinno być, spokojnie można zamówić bliźniaków ;-))
-
2012/11/22 02:10:15
oj pusznelam dlugo i namietnie, a potem poszlismy do kina na Cloud Atlas, ponad trzy godziny fantastycznego filmu, jeszcze jestem pod wrazeniem :)
-
2012/11/22 08:37:54
Margo - pisz tak, pisz, to potem Trener Osobisty wyskoczy mi z "a w sobotę idziemy do kina, Misiek chodzi z Margą i ja też chcę" ;-) Dziś mamy wieczór piwofrytkofilmowy ;-)
-
2012/11/22 16:57:30
Squirku Kochany donoszę, że ja wczoraj także obchodziłam może nie świętko, a całkiem poważne święto, a mianowicie dwudziestą Okoliczność Istotną Dla Związku. Kurturarnie było, aczkolwiek bez napojów, co to służą takim świętom się nie obyło. Były i prezenty, i toasty, pośpiewalim trochę, a co! ;)
-
2012/11/22 16:58:46
Alicjo - gratuluję i życzę kolejnych wielu, wielu lat w szczęściu, wśród przyjaciół i ze śpiewem, dobrą zabawą i radością z każdej wspólnej chwili :-)))
-
Gość: orzechy!, *.ip.jarsat.pl
2012/11/23 10:55:41
intryguje mnie jak wygląda skrzypłocz, zwierzę multiokie, robiące zeza :)
-
2012/11/23 15:20:30
Orzechy - smutno wyglądał, po prostu smutno, pewnie był świadom, że przekreślił swoje szanse na współżycie. Żal skrzypłocza.
;-)
-
2012/11/23 15:49:06
O, zalogowałem się jak widać :-)
-
2012/11/23 15:51:02
Bartoszcze - widzę, widzę, u mnie ciągle coś nie tak, teraz statsy zniknęły. Gupi Blox.
;-))