squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
KILIM!

Nie w sensie że nagła makatka czy coś ale KILIM OL!
Ol zakichane małe ptaszki o zdrowych wątpiach (ze szczególnym uwzględnieniem narządów wrzaskalnych) które najwyraźniej urządziły sobie zlot pod moim oknem o 6.00 rano w Polsce. Kwestia dwururki, którą zamawiałam z jakiejś miłej okazji, staje się tym samym paląca. Ja pierniczę, szósta rano, usiłuję spać a te pierzaste małe dranie wrzeszczą jakiś ichni hymn zapewne na cześć słoneczka które oby przypiekło im te puszyste kuperki. Odsłaniając pole do czystego strzału z dwururki przy okazji.

Miała tu być druga część zabawy do której mnie wywołała Karolina ale nie wyspałam się znowuż więc niczego sensownego nie wymyślę a bezsensownego pewnie macie już dość, w końcu występuje w każdej notce.
Poza tym dzieją się rozmaitości które konsekwentnie upewniają mnie że powinnam serdecznie uściskać moje zdrowie psychiczne bo nieprędko się znów zobaczymy o ile w ogóle.
Byłam wczoraj na poczcie - nie planowałam ale ważne rzeczy się wysyłały (kilka czytających osób może zacząć nerwowo liczyć sobie paluszki) więc postanowiłam osobiście. Od razu Wam powiem że warto było gdyż stałam się zachwyconą świadkiem wydarzenia kulturalnego pt "Mam komórkę i nie zawaham się jej użyć nawet na zatłoczonej poczcie, bajt mi".
Stanęłam w kolejce, z wdziękiem przesuwając stópką kartony bo nie będę tego przecież w ramionach hołubić jak jakiś łoś, kolejka anemicznie przesuwała się do przodu gdy wtem otworzyły się drzwi i wraz z letnim zefirem do urzędu wpadła dorodna i żwawa młódka ubrana, niestety, modnie oraz, jak się okazało, o zdrowych płucach. Jak u niektórych ptaszków, niech je szlag.
Nie przeszkadzaliśmy młódce absolutnie czemu dała wyraz wyjmując telefon z przyczepionymi habaziami po czym się zaczęło:
 - MAMA? - ryknęło zdrowo dziewczę tzw. teatralnym szeptem - Tata? No to daj mi mamę. MAMĘ MI DAJ! No to co z tego, potem skończy, pilną sprawę mam. MAMA? Mama, ja nie mogę teraz rozmawiać bo jestem na poczcie ale będę potem u cioci Jasi z zakupami i o ten papier miałam zapytać,co to był za papier? Dobra, to zapytam, muszę kończyć bo na poczcie jestem...Tak, kupiłam...KUPIŁAM! No to dokupię, nie mogę teraz rozmawiać...Tak, przyjadę do was dziś...Tak...Nie chcę pizzy na kolację! NIE CHCĘ PIZZY! Mama, ja nie mogę teraz...Nie, nie jestem chora, nic mi nie jest! Mama, muszę kończyć, dzwonię do cioci, pa.
 - Ciocia? Cześć ciocia, tu Ala...Na poczcie jestem...NA POCZCIE I NIE MOGĘ TERAZ ROZMAWIAĆ...Coś tu przerywa. NIE WYJDĘ TERAZ, NA POCZCIE JESTEM! Tak, w kolejce. Ten papier co mama go potrzebuje to gdzie jest? Nad którym stolikiem? Dobra, to jej powiem...Tak, kupiłam. KUPIŁAM! No jedną paczkę a ile miałam kupić? ILE? To dokupię, nie mogliście mi wcześniej dać znać? Ciocia, ja nie mogę teraz rozmawiać bo jestem na poczcie...Co? Nie, nie jestem głodna. NIE JESTEM GŁODNA! Chora też nie jestem, muszę kończyć, przyjadę niedługo.
  - Mama? Zapytałam o ten papier i on jest nad stolikiem w segregatorze. W SEGREGATORZE JEST! Skąd mam wiedzieć w jakim, to nie moje papiery...Nie wiem...Nie wiem...Jak to nie ma? Zadzwonię jeszcze raz.
 - Ciocia? Cześć ciocia, tu Ala. Nie ma tego papierka nad stolikiem. No nie ma. Dwa razy sprawdzali i nie ma...W jakiej szufladzie? To co ciocia nie mówi jak pytam? Taaa, pomyliło się, bałagan macie w papierach i potem ja dzwonię...Nie, nie jestem głodna, tak po prostu...NIC MI NIE JEST! Ciocia, no daj spokój, o takie rzeczy pytać, ja i ciąża, hihihihi, no skąd...Ja nie mogę teraz rozmawiać,niedługo przyjadę.
 - Mama? Pomyliła się ciotka, w szufladzie jest w stoliku...Co? Ale o co się martwisz? Mama, daj spokój, po prostu nie jestem głodna. CO WY Z TĄ CIĄŻĄ?! Dobra...tak, może być pizza...TAK, ZJEM PIZZĘ TYLKO DAJCIE MI JUŻ SPOKÓJ BO MNIE JUŻ GŁOWA BOLI! Jaki papier? No i zapomniałam przez to wasze gadanie gdzie on jest a przed chwilą wiedziałam...
 - W szufladzie jest - podpowiedział usłużnie stojący obok Pan z Licznymi Paczkami, przedstawiciel silnej Grupy Trzymającej Kciuki za Znalezienie Papieru.
  - Mama? W szufladzie jest...i jutro te rachunki wyślę, jakiś facet się tu wtrąca, się zachować nie umie normalnie, z innej poczty wyślę...

Ja chyba jakaś przeklęta jestem. Jak nie pani w leciech rycząca zza winkla "To ja biedronka pstra" czy babcia swatająca mnie z wnukiem to młódka akustyczna (i nie w ciąży), w takich warunkach nie da się spokojnie wymyślać pytań do zabawy. Tej notki miało nie być zresztą ale akurat miałam chwilę ale ponieważ w sumie jej nie ma obrazeczków też nie ma.
No, jeden wrzucę, o książkach czyli nie byle co - proszę. No i może jeszcze Ryszard (nadal nie zostaliśmy sobie przedstawieni więc żaden ryś, przyrodę trzeba szanować), na kacu chyba.
Miłego dnia Państwu, nie było mnie tu, jestem tam -----> i wymyślam pytania do notki. No nie ma mnie, zwyczajnie...Nie, nic mi nie jest. NIC MI NIE JEST! Nie jestem w ciąży, no co Wy, ja i ciąża, hihihi...Nie mogę teraz pisać, muszę kończyć.

PS. Myszy zdrowe. Przynajmniej one.

 

PPS. Z ostatniej chwili - wiem, że jest dużo kociaków w potrzebie, pomagamy jak możemy ale nie uratujemy wszystkich - ale niektóre potrzebują nas bardziej niż inne. Ta www.psy.centaurus.org.pl/pozostale/slepuszka_/  kociczka potrzebuje nas BARDZO. Rzadko o coś Was proszę, tym razem proszę - jeśli nie możecie zrobić choćby niewielkiej wpłaty nie pozwólcie temu apelowi zniknąć gdzieś w sieci, niech ludzie wiedzą że jeszcze jeden futrzaczek ma szansę na szczęśliwsze, lepsze życie. Ten kociak miał w życiu wielkiego pecha, to się musi zmienić i to my możemy to zmienić. Pomożecie? :-)

wtorek, 16 lipca 2013, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/07/16 11:34:07
Mnie ostatnio facet skontrolował odnośnie kwitka z numerem awizo - bardzo był oburzony że wpycham się przed niego dopiero jak mu świstkiem pomachałam przed oczyma to zrobił wtyłzwrot i jeszcze bardziej się obraził, że nie miał racji i nie jego było na wierzchu....
-
2013/07/16 11:36:28
Karolinka - byle zachować spokój i pogodę ducha, jak się czlowiek zacznie przejmować jakimiś melepetami to tylko sobie zaszkodzi a po co ;-)
-
2013/07/16 11:38:56
Jejku, jejku:-) Czy ja tu pisałem o pani z trzema dzieciami w pociągu i łacinie?
-
2013/07/16 11:41:16
To jemu się ciśnienie podniosło bo aż się cały czerwony zrobił - ja dorwałam butelkową włóczkę od Dodgers i nic absolutnie nic nie miało prawa mi wtedy popsuć nastroju ;-)
-
2013/07/16 11:43:33
Brezly - nie i chciałabym wiedzieć jakim prawem to ukrywałeś.
;-)) Pisz! :-))
-
2013/07/16 11:44:19
Karolinka - no biedny pan, że też go nie poraziło ;-)) która to butelkowa? Przegapiłam jakąś? ;-(
-
2013/07/16 11:49:47
Zielonka ;-) u.42.pl/2LMu
-
2013/07/16 11:58:20
Karolinka - pamiętam, śliczności, zielenie i niebieskości to, zdaje się, bardzo Twoje kolory :-))
-
2013/07/16 12:05:53
Ja cierpiędole, czy ta mama nie mogła zadzwonić do ciotki? też byłam na poczcie wczoraj, to chyba wisiało w powietrzu, każdy był wczoraj na poczcie- pół mojego osiedla było na poczcie, przy czym tylko jeden sąsiad mi zaglądał przez ramię w celu podpaczenia, komu i gdzie wysyłam. rzuciłam mu spojrzenie pełne grozy i powiedziałam "i tak pan nie zna..." zatkao go. dzień dobry mu już nie powiem. i gowniarz z telefonem był, ale jemu uwagę zwróciła Pani Ważna na poczcie, że "to jest urząd, proszę się zachowywać odpowiednio, młody człowieku". także nie pójdę szybko na pocztę :-)
-
2013/07/16 12:09:36
Dodgers - nie jestem takim znowuż burakiem żeby komuś przeszkadzać w głośnej rozmowie (rozmowach) w zatłoczonym urzędzie więc nie pytałam czemu mama z ciotką same nie załatwią sprawy - wiesz, nie wypadało..;-))
-
2013/07/16 12:22:04
Bardziej granaty i zielono-ciemno-niebieskie jeśli już o tym zakresie kolorów mówimy ;-) to wszystko zdjęcia tego samego motka aż sama byłam w szoku co mój telefon potrafi z kolorami zrobić ;-)
-
2013/07/16 12:23:50
-
2013/07/16 12:24:09
Karolinka - ładna jest bardzo, zreszta Dorota by Ci byle czego nie wysłała przecież :-))
PS."U prząśniczki sieeedzą jak anioł smarkaaaacze...";-)))))
-
2013/07/16 12:25:13
Nie wiem co gorsze poczta czy kurier www.youtube.com/watch?v=u4XgyowNmFA
-
2013/07/16 12:29:16
Nie, nic mi nie jest. NIC MI NIE JEST! Nie jestem w ciąży

Powiedz nam to przez telefon, tylko musimy pójść na pocztę.
:-DDD

Dawno się tak nie uśmiałem.
-
2013/07/16 12:32:52
Ojej, jestem prawie pewny że gdzieś to zapisałem, ale dobra.

Pociąg jest. Prawie pięć godzin drogi przed nami. Siedzimy w wagonie typu "open space", w takim kąciku "cztery miejsca, 2x2 vis a vis a stolik w środku". Po drugiej stronie identyczny. Pociąg jeszcze stoi, napełnia się z wolna ludziami, nagle miejsca przy sąsiednim stoliku zajmuje ekipaż Mama (44, jak się zaraz dowiemy) i trójka dzieci. Chłopak ze 12, dziewczynka z rok młodsza i druga dziewczynka, może z 5. Jak tylko Mama się odzywa, patrzę na NO i w oczach NO widzę to co u mnie zapala się w mózgu. "Oby tylko nie do M. to jechało". Bo my w M. się przesiadamy.
-Musimy się potem przesiąść w M. - mówi Mama.
-Pffffffff..... komentuje spojrzenie NO.

Problem w tym że, po pierwsze, Mama mówi cały czas. Po drugie, mówi tak że słyszy ją cały wagon. Trzecim elementem jest jakość tego monologu. Dowiadujemy się oto że "wkrótce może już nie być normalnych książek tylko elektroniczne" (czy NO nie mogła znaleźć lepszego momentu by wyciągnąć Kindlea ??) i "upadnie wiele zawodów do końca, tak jak prawie już nie ma drukarzy i mój pierwszy zawód też zniknął". Ale, dodaje za chwilę "zdobyłam drugi i mając teraz 44 lata gotowa jestem na wyuczenie się trzeciego". Następuje mostek tematyczny w wypowiedzi, w postaci serii ocen wystawianych światu i zmianom weń zachodzącym. Stacja przesiadkowa jest w Azji, konkretnie w Chinach, gdzie prowadzi się systematyczną politykę rodzenia chłopców. Bo "teraz już można stwierdzić czy się będzie miało chłopca czy dziewczynkę i wielu ludzi chce tylko chłopca". A, ja dodaje Mama z takim naciskiem że słychać ją chyba w sąsiednich wagonach - "chciałam mieć dziewczynkę, ale i tak się cieszyłam jak ty się urodziłeś" (to do najstarszego). "A potem już chciałam mieć dwie i mam dwie." Chwilę potem gość siedzący za mną pyta: "a przyszło pani do głowy że my możemy nie mieć ochoty na słuchanie szczegółów z pani prywatnego życia? Dzieci nie słychać, tylko pani nadaje na cały regulator". A drugi dodaje: "mi jest głupio tych szczegółow słuchać".
-"Nie musi być panu głupio" - odpowiada rezolutnie Mama
-"To moja sprawa czy mi jest głupio czy nie" - odpowiada Mama. Ścisza głos i od tej pory aż do M. mówi tak że słyszy ją tylko ćwierć wagonu, w tym my.
Na początku następuje podsumowanie gościa od "jego sprawy czy mu głupio", kiedy ten tylko wychodzi na chwilę. Dzieci dowiadują się że są nieszczęśliwi ludzie, którzy nie lubią dzieci i nie mają życia osobistego.

Zapada błogosławiona cisza, bo Mama udaje się z najmłodszą do toalety. Kiedy słychać że wraca, współpasażerowie zaczynają na siebie znacząco spoglądać.

Mama zajmuje miejsce i rozpoczyna dalszy monolog. Monolog jest z ducha pedagogiczny. Charakteryzuje go to że dowolne zjawisko w rzeczywistości występujące, np. przesiadanie się z pociągu na pociąg albo istnienie wagonu restauracyjnego jest wyjaśniane pod kątem celowości, harmonogramu, sensu społecznego, pozytywów i negatywów. Dotyczy to również jedzenia jabłek, które to Mama właśnie zarządza.

Dalszym etapem jest planowanie reszty dnia i dnia następnego. Jakie to mianowicie czynności należy wykonać jeszcze dziś i dnia następnego przed pójściem do szkoły. Z robiciem na podczynności elementarne. Wreszcie odzywają się dzieci i ćwierć wagonu ze zgrozą stwierdza że mówią one w taki sam sposób. Chłopiec powtarza i odnosi się do czekających ich po przyjeździe do domu "rozpakowaniu się, przepakowaniu się i zapakowania plecaka na jutro do szkoły", podkreślając cel i sensowność każdej z tych czynności i jej zorientowanie czasowe względem mycia zębów.

Pociąg, wyraźnie podirytowany tym monologiem zaczyna mieć opoźnienie. Mama wykorzystuje to zapoznania dzieci z rozkładem jazdy i rozpoczęcia ćwiczeń ze średnią dziewczynką. Ćwiczenia polegają na odczytaniu czasu przyjazdu i wyjazdu z kolejnych stacji, określenia czasu przejazdu i obliczenia średniej prędkości jazdy pomiędzy tymi stacjami. Trwa to trochę. Mamie zaczyna nagle brakować pary i milknie na dobre osiem sekund. Przygląda sie rozkładowi jazdy. Po czym zaczyna narzekać na jego nielogiczność. CDN.
-
2013/07/16 12:33:38
Nyxy - czy ja dobrze paczam co jest napisane na awizo? ;-))) dzięki :-))
-
2013/07/16 12:34:08
Karolinka - przechodzimy na paczkomaty, co? ;-))
-
2013/07/16 12:34:37
Bartoszcze - sory ale to poważna rzecz, papieru nie było nad stolikiem i to nie jest powód do śmiacia.
;-)))
-
2013/07/16 12:38:32
Pochylam się przez stół w kierunku NO i mówię cicho po polsku: jak już nie ma tematu - można zawsze ponarzekać na rozkład jazdy.
Facet siedzący za NO, którego twarz widzę między oparciami foteli, na pewno nie zna polskiego. Ale na pewno zrozumiał co powiedziałem bo radośnie się śmieje i mruga do mnie.
-To teraz robimy zadania domowe - mówi Mama.

Nigdy w życiu nie nauczyłem się tyle łaciny i włoskiego. Trwają przez następne 150 km.
Okraszone na deser rozmową o planowanych wakacjach, okraszoną z kolei pytaniami o słowo "plaża" i "piłka" po włosku i łacinie.

Kiedy nagle wzmiankowany zostaje Tata, wzrok zarówno NO, jak i ludzi siedzących dookoła wyraża totalne zdumienie faktem obecności takowego. Jakby wszyscy czynili niewyrażone założenie że statystyczny facet nie byłby stabilną częścią tak komunikującej się rodziny.

I tak to trwało jeszcze trochę.....
-
2013/07/16 12:46:45
Brezly - ja pierniczę, ale bym sobie panią wypożyczyła.
No ale ja z tych nieszczęśliwych co nie chcą mieć dzieci więc co ja tam wiem. ;-))
PS. Dzielni byliście ;-))
-
2013/07/16 14:19:20
kurczaki, bardzo ciekawa ta nocia, czytam kolejny raz i znowu mnie zastanawia związek ciąży od pizzy oraz czemu nikt z czytaczy nie przejął się tym, żeś nie wyspana i musisz ukilić ptaszka albo dwa :-D
-
2013/07/16 14:27:44
Dodgers - pewnie wiedzą że jakbym takiego ptaszka dorwała to skończyłoby się na "Ojaaaa, jakie to milusie, jakie pióreczka śliczne, a kto ma taki dziobek uroczy, no kto? no ty, ty ptaszynko moja puszysta" - jestem chyba strasznie przewidywalna, takie mam obawy.
Ale drą się strasznie.
Ptaki, nie obawy. Choć obawy w sumie też - drą się, że znów się nie wyśpię.
;-))

Co do pizzy - obstawiam, że mamusia z ciocią uznały że skoro Ala nie chce jeść to Coś Jest Nie Tak. A co może być nie tak u zaawansowanej nastolatki? Kaman, wiadomo przeeesz.
;-))
-
2013/07/16 15:15:11
A miałaś Squirku kiedyś w rękach wróbla albo jaskółkę - tak to sie pieklą aż idzie oszaleć ale w rękach to takie milusie stworki - jaskółka waży tyle co Twój Mniejszyk ;-) a wróble od razu szczypią żeby je wypuścić ;-)
-
2013/07/16 15:17:21
Karolinka - skowronka miałam i bodajże młodego drozda, no i całą masę maleńkich kurcząt i kacząt u cioci na wsi, kurczęta wyjątkowo spokojne, dało się to kiziać i przysypiało nawet, skowronek prawie kota dostał, tak się rzucał, ale mial złamane skrzydełko więc musiałam go jakoś do weta dostarczyć a na poboczu nie było akurat dogodnego pudełka na skowronka, co za pech ;-))
-
2013/07/16 17:59:29
Kurczęta przysypiały, skowronek się wiercił, a kaczuszki? Co żeś zrobiła kaczuszkom!!??
-
2013/07/16 18:03:15
Dodgers - nom nom nom nom NIC.
;-)))
-
2013/07/16 18:11:19
Wiedziałam, przeesz jesteś milusia jak koteczek i cierpliwa, dyni też byś nie skompromitowała. Dziś lubię pocztę [pacz fb] ;DDDD
-
2013/07/16 18:17:02
Dodgers - skąd, w życiu, kaczki, dyni ani młodego szpinaczku.
;-))
Już do Ciebie polazłę :-)
-
2013/07/16 20:28:26
ja też lubię pocztę bardzo ;))))) a Córex to wręcz w trójnasób, zaanektowała dobra ;))) LUV U ;)))))))))))
-
2013/07/16 22:23:24
Berberysku - jeśli te drobiazgi będą noszone będę zachwycona, cieszę się że Kaja zadowolona, o to chodziło żebyście kwiczały trochę ;-)))
-
2013/07/17 08:29:12
6 rano? Geez, ale masz leniwe ptaszory. Moje mordę drą od nastania świtu do jasnej ciemnej nocy. Dwururka nie zda egzaminu. Skąd wiem? A z internetu ;D

Fotostory poproszę do tego swatania ;] Obaczymy na ile słowo mieści się w płodnej... głowie do fantasmyrania na blogasku ;]
-
2013/07/17 13:58:31
Bagienny - w moim internecie - skromny, pod lasem - nie ma takich wiadomości. Może i dobrze, jeszcze by któryś zakichany trznadelek przeczytał i budzik przestawił. Czasem mi się kaczki drą o 2 w nocy ale wyobrażam je sobie wtedy w ąturażu typu jabłka+majeranek i jakoś mi lepiej. ;-))

Nie robiłam zdjęć ze swatania a rysować nie umiem, postaram się opisać w wolnej chwili jak najlepiej bo sporo pamiętam. Zażenowaną minę Michasia i babcię stającą na palcach żeby sprawdzić, czy na pewno zapisałam nr - to pamiętam najlepiej, no i tę knajpkę od kawy, miły chłopak był i oby już szczęsliwie żonaty :-)
-
2013/07/17 17:01:15
Twoja notka, Squirku, sprowokowała ludność do naśladownictwa. Wczoraj w godzinach popołudniowych trafiłam w zatłoczonym autobusie na niedogolonego młodzieńca rozmawiającego przez zestaw słuchawkowy. Stałam tuż obok, ale nawet w drugim końcu autobusu raczej nie miałabym szans uronić ani słowa z rozmowy z niejaką Ewuś, której młodzieniec raportował zrobienie zakupów. Z wyliczeniem całej listy tychże... Na plus trzeba mu policzyć, że zakupy zwiastowały prostą, zdrową kuchnię, żadne tam chipsy i dania gotowe :-)
-
2013/07/17 17:06:22
Mario - mam mieszane uczucia, z jednej strony dobrze że Ewuś i jej amore zdrowo się odżywiają, z drugiej komentowanie czegokolwiek publicznie to nie jest coś, co powinno się naśladowac, chyba zacznę szyfrować notki.
;-))
-
2013/07/18 13:14:21
Wszem i wobec dziękuję za Tildołka ;-*
Tak mi się przypomniało "Bardziej granaty i zielono-ciemno-niebieskie jeśli już o tym zakresie kolorów mówimy ;-)" - Dodgers - wiedźma z Ciebie wiesz ;-*
-
2013/07/18 13:17:38
Karolino - cieszę się, że jesteś zadowolona, nie wiedziałam, co dla Ciebie zamówić, więc uznałam, że dobry duszek czuwający nad Wami i świneczkami będzie optymalny, wysłałam z nim mnóstwo pozytywnych emocji więc liczę na to, że zadziała w 100 % :-)
-
2013/07/18 13:22:27
Skoda że nie widziałaś miny mojego męża jak zobaczył makaron ;-) znaczy Udon - przepraszam.
-
2013/07/18 13:26:45
Karolino - mam nadzieję, że była to mina w rodzaju "Oborzeoborze chcę to NAŁ!" - i że aloes schłodzony ;-))
-
2013/07/18 13:35:44
Aloes już wcześniej miałam okazję pić więc wiem że jest przepyszny ;-) A odnośnie Udona to poproszę instrukcję obsługi ;-)
-
2013/07/18 13:44:46
Karolino - na 2 min do gotującej się wody (nie musi być bardzo rozszalana), jak się sploty rozluźnią (mozna sprawdzić jakąś łyżką czy pałeczkami) to jest gotowy, polecam z zupą tajskawą, mogę podać przepis, albo do stir-fry z warzywami, kurczakiem czy co kto lubi ;-)
-
2013/07/19 22:45:33
Nie wiem czy ktoś to już napisał, ale powinno być KILEM.
-
2013/07/20 13:43:32
Wildfemale - powinno być tak, żeby mi się podobało i pasowało do "kilimu" - i wuala!, udało się! ;-) To nie pierwszy i nie ostatni wyraz który piszę po swojemu czy tworzę od podstaw, uroczyście deklaruję, że zmian w tej kwestii nie będzie ;-))
-
2013/07/20 14:37:27
Wildfemale,
powinnoa być: POD KILEM je przeciągnąć, te ptaszyska;)))
U mnie w nocy uparcie produkują się słowiki, a od rana pałeczkę przejmują sroki i bardzo poważnie traktują swoje obowiązki.
Na szczęście nie przysiadają juź na parapetach ani szczególnie bliskich gałeziach - moje koty mają tu swoje zasługi;))

Squirku,
pamiętam jakiś glupawy film, w którym Zooey Deschanel zasadzała się z dwururką na drozda. Ustrzeliła ptaka i wielką miłość przy okazji, może te Twoje kwilą dla jakiejś samotnej sąsiadki?;)))
-
2013/07/20 14:41:43
Squirku,
tajskawą zupę poproszę, chętnie wypróbuję na szwagrze;)))

-
2013/07/20 14:52:27
Nie mogłam się powstrzymać, wyguglałam i teraz trochę jakby poszarzałam na twarzy...
;))
-
2013/07/20 14:54:53
Sakurako - się nie wyświetla się ;-(
Przepis wrzucę później gdyż teraz piekę niespodziankę dla Trenera co właśnie wraca od Brahdelt i niedługo powinien być więc się spieszę :-) Ale wrzucę na pewno bo to fajny przepisk jest.
Nie chciałabym ustrzelić sąsiadce wielkiej miłości (ani niczego innego), musze poćwiczyć bo nie zrezygnuję przecież..
;-))
-
2013/07/20 15:04:08
-
2013/07/20 15:10:25
Sakurako - myślałam, że coś padło, ale linki wyglądają np tak - www.blox.pl/komentuj/chaotyczny/2013/07/www.bialystokonline.pl/gfx_artykuly/201201/63155.jpg - posklejały się po 2 i dlatego się nie wyświetlało, już widzę :-))
-
2013/07/20 15:21:06
A to widocznie blox skleja samowolnie, bo przy pisaniu komentarza wszystko bylo oki. Wrrrr