squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Rzecz o wiośnie, w zasadzie nieobecnej, i minionej wołowinie jak wyżej.

Coś tu sporo o wołowinie ostatnio ale co mi kto zrobi.
Kwestię wiosny omówię od razu - nie ma jej i podobno ma nie być z czego Trener nie jest zadowolony gdyż przesadziłam. Rośliny przesadziłam mianowicie i znów mamy w salonie kilka doniczek i skrzynek co i tak jest niczem w porównaniu z tym, co zamierzam jeszcze wysiać. Zgubiłam gdzieś zeszłoroczną notkę ogrodniczą ale na szczęście pamiętałam w sporym stopniu czego mam nie robić więc rośliny mam oznakowane choć w jednym przypadku niemal na pewno pomyliłam minitabliczki a co do tego zielonego w skrzynce to będziemy mieć niespodziankę bo tabliczka gdzieś wsiąkła. Ale to chyba ogórek będzie. Albo cukinia.
Raczej ogórek, cukinia poszła w ręce miłej sąsiadki.
Chyba, że poszedł ogórek ale co tam, w końcu się zorientujemy przecież.

Jak wiadomo zdarza się czasem tak, że czynnik ludzki stwierdza, że chromoli chwilowo całe to gotowanie i zmywanie i idzie gdzieś, gdzie w drodze wymiany towarowo-pieniężnej otrzymuje pod nos świeżo (oby) przygotowany posiłek i jest (oby) zadowolony, choć uboższy, na szczęście nie w doświadczenia. W sobotę nowe doświadczenia zapewniła nam pizzeria Antica. Od razu powiem, że zdecydowanie warto było tam pojechać choć nie jedzenie jest tym, co zachwyciło nas najbardziej.
Wchodzimy i od razu zostaliśmy ominięci wzrokiem przez czworo bardzo najwyraźniej zajętych kelnerów, wprawdzie tylko jeden faktycznie coś robił ale reszta musiała być wręcz zawalona robotą na poziomie komórkowym. W końcu jedna nieco rozkojarzona pani przyjaźnie na nas popatrzyła a już 3 min później zaprowadziła nas do stolika stojącego obok stolika zajmowanego przez parę z dziecięciem bardzo nieletnim.
Usiadłam otrzymaliśmy menu i w asyście dobiegającego zza pleców gromkiego "A gu gu gu moja ty lybko śliczniunia!" zaczęliśmy się zastanawiać co wybrać i dlaczego nie coś innego.
Zamówiłam carpaccio z buraka ale pani powiedziała, że będzie za godzinę, więc wzięłam całkiem zwyczajne, z wołowiny. Bardzo przyzwoite carpaccio, zwlaszcza na temat rzeczonej wolowiny niczego złego nie powiem gdyż była, jak w tytule, w zasadzie nieobecna, występowała w ilości bardzo skromnej za to przykryła ją góra rukoli i dodatków, ucieszyłam się, bo lubię rukolę, choć nie w tak hurtowych ilościach, ale nic to, lubię zielone. Zamówioną herbatę dostałam w asyście cukierniczki z zawartością dwukolorową, ktoś najwyraźniej podzielił się z naczynkiem własną herbatą, stąd te beżowe bryłki przy brzegu. Na szczęście zdążyłam posłodzić gdyż pojawiła się przede mną dłoń naszej pani kelnerki i rozległo się wesołe:
 - Pożyczam na chwilę!
Małom się nie zmikczyła ze śmiechu, Trener popadł w lekki stupor. Nie muszę chyba dodawać, że po raz ostatni widziałam wtedy przydzieloną nam cukierniczkę, nowym właścicielem został ponury pan ze stolika pod oknem.
Pani przyniosła steki z dodatkami, wyszła (z pewnymi trudnościami gdyż tatuś niemowlęcia postanowił je troszkę ponosić i pohusiać bawiąc je radosnym "Bu bu bu, opaaa!", środek sali zdał mu się do tego celu miejscem optymalnym) a do sali wszedł nonszalanckim krokiem pan o wyglądzie zawiedzionego w ambicjach nożownika. Rozejrzał się ponuro i postanowił najwyraźniej zniwelować różnice w ilości koronkowych poduszeczek na ławach do siedzenia gdyż wziął jedną poduszeczkę i - pardon my Klatchian ale nie da się tego inaczej wyrazić - zdrowo pieprznął nią w ławę naprzeciwko.
Moja wewnętrzna świnia kwiczała wpiekłogłosy.
Steki fantastyczne, naprawdę, świetne były, warto tam na stek jechać.
W karcie wymienione są oryginalne czeskie i bawarskie piwa z możliwością wzięcia na wynos. Uznaliśmy, że weźmiemy kilka dla siebie i zaprzyjaźnionej pary.
I wtedy nasza pani kelnerka zniknęła.
Do sali wchodziła inna, zajrzał nawet pan nożownik od wystroju ław, minuty mijały i nic. Jakaś inna pani kelnerka wzięła jeden z naszych talerzy, mianowicie pusty talerz Trenera, na moim zostały jakieś drobiazgi. Po kwadransie mówię do Trenera:
 - A co jeśli tu trzeba wszystko zjeść i nie dostaniemy rachunku, jeśli nie zjem tego oto rozdyźdanego brokuła?
I wtedy Trener nieopatrznie zażartował:
 - Powiedz jej jak przyjdzie że mamy w domu pytona którego musimy karmić raz na 3 tygodnie i nie chcemy się spóźnić...
Ha.
Minęły 22 minuty (tak, zerkałam na zegarek, jestę uczciwym recęzętę) gdy wpadła nasza pani kelnerka i rzuciła się ku nam z radosnym:
 - Ojej, państwo czekają!
 - To żaden problem - odpowiedziałam uprzejmie - ale mamy w domu pytona ktorego musimy karmić raz na 3 tygodnie i nie chcielibyśmy się spóźnić.
Trener zastygł, pfff, myślał, że nie powiem czy co.
Oznajmiliśmy pani kelnerce że pragniemy nabyć na wynos piwo, pokazałam w karcie, które. Wystarczyło je przynieść, wręczyć nam rachunek i wszyscy byliby zadowoleni.
 - Nie znam się na piwach więc zawołam kolegę, który się zna.
Co za profesjonalna obsługa, nawet konkretnie wymienione piwo przynoszą osoby, które się na tym znają, nie byle ignorant który potrafi przeczytać nazwę i unieść butelkę!
W teorii gdyż pani kelnerka wróciła i oznajmiła gromko:
 - Nie sprzedam państwu piwa!
Pozostali goście popatrzyli na nas jak na parę alkoholików która wyrwała się z przymusowego odwyku i usiłowała wrócić do nałogu ale udaremniono ich zamiary. Na szczęście pani kelnerka, równie dyskretnie jak chwilę wcześniej, wyjaśniła:
 - A bo nie mamy koncesji!
Aaaha.
Dostaliśmy za to gumę Orbit, po 2 sztuki na głowę.
DOBRE I CHOĆ CO.
Generalnie polecamy, jest przeuroczo, steki świetne, poduszeczki na ławach ułożone precyzyjnie, z pewnością wrócimy a dowód, że byliśmy, wrzucę później na Fanpejcz (i pisnę tu, że wrzuciłam).

Tadaaaaam! - PISK.

Obrazeczki mam, więc się podzielę - cicik, wiosna i sama prawda a nawet, niestety, dwie. Choć dziś była to pokrywka od sloiczka, niemniej efekt identyczny. Miłego dnia Państwu a osobom nagminnie wpadającym tu po przepis na tiramisu przypominam, że nie warto, żeberka mi lepiej wyszły a cydr to już w ogóle, cydr sobie zróbcie.

środa, 27 marca 2013, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/03/27 16:06:00
To jak widzę wesoło było...
Byliśmy w Antice jakieś trzy lata temu i przy stoliku obok była żona właściciela knajpy z dzieciakiem, który napierdzielał zabawkami w stół i podłogę i się darł, a nikt nie zwracał na to uwagi... I obsługa była bardzo powolna i były tylko dwie osoby na całą obsadzoną restaurację plus ogródek. Ale steki były smaczne.
-
2013/03/27 16:07:52
Tiramisu dress -tak tylko wprowadzam na salony nowych, potencjalnych czytelników;))

Squirku,
to wszystko przez to, że na steki chodzicie do pizzerii - obsługa jest skołowana, bo się nie spodziewa, sieka sobie wegetariańsko mozzarellę i brokuła, wszyscy pochłaniają margeritę, a Wy rare;))
"A łepek tego woła proszę mi zapakować dla mojego pytona";)))
Bardzo popieram wewnętrzną świnię, tak btw;)

Z reminiscencji weekendowych: zamawiamy w Tawernie Rybaki w Sopocie, jak zwykle wybieram metodą selekcji negatywnej komentując na głos bo tak, dorsz nie, łososia mogę zjeść wszędzie, sola taka zwykła...
Kelner się ożywia: -Baramundi! Świetna ryba, południowopacyficzna, delikatne, białe mięso! - patrzy na mnie z radosną nadzieją.
-Eeeee, jak południowopacyficzna, to nie...

Ostatecznie jadłam halibuta i duszony szpinak, bardzo polecam;)))
-
2013/03/27 16:10:40
Brahdelt - tu akurat dziecko było spokojne, chyba miało geny listonosza bo ojciec kota przy nim dostawał i szalał byle się młode rozbawiło a młode najwyraźniej chciało miec spokój.
Obsługa faktycznie ma nad czym pracować, ten pan od poduszek zmroził mi krew w żyłach ;-)) Steki świetne więc na steki jeszcze się wybierzemy, może się coś zdąży poprawić. :-)
-
2013/03/27 16:12:07
Sakurako - będą Ci wdzięczni, zajrzą na jakiegoś dziwnego blogaska i nawet przepisu nie dostaną ;-))
Wewnętrzna świnia zaciera w takich lokalach raciczki i już, już sobie wyobraża co w notce napisać ;-))
Aleś Ty kapryśna, no wiesz. Ale halibut jest naj ;-)))
-
2013/03/27 16:19:28
Squirku,
a żebyś Ty widziała co się dzieje, gdy wybieram napoje. Powinni do mnie na testy przysyłać nowych pracowników - jeśli się kelner nie popłacze i powstrzyma od rzucania mięsem(sic!) to przetrwa WSZYSTKO!;)))

W dzień wyjazdu zapytałam miłego pana w innej knajpce, przy zamawianiu obiadowym, czy " ten rosół jest z kostki??" i tak jakoś dziwnie mu ręce zaciśniete na blacie zbielały. Mało odporne to młode pokolenie.
-
2013/03/27 16:24:27
Sakurako - trochę strach się z Tobą w restauracji umówić ;-)) W porównaniu jestem milusia jak całe stado koteczków, prawie wszystko lubię, nie marudze bardzo bo to tylko jedzenie w końcu, i o ile coś nie jest nie do przyjęcia złego słowa nie pisnę, jak już pisnę to znaczy, że coś naprawdę jest nie tak ;-)
-
2013/03/27 16:29:39
Piękny ten obrazek wiosenny! Ja od paru dni mam objawy pogodowe lekko schizofreniczne, więc mogłoby się to już w końcu wykopyrtnąć w odpowiednią stronę czyli wiosenną ;)
-
2013/03/27 16:31:40
BP - jestem bardzo za, zwłaszcza ze względu na nastrój bo mi za kilka dni oklapnie znów więc przydałoby się coś, co go jednak choć trochę podźwignie ;-) No i te doniczki w salonie, nie wygląda to najlepiej.
:-))
-
2013/03/27 16:37:56
-
2013/03/27 16:43:03
Sakurako - jesteś orzeszki ;-)))
-
2013/03/27 17:26:46
O ja młoda i gupia, czytałam notkę i próbowałam jeść pierogi ruskie... teraz mam SSSR na monitorze, o ja guuupia ;DD
-
2013/03/27 17:37:32
Cicik w wersji żywy i martwy czyli rare? Jedyna moja przygoda z żarciem na mieście to prawie wyłupany ząb podczas konsumpcji lodów z bakaliami ( obsługa zapomniała chyba że te części drewniane które są w środku orzecha włoskiego są z leksza niezjadliwe :-)) nic nie chce mówić ale słyszał ktoś może o jakiejś- jak ona się nazywała - niespodzianka? Tak chyba było jej na imię.

Sakurako Tyś jest lepsza od Gesslerki :-)
-
2013/03/27 17:54:48
Karolino - ale nic Ci się nie stało, w sensie nie wyłamał się ani nic?
Z drugiej strony to dowód że to prawdziwe orzechy a nie jakieś chińskie hukwieco ;-))
-
2013/03/27 17:57:48
Ja się w sumie nie dziwię tej obsłudze, że Cię zniechęcała do carpaccio z buraków, dla nich to prawie kanibalizm był.
;-))

A wołowina miała coś wspólnego z bydłem Angus?
-
2013/03/27 18:03:15
Nic na szczęście ale jakoś zniechęciło mnie to do Chopina..... Ostatnio nawet robimy swoje lody :-) jak ktoś nie ma lodziarki to polecam zmiksować półrozmrożone truskawki (tak ze 300 g z dużym kubkiem pełnotłustego jogurtu greckiego i dodać łyżkę cukru pudru - cukier oczywiście opcjonalnie) polecam truskawki lekko rozmrozić bo już musiałam dwa ostrza od blendera wymienic bo one generalnie nadają się do kruszenia lodu ale nie do zamrożonych na kamień truskawek :-)
-
2013/03/27 18:08:07
Bartoszcze - nie wiem nawet czemu zrobienie carpaccio miałoby trwać aż godzinę, pora obiadowa, środek dnia niby ale ruch był takise. Może woleli podać W Zasadzie Brak Wołowiny, kaprys taki mieli czy co.
A stek się nie przedstawil ;-))
-
2013/03/27 18:08:39
A i dla jasności to nie ja je popsułam sasasasa.......
-
2013/03/27 18:09:55
Karolino - dzięki za przepis, mam zamrożone ze 2 kg truskawek z zeszłego sezonu jeszcze, coś mnie tkło ;-) i zamroziłam sporo różności, nie narzekam teraz ;-)

Jeszcze mnie żaden orzech do muzyki klasycznej nie zniechęcil, kapryśna jesteś jak Sakurako ;-D
-
2013/03/27 18:11:40
Ha ha ha veryfunny :-P Cafe Chopin Squirk Cafe Chopin :-)
-
2013/03/27 18:13:28
Karolino - no pacz.
;-)))
-
2013/03/27 18:51:00
Ojtam ojtam, wcale nie jestem kapryśna, tylko u mnie w sposób dość skomplikowany przebiega proces decyzyjny:P

"A co będzie, jak się ludzie zorientują, że to nie pomidor, tylko zwykły ziemniak malowany?" - kto pamięta?;)))
Oraz "Kura nowym koniem wieprzowiny" - to z prasy z kolei, Brezly już widział;)))
-
2013/03/27 18:53:52
Sakurako - no dobra.
;-))
Pamiętam ten skecz i lubię bardzo :-)) a tego drugiego nie znałam i ciekawe, czyja to wina, hę? ;-))
-
2013/03/27 19:15:38
" kto pamięta?;))) "

No jak na złość chyba wczoraj wrzucałem na fejsa ;-))
-
2013/03/27 19:22:10
E.....nastąpiła tu bardzo zręczna zmiana tematu. Ja dalej nie wiem nic. Zamknięto mi usta orzeszkiem ;-)
-
2013/03/27 19:23:33
Karolino - mam nadzieję, że nie całym bo masz nieostrożne zęby ;-)))
-
2013/03/27 19:51:27
Tylko proszę bez kosmatych myśli ;-P
-
2013/03/27 19:52:56
Tylko proszę bez kosmatych myśli ;-P
-
2013/03/27 19:55:17
Tylko proszę bez kosmatych myśli ;-P
-
Gość: , *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/03/27 20:36:16
Bartoszcze,
znaczy się - w eterze lata;)
A ja Cię mam poznakomiłego na FB? Pacnij mnie może.

Squirk,
to drugie jest zabawne tylko jako przykład typowo polskiej afery, zrobionej z afery;) Jak nasi celebryci, którzy są znani z tego, że są znani;))
-
2013/03/27 20:36:55
To byłam ja- ten tajny gość;))
-
2013/03/27 20:41:34
Karolka,
dzięks za truskawki, nie mam co prawda w domu chłodni osobnej ( jak co poniektórzy tutaj), więc się przejdę do osiedlowego CH, przy okazji bułek i suchych kotów;)
A co Ty byś chciała wiedzieć, tak btw? Bo jeśli Ci np wszystko jedno to może: "pozbawiony śluzu żołądek strawi sam siebie", cytując Kowalskiego?;)))
-
2013/03/27 20:43:35
Karolinka - wszystko z Tobą ok? Zaczynasz pisać jak Dodgers..
;-))))
-
2013/03/27 20:44:59
Sakurako - a weś, czytałam dzis o parce tak zdesperowanej i z takim parciem na szkło że na imprezę jakąś publiczną zabrali dwumiesięczne dziecko, słów brak.

A tekst dobry, przypomniał mi erę jesiotra drugiej świeżości ;-))
-
2013/03/27 21:21:45
Sakurako KTOŚ tu obiecał niespodziankę ot co. Miałam w zanadrzu meliskę oraz nie konsumowałam niczego w trakcie czytania powyższej notki i co?
No mam syndrom Dodgers - odświeżałam tylko a tu mi się dublowały komentarze. A szanowna rekonwalescentka miała niezły ubaw i nie wywalała nadmiarowych :-P
-
2013/03/27 21:37:58
"A ja Cię mam poznakomiłego na FB?"

Mam troszku wątpione, wśród kilkudziesięciu moich znajomych na FB o większości wiem czy i pod jakimi nickami występują, a zdziwiłbym się dość mocno gdybyś znalazła się w grupie tyh, o których wiem za mało:)
W każdym razie na mojej liście friendów są Brezly, Dodgers, Karolina i Squirk, a co do Ciebie - eh, nie tropiłem ;-))
-
2013/03/27 21:52:09
Karolino - będzie niespodzianka tylko niech skończę to, co robię, a robię bento dla Trenera, zajmuję się Myszariami i generalnie kwiczę ze zmęczenia już a końca nie widać ;-) Niemniej niespodzianka jest i Dodgers się nawet domyśliła, jaka, zgadywaczka zakichana jedna ;-)))
-
2013/03/27 22:16:53
Mam nadzieję, że zrobiłaś niespodziewanie zdjęcia człowiekom z knajpy, bom ciekawa ich zdumienia na widok tego no, tam, no ;))) i żadna tam zakichana, już mnie katar nie męczy- btw. nie myjcie okien w mróz, przepiździ Was i po co to komu?
-
2013/03/27 22:39:05
Nie no ja też padam na nos chociaż nic szczególnego dzisiaj nie robiłam - ot szykuje nam się w weekend 18 stopni na południu....tylko że ja będę w centrum a tam niby 5 stopni. Jak słysze hasło front atmosferyczny to mi słabo ehh.....
-
2013/03/27 23:16:49
Dodgers - nie robiłam zdjęć osób mimowolnie towarzyszących bo nie chciałam zostać zbesztana ale wyglądali stosownie do okoliczności, owszem ;-)
Zaraz mi nogi odpadną, zrobiłam bento, za chwilę zajmę się niespodzianką tylko muszę odpocząć, jednak nie mam jeszcze energii żeby zapierniczać aż tyle :-/
Gdybyś tęskniła za katarem to mów, nakicham na Ciebie ;-))
-
2013/03/27 23:18:31
Karolino - podziwiam Twoją wrażliwość, myślałam, że czasy, kiedy lejdi mdlała spontanicznie mamy już za sobą, a tu prosz ;-)))
-
Gość: ruda śląska, *.threembb.co.uk
2013/03/27 23:34:25
Karola: afront atmosferyczny :D
Sakurako: torby właśnie jak na złość mało skomplikowane, nie mam czasu na bardziej skomplikowane narazie, watoliny i tartanu w rurzową ruwnierz
Squirk: nie da sie nie mieć niczego na desktopie, no nie da! Do Nowego Życia dołączyła rzeżucha, najwięksy talerz jaki miałam, oraz dwie przekopnice świeżowyklute, Świetlik i Grzegorz (ekhem, -Młoda), w postaci małych konwulsyjnych przecinków pływających chaotycznie w akwarium. No i właśnie- drugi rzut przekopnic. Poprzednio wykluta jedną (łaaał, entuzjazm i radość po oczekiwaniu i zaglądaniu do schowka na bojler co 10 min średnio, gdzie na półeczce powyżej stała przygotowana woda z wsypanym proszkiem z internetowego sklepu - gwarantowane 23 st potrzebne do wyklucia, i oświetlone latarką diodową od góry) ugotowal niechcący Mąż O_o w sennym widzie zamykając na zicher drzwi do schowka o 4 nad ranem, czyli przed szczytowym grzaniem, w drodze do łazienki)......rano w akwarium nie pływało już nic, a termometr pokazywał 39 st, czyli jakby ciut za dużo.. nie ozdywałysmy się z Młodą przez pół dnia, wstrząśnięte zdarzeniem.
-
2013/03/28 00:44:51
Rudo - mikrocześć jej mikropamięci ;-(
Na desktopie nadal puchy ale zaraz - tadaaaam - wrzucam na Fanpejcz focię na dowód, że byliśmy w Antice. Rzeżuchy nie posiałam ale wykiełkowały mi ogórki i papryka, więc nie jest źle ;-))
-
2013/03/28 07:11:30
Squirku jestem wstrząśnięta ;-) i dumna jak paw. A co do wrażliwości to nie jestem aż taka wątła lejdi tylko mnie senność bierze jak idą fronty i czasem mdłości z tego ziewania. No i łepetynka napiernicza - tylko mnie denerwuje to że kiedyś było mi wszystko jedno jaka jest pogoda a teraz pogoda mi udowadnia że to jednak ona rządzi. Podobno na to pomagają częste spacery i w ogóle przebywanie na powietrzu. Muszę sprawdzić tą teorię tyle że do tej pory wiało jak by chciało łeb urwać i to przy minus 2 stopniach (czyli minus 30 odczuwalne) Nomen omen dzisiaj słoneczko od rana. Zobaczymy jak długo ;-)
-
2013/03/28 11:59:26
Karolino - ojtam ojtam ;-) Mówiłam, że niespodzianka, a że jestem trochę orzeszki cóż mogłam zrobić jak nie fotki w pizzerii ;-))
U nas też słońce od rana a ja się wyspałam więc, odpukac, może to będzie udany dzień - pomijając tę część z zakupami bo zakupy nigdy nie są fajne ;-)
Wrzucę zdjęcie bento tylko najpierw je zjem. Bento, nie zdjęcie.
;-))
-
Gość: ruda slaska, *.performancesprings.co.uk
2013/03/28 13:34:13
tylko nie wrzucaj zdjecie juz zjedzonego!! ;)
-
2013/03/28 13:40:30
Rudo - bez obaw ;-) Skończę jedną rzecz i wrzucę focię :-)
-
2013/03/28 14:05:28
Pizzeria, w której je się wołowinę, popijając czeskim i niemieckim piwem, którego nie ma. Podoba mi się, nieeuklidesowe jest. Powinna się jeszcze nazywać "U Björna" :-)

:-))

Donoszę że słowo "bento" nie chce mi brzmieć japońsko, brzmi za to latynosko. Podobnie nie chce mi "ciabatta" brzmieć włosko, brzmi hindusko. No :-)
-
2013/03/28 14:09:24
W której się je wołowinę, której w zasadzie też nie ma, zamiast buraczków, których nie ma, popijając piwem, którego nie ma ;-)
-
2013/03/28 14:10:26
Brezly - dokładnie tam właśnie byliśmy i mamy na to dowody, jak widać ;-)) Stanowczo polecam, wyjątkowe miejsce ;-))
Bento, jak by się nie nazywało, też polecam, choć dzisiejsze, jak widać na Fanpejczu, wielkiego szału nie robi wizualnie za to smakowo owszem tak :-)
-
2013/03/28 14:14:38
Bartoszcze - to magiczne miejsce po prostu ;-))
-
2013/03/28 14:15:50
Widziałem, widziałem. Przypomniały mi się takie maciusieńkie rybki, co się w w Japonii do różnych rzeczy podaje. Do zup bodaj też.
A co do pizzerii. Byłem kiedyś w pizzerii, która zdała mi się najbardziej na północ wysuniętą pizzerią świata (za kołem polarnym). Ale mi powiedzieli że jak jechać na Nordkapp to jeszcze się niejedna znajdzie. Knajpa hinduska też tam była. A najbardziej na południe wysunięta pizzeria na Ziemi Ognistej jest, podobno.
No, idę sobie w real poodziewać sobie. W sensie ziewania, nie odziewania. Na razie.
-
2013/03/28 14:31:09
-
2013/03/28 14:41:34
Brezly - zapytam Brahdelt, małe rybki brzmią dobrze, coraz bardziej mi się azjatyckie kulinaria podobają.
Tę pizzerię w której podają mięso renifera masz na myśli? Kojarzę taką z programu Zimmerna (co do którego mam bardzo mieszane uczucia zresztą z uwagi na jego jakże amerykański zwyczaj klepania każdego po plecach).
Miłego :-))
-
2013/03/28 16:37:52
Bartoszcze - zasłabłam.
;-)))
-
2013/03/28 18:18:08
Ktoś tu ma dzisiaj rubaszny nastrój hehe.
-
2013/03/28 19:45:08
Spieszę donieść, że można posłuchać jeszcze do jutra Nigdziebądź. "Over a year" to jakiś błąd podobno.
-
2013/03/29 11:53:34
Karolino - taki filutek niesforny z tego Bartoszcze, prawda? ;-))
-
2013/03/29 11:54:10
Emilyann - trochę nie wiem, co to, więc najpierw doczytam, dziękuję :-))
-
2013/03/29 12:04:57
Z okazji zbliżających się świąt życzę wszystkim bogatego Gwiazdora i udanej zabawy sylwestrowej........
-
2013/03/29 12:09:55
Karolinka - jak Ty coś napiszesz to naprawdę, dobrze, że kubek zdążyłam odstawić ;-)) dziękuję i wzajemnie, własnie sobie pomamrotałam trochę brzydkie wyrazy patrząc w okno, znów pizga złem ;-(
-
2013/03/29 12:16:01
Wiosna jest nie tyle nieobecna co dzisiaj około 5 nad ranem zrobiła wtyłzwrot i się wypięła na nas o! Ja protestuje.
-
2013/03/29 12:21:01
Karolino - to już któryś z kolei wtyłzwrot w tym roku, proponuję zbiorowe napierniczanie kolbkami pod adresem wiosny, nie wiem, co ona sobie wyobraża ale to nie jest śmieszne ;-(
-
2013/03/29 14:39:05
Ja też nie lubię tej pożalsiebożewiosny, niech spada na szczaw, jak przyjdzie, to jej tak wyautuję, że z przyszłym śniegiem spadnie, tfu! Do napierniczania kolbką możemy zatrudnić moją Królik, ona zawsze, bardzo, o każdej porze dnia i nocy, nocy zwłaszcza i nad ranem, np tak o 5:20, bo wie, że Pańcia na 5:50 ma budzik, jeszcze by się wyspała- złota dziewucha, mówię Wam. Idę piec babkę na okoliczność braku wiosny, pośpiewam sobie dżingle bels, będzie weselej ;)))
-
2013/03/29 14:45:21
Dodgers - na szczaw nie może, w mediach ostatnio podają że dzieci powinny szczaw jeść bo kiedys jadły i nie marudziły, sama czytałam.
Moja Mysz mniejsza ma nową zabawę, fantastyczną, ubaw po pachy. Kiedy ośmielam się spać po 10.00, co może mi się zdarzyć gdyż zachorowałę i jestę wciąż zmęczona, dzielne Myszątko wstaje, zaciera spracowane łapki, wspina się na daszek Myszarium i zaczyna gryźć szczebelki wiszkając sobie łebkiem w dół. Jękliwy zgrzyt obudziłby umarłego a co dopiero mnie.
Na szczęście po raz kolejny okazuje się, jak bardzo potrzebne są książki, gdyż dzięki położeniu na daszku "Goi" Feuchtwangera, bardzo polecam bo świetna książka, Mysz nie ma jak wiszkać i wraca spać. Ja natomiast już niekoniecznie, westch.
Właśnie popaczałam w okno, chromolę taką wiosnę ;-(
-
2013/03/29 15:08:22
A może mysz Ci kołysankę śpiewa taka osobliwą ??? o taką jak ta na ten przykład: vimeo.com/53453075
-
2013/03/29 15:18:10
Karolino - genialne, tak, sądzę, że moja Mysz widziała ten filmik i naśladuje ;-))
-
2013/03/29 15:21:49
No normalnie słońce wygląda zza chmur....jest nadzieja.....
-
2013/03/29 15:23:59
Karolino - za to u nas dopizgało dodatkowym zuem, ręce opadają, zanim upiekę miłej sąsiadce chleb będą takie warunki, że w zaspach do Niej będę szła i może się zgubię nawet ;-(
-
2013/03/29 15:26:06
Beznadziejna ta wiosna. Daj potem znać że jednak nie utonęłaś w zaspie ;-)
-
2013/03/29 15:27:34
Karolino - ok, będę się darła ;-))
Zaczęłam ić zielona herbatę, szok i niedowierzanie. Coś jest na rzeczy, koniec świata nr 67545578 albo inne takie.
;-))
-
2013/03/29 15:47:31
Straszne ! Ja nie lubię zielonej. Nie umiem się do niej przekonać. Nie smakuje mi i tyle.
-
2013/03/29 15:51:59
Karolino - ja teżnie cierpię zwykłej zielonej ale mądre Lejdis mi powiedziały że jest BARDZO zdrowa, kupiłam w Lidlu zieloną z jaśminem i jest zaskakująco dobra, jaśmin czyni cuda :-))
-
2013/03/29 16:53:41
Ja cierpiedolę, Karolina, umarłaś mnie tą kołysanką. To może moja Kluś mi śpiewa na swój sposób "Jutrzenkę"? A ja gupia nie doceniłam, wstyd ;)))
-
2013/03/29 17:09:30
Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły, a tam Święta tuż tuż;))
Chyba sobie coś ulepię alboco?;))
-
2013/03/29 17:15:41
Ale powiem Ci Dodgers że to mój mąż mi to pokazał i generalnie teraz wygłupia się zaczynając znienacka nucić uiuiuiuiu.....uiuiuiuiuiuiu. :-)
-
2013/03/29 18:01:11
Sqiurku,
jaśminowa jest świetna, a w sklepikach na wagę kupiłam ostatnio senchę z wędzoną śliwką i kawałkami czekolady - genialna!!!;)
-
2013/03/29 19:01:54
Wszyscy mnie szczujo tymi królikami ze śniegu. Już ja Wam pokażę w te święta!
-
2013/03/29 21:58:51
Dodgers,
a co nam pokażesz, hmm?;))
"Król dobrze wiedział, co smok mu może pokazac.
- O jak on mi strasznie pokaże! Jak ja okropnie zobaczę!!"

;))))
-
2013/03/30 17:55:03
U nas jutro kaczka :-) Squirku, zaraziłaś upodobaniem nader skutecznie. Za co jesteśmy zbiorowo rodzinnie wdzięczni.
Szczaw lubimy od zawsze i trochę się obawiamy, co będzie, jak wszystkie dzieci ruszą w pole i na nasypy kolejowe, czy dla nas jeszcze coś zostanie... Może by tak rozproszyć uwagę ludzkości na listki mniszka lub pokrzywy, to też bardzo zdrowe, nawet bardziej, bo w dużych ilościach stawom nie szkodzi, a szczaw owszem.
-
2013/03/30 19:09:08
ZGADNIJCIE, CO KUPIŁAM.
(pisnę później, dopiero wróciłam i trochę latam, miłego wieczoru everypaczaczy ;-))
-
2013/03/30 19:47:13
Cóż Ty mogłaś kupić.. gęś jakąś? ;-))
-
2013/03/30 22:48:12
@ Bartoszcze- Squirk kupiła to coś tam, co Ty kupiłeś zamiast czegoś tam, tak mi się wydaje ;)
@Sakurako- otóż planujemy z Jedrulą (moim Tatą) zrobić mały desant na podwórko Babuni i ulepić kłułika, o ile aura będzie sprzyjać. Strawa jest, trunki rozgrzewające tysz, będziemy cudować ;)
-
Gość: ruda slaska, *.performancesprings.co.uk
2013/04/02 13:43:29
swietaswieta - iposwietach.
-
2013/04/02 14:09:13
Sakurako - i ulepiłaś coś? Mnie się właśnie noteczka nowa powoli lepi ;-))
-
2013/04/02 14:10:08
Sakurako - ta wędzona śliwka nie brzmi najlepiej ale jeśli dopadnę to wezmę trochę do spróbowania, mnie się wędzone śliwki podobają raczej w jakichś wędlinach alboco ;-)
-
2013/04/02 14:10:30
Dodgers - jest po co do Ciebie paczać czy byłaś lenię? ;-))
-
2013/04/02 14:10:59
Sakurako - znam i uwielbiam, większość skeczy i piosenek oboje znamy na pamięć ;-))
-
2013/04/02 14:12:13
Mario - wczoraj dzwoniła moja Mama z peanami na cześć swojej pierwszej kaczki, czyli kacza epidemia zatacza coraz szersze kręgi, bardzo dobrze ;-))
Szczaw owszem, skubnę, ale tylko z jakiegoś czystego terenu, a coraz mniej takich :-/
-
2013/04/02 14:12:28
Bartoszcze - bardziej zgadnij! ;-))
-
2013/04/02 14:13:01
Dodgers - nie wiem, o jakiej kaczce piszesz, naprawdę.
;-))
Są te króliki czy nie? ;-)
-
2013/04/02 14:14:03
Rudo - ano, a szkoda, szarańcza wróci na osiedle, Trener wrócił do firmy, tylko Myszy bez zmian a to akurat cieszy, choć Większa jest znów trochę Większa, chyba ją na dietę wyślę :-))
-
2013/04/02 15:19:48
Normalnie ten blogasek powinien mieć podtytuł "Kacze opowieści".
;-)))
-
2013/04/02 15:42:22
Bartoszcze - wcale nie.
;-))