squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Oł krab.

Ja na moment gdyż jestem rozdarta między "o,bogowie,co my robimy" a "będzie fajnie, założę blogaska zamiejscowego i będę miziała stópką piaseczek na plaży". W tej chwili dominuje panika i desperackie przeszukiwanie netu w poszukiwaniu informacji najbardziej podstawowych czyli:
 - czy są tam promysi weterynarze
 - czy są tam wielkie włochate ćmy
 - czy będziemy musieli jeść tylko owce
 - czy będę musiała mówić w języku który brzmi jakby się ktoś krztusił, krztusił a potem tak trochę jakby dławił
No ale to wszystko za jakiś czas, na razie tak sobie na luzie i lokalnie pohisteryzuję gdzieś w tle.
Do tego do Mamy Trenera Osobistego mam jechać, na pewno będzie świetnie, znowu. Zabawnie bywa z tymi mamami, btw.

U Myszy wiosna, w sensie nastroju, Większyk coraz bardziej mnie zadziwia, zaczęła bardzo często wyłazić mi na dłoń i niezmiennie ślicznie pacza, Mniejszyk bieży, nakobrywuje się, rozładowuje w supertajnej spiżarni (phi, pod kołowrotkiem, myśli, że nie wiem). Odkryliśmy ostatnio z Trenerem jak się wywabia taką Mysz Większą na przycinanie pazurków. Normalnie nie trzeba bo zwierzątko sobie ściera samo ale czasem się zagapi.
Otóż przy wywabianiu bazujemy na tym, że małe gryzonie futerkowe są słabe z matmy. Odkryliśmy to przypadkiem, mianowcie wzięłam 3 ziarna słonecznika i idziemy z Trenerem obcinać. Po drodze Trener pyta:
 - Ile pazurków jest do obcięcia?
 - Nie wiem, chyba wszystkie podetnę.
Podchodzimy do klatki, otwieram Kostkę Sypialną i mówię do Myszy:
 - Myszo, chcę Ci przyciąć ze dwa pazurki, dostaniesz za to dziesięć ziarenek.
Trener oburzył się szeptem:
 - Mówiłaś że wszystkie a ziaren masz 3 sztuki, zorientuje się!
 - Myszy chyba nie umieją liczyć...
 - No nie wiem, a jak umieją?
 - Nie umieją.
 - Sprawdzę. - mówi Trener po czym pochyla się nad Myszą i rzuca zachęcająco:
 - Tak, 10 ziarenek za 2 pazurki, wychodzi po 7 za 1 pazurek!
Mysz wyszła.
To, jak wygląda przycinanie pazurków bardzo puchatemu zwierzęciu które chowa łapki w podwoziu i można sobie najwyżej w bierki pograć, to inna historia. Zdołałam przyciąć 4 pazurki, Trener musiał iść po dodatkowe ziarno, tyle powiem.
Ponadto Mysz Mniejsza znów układała z Trenerem sudoku. Weszłam do sypialni akurat, kiedy Mysz sobie Nie Życzyła na poduszce a Trener usiłował ją uspokoić trochę się dusząc. Pytam o co chodzi.
 - Znów przegrała. Ale sama jest sobie winna, kiedy drobiła po ekranie przypadkiem ustawiła sobie poziom Medium.
A do Myszy:
 - Robisz się zgryźliwa na starość.
Mysz natychmiast się obraziła.
Normalny, spokojny dom, mówiłam.

Zrobiło się zimno więc okoliczne otroczki pochowały się w swych bezdennych otchłaniach pokoikach z zabawkami ale zdążyły wykonać ostatni zryw, mianowicie stoję wczoraj w oknie z kubeczkiem (w owce, btw) herbaty i cóż ja paczę, otroczki igrają wesolutko na trawniku sąsiedniego budynku. Zabawa była przednia, polegała na odkręcaniu naściennego kranu z wodą i patrzeniu jak się woda fajnie leje i leje i leje. Stoją tak sobie młodzi przyszli fizycy/żeglarze/tonący, stoją i nagle jeden, szczególnie frywolny, kopnął strumień wody tak, że niefortunnie zrosił spodenki towarzysza zabaw.
Towarzysz zareagował podniesieniem głosu i zadaniem bezsensownego w tych okolicznościach pytania, a mianowicie:
 - Co ty robisz?!
I tu, jak żywy wzór dziecięcej przyjaźni i bezinteresownej chęci niesienia pomocy i poszerzenia wiedzy kolegi, w sukurs przyszedł inny otroczek Mianowicie zamyślił się na chwilę po czym rzucił tonem bardzo dobitnym:
 - Może on och*jał...
No może.
Niestety dorośli zepsuli całą zabawę wzywając otroczki do bezdennych otchłani rodzinnych domów na posiłek więc nie wiem, co faktycznie stało się otroczkowi frywolnemu że tak koledze spodenki pochlapał. A to ci filutek.


Wracam histeryzować oraz jadę do lekarza (proszę o kciuki) i Kiki (tu za kciuki dziękuję bo zamierzamy zamówić pizzę i tylko by przeszkadzały, poza tym co to za zwyczaj, z łapami do cudzych posiłków, zachowujcie się), w ostatniej chwili podzielę się jeszcze z Państwem wymyślonym przeze mnie sposobem na to, jak dzięki kilku niedużym pingwinom w plecaku stać się rozrywanym mistrzem konwersacji i lwem salonowym (albo chociaż na chodniku pod Rossmannem czy gdzie tam się dialog odbędzie)
Sprawa jest prosta - jak jest zimno to są pingwiny, tak?
No to nosi się ze soba kilka sztuk w plecaku i usiłuje doprowadzić do przecięcia dróg z innymi potencjalnymi rozmówcami.
Jest więcej niż pewne że w związku z tym, że zrobiło się zimno, ktoś w końcu to zauważy i rzuci uwagę w rodzaju "Ojeju, jak zimno!"
I wtedy osoba z plecaczkiem rzuca nonszalancko "Rzeczywiście, zrobiło się zimno a zimno to pora pingwinów, sam zobacz!" - i wyciaga z plecaka dowód rzeczowy.
Jako będąca na czasie i przygotowana do konwersacji z pewnością stanie się pożadanym rozmówcą. Nie ma za co.
Obrazeczków jest mało i takiese ale pozwalają poszerzyć wiedzę o obcych kulturach czy przyrodzie, dobre i to. Jest i praktyczna porada, może ktoś skorzysta. Miłego dnia Państwu, wracam do przeżywania, panikowania i planowania, krab krab, co my robimy, krab.

wtorek, 03 września 2013, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/09/03 16:02:14
Jak będą ćmy, to nie będziecie się musieli ograniczać do jedzenia owiec?

PS Zawsze możecie podwinąć pingwinom śledzia albo choć bawełnę w czekoladzie.
-
2013/09/03 16:12:54
Bartoszcze - jestem w tej chwili naprawdę zadowolona z tego, że nie wszyscy czytelnicy wiedzą co się wyprawia na FB, dzięki temu przynajmniej część osób może myśli, że jestem tylko nieco ekscentrycznym myszofilem a nie szurniętą nosicielką pingwinowatych.
;-))
Ciem ma nie być, może da się to zastrzec w umowie...
;-))
-
2013/09/03 16:17:54
Spoko Maroko, ostatnie ekscesy to nawet nie na Twoim profilu :-))))
-
2013/09/03 16:19:44
Bartoszcze - kamień z serca a do Was boję się zaglądać chwilowo, cała ta pornografia...
;-))))
-
2013/09/03 16:21:41
Muszę zajrzeć co tam lejdis nawyprawiały, zaciekawiłaś mnie ;-)))
-
2013/09/03 16:29:37
Bartoszcze - no tak...
;-)))
-
2013/09/03 18:03:12
Właśnie wracam z robalowej krainy i mogę uspokoić wszystkich a zwłaszcza Ciebie droga Sqiurk że żaden motyl na mnie nie usiadł. Chyba że tego nie zauważyłam oł krab.....Nie panikuj będzie dobrze. Nie zostawimy Cię samej :-* Moje też chowają łapki w podwozia przy obcinaniu.
-
2013/09/03 18:17:07
Oficjalnie informuje (czemu tu nie ma kurde zasięgu) że wracam z krainy robali i mogę zapewnić że żaden motyl na mnie nie usiadł chyba że nie zauważyłam oł krab......Nie panikuj!! Nie zostawimy Cię samej :-* Moje pannice też chowają łapki w podwozie :-) trzeba je odpowiednio chwycić bo generalnie żaden przysmak tu nie pomaga.
-
Gość: Zulka, *.centertel.pl
2013/09/03 19:23:46
Hm... a może by tak wykorzystać matematyczną sztuczkę do obcinania kocich pazurków. Ale chyba nie, moja kota uczona, zorientuje się, że coś nie halo.
PS Dziękuję za pozdrowienia. Zuzanna przekazała :)
-
2013/09/03 23:01:39
Karolinka - może sprawdź, albo niech Cie mąż obejrzy dokładnie, motyle to podstępne stworzenia...
Wiekszomysie pazurki będą jeszcze obcinane ale nie dzis raczej, dopiero wróciliśmy, co za wieczór :-))
-
2013/09/03 23:03:35
Zulko - te uliczne to takie bardziej bystre są, moje Myszy to lejdisy hodowlane, matematyka im zbędna, byle ziarnko dostać ;-))
A Zu już podziękowałam za przekazanie :-))
-
2013/09/04 11:49:19
Przejechałem dziś obok stacji benzynowej Crab...
ale dlaczego ja o tym piszę właściwie...
;-)
-
2013/09/04 13:20:02
Bartoszcze - bo tu pasujesz ;-)))
-
2013/09/04 14:14:52
Wstałam dzisiaj z łóżka chociaż mam urlop.....tylko po co ja o tym piszę? Ale wielkie oł Craby w poniedziałek widziałam ...... o takiego np: img101.imageshack.us/img101/2324/img2352ow.jpg
-
2013/09/04 14:20:23
Bartoszcze bo mnie nagle olśniło.....jechałeś przypadkiem przez Kobiór??? Bo tam właśnie jest stacyjka marki Crab ;-))
-
2013/09/04 14:22:14
Karolinka - mam teorię, że piszecie tu takie rzeczy dlatego, że blogasek jest w sumie wspólnie z Wami prowadzony (że o profilu na FB nie wspomnę ;-)) więc jesteście u siebie :-))
Oł, krab, spory jest. Gdzie się wizytuje takie kraby i inne takie? Wiałabym. ;-))
-
2013/09/04 14:24:34
Wizytuje się w Japonii na szczęście a identycznego można zobaczyć w oceanarium w Stralsundzie.
-
2013/09/04 14:26:16
Karolinka - a to rzut beretem, skoczę po obiedzie (to taki lancz tylko poza Warszawą ;-)))
Własnie czytam o owocach morza w moim nowym "u siebie", jakoś to będzie, bez nich byłoby kiepsko :-)
-
2013/09/04 16:16:57
@Karolina
Tam też jest;-))
-
2013/09/04 16:22:02
@Karolina
Tam też jest;-))
-
2013/09/04 16:25:16
Bartosz - widzę, że coraz szybciej zapominasz, że już skomentowałeś, przecież minęło tylko 5 sekund...
;-)))
-
2013/09/04 16:54:13
Że źle słyszysz to PAMIĘTAM ale że źle widzisz i nie odróżniasz 5 sekund od 5 minut...
(nie powiem co sobie pomyślałem)
;-))))

PS #gupibloks
-
2013/09/04 16:56:45
Bartoszcze - ojtam ojtam, wielką literówkę zrobiłam, zbiorową, też mi coś ;-))
Tak czy siak nie zwalaj na bloksa ;-)))
-
2013/09/04 23:25:50
Oesu.. Jak się wczytałam w załączony post o Trenerowej Mamusi, to aż mnie chwyciło, toż to moja babcia jest! Ja nie wiem, Squirku, jak to się stało, ale przyszło nam chyba dzielić się rodziną..
Bardzo lubię Myszowe perypetiensy, jako że widać wtedy czarno na białym, że taka Mysz prawowitym mieszkańcem domu jest, nawet gra w sudoku, o. Bardzo, bardzo porządny, spokojny dom, podzielam zdanie.
;))
-
2013/09/04 23:51:00
Fidelisie - tak tak, bardzo spokojny i zwyczajny, oszaleję tu kiedyś, pewnie cudem...
;-))
Trenerowa Mamusia jest bardzo ciepła, troskliwa i dosłownie nieba by mi przychyliła ale kiedy człowiek, który nie nosi szaliczków, dostaje do wyboru kilkanaście bo przecież któryś mu się w końcu na pewno spodoba a szaliczek trzeba nosić bo zimno jest to jest to nieco osłabiające i prawdopodobnie, dla odmiany, oszaleję także tam.
;-))
Myszy rządzą, wiadomo. ;-))
-
2013/09/05 11:32:56
a ja słyszałam że to mit z tymi pingwinami oraz ściema, ponieważ większość pingwinów żyje w ciepełku, jak ci surferzy z "Na fali"! :D i kolejny temat do rozmowy na chodniku pod Rossmannem [przypomniałaś mi że powinnam sobie kupić nową gąbkę kąpielową ;)]
-
2013/09/05 17:04:20
Nuxy - pewnie, że w ciepełku, w plecakach jest dość ciepło...
;-)))
-
2013/09/06 01:12:37
O proszę! I co, wybrałaś chociaż jeden? Tak dla przełamania lodów (huhu, się żarciki mnie trzymają, jak nigdy), a swoją drogą ciekawa jestem ile już tych szaliczków masz.. i gdzie obecnie spoczywają, a może śpią za pralką ;))
-
2013/09/06 01:20:26
Fidelisie - nie miałam innego wyjścia, poszłam w szaliczku, strasznie był gryzący ;-(
W domu szaliczków mam dwa, długie, wełniane, z doczepianymi paskami futerek, kiedy powiewają na wietrze wygląda to dość egzotycznie ;-) Za to śmiesznych czapek mam kilka i planuje kolejne ;-)
-
2013/09/06 07:59:17
Dżem dobry się z Państwem;-)
Ja w biegu na chwile, żeby zaznaczyć, że jestem, czytam, trzymam za Was kciuki i wgle.
Kiedy ja coś porządnie skomentuję, kiedy, kiedy??
Aaaaaa!

Załączam wyrazy. Stosowne.
;))
-
2013/09/06 13:06:23
Sakurako - dżem dżem ale ja Cię pacam na FB a Ty śpisz, no weś, już się zaczynałam martwić, osiądź na chwilę i piszcz ;-))
Zamiast obrazeczka(?) dostałam masę krzaczków ale też ładne, nie narzekam ;-)))
-
2013/09/09 17:56:49
linki abyś była zdolna natenatychmiast:
intensywniekreatywna.blogspot.com/p/nauczanie-czyli-jak.html
A do podstaw najlepszy jest youtube. Powodzenia.
-
2013/09/09 18:18:58
Edi - bardzo Ci dziękuję, już paczam. Wieki miną, zanim się nauczę robić setną część tego, co Ty potrafisz machnąć od ręki, ale podejmę to wyzwanie :-))
-
Gość: ruda śląska, *.as13285.net
2013/09/09 23:59:36
Takiego crabba mamy też, od niedawna, w przybytku zwanym SeaLife (w 2011 ja I Muoda byłyśmy szczęśliwymi posiadaczkami wejściówek nielimitowanych, bywało sie po szkole ;) Mało mnie ostatnio, a to przez a) moja Mamę (była u nas I trzeba było podejmować) b) Joannę Krupę, do której podstępnie podstawiłaś mi linka w poprzedniej-poprzedniej notce - gdym weszła podczas lunchu w robo, to okazało się, że pełno na niej ostrzeżeń typu "uwaga! golizna!". Okazalo się, ze pobanowali nam na kompach wejścia na komentarze, czaty, youtuby, no I jest krab, bo mogę tylko przeczytac nową notkę i tyle :( herbatę już dla Ciebie mam, wyślę z nastepnym tandoori o czasie. (+szydełko dla D.)
-
Gość: ruda śląska, *.as13285.net
2013/09/10 00:02:07
c) właśnie się kapnęłam, że to nie Joanna Krupa, tylko ta druga była. Ale oni mi sie mylą... Załączam pozdrowienia dla WSZYSTKICH :8*
-
2013/09/10 00:31:12
Rudo - pisałam do Ciebie i już się zaczęłam martwić że nie piskasz, dobrze że się odezwałaś bo gdybys nie tobym Cię zasypała mailami a tak tylko jednego dostałaś ;-))
Rrany, uświadomiłaś mi właśnie, że moja Mama nigdy nas TAM nie odwiedzi, za żadne skarby nie wsiądzie do samolotu, ciekawe po kim jestem taka zdeczko tchórzata ;-( ona nawet tutaj, do podwarszawskiej wewsi, nie przyjechała, bo daleko a ona nieśmiała, ludzi unika. No nic, dzwonię codziennie, przemiła jest moja Mama ale bardzo skromne i spokojne z Niej stworzenie, taka myszka :-))
Krupę kojarzę ale generalnie wielki świat celebrykietów mnie nie dotyczy, staram sie pamiętać o zajrzywaniu na Pudelka - dziś jest o pani która sie rozbiera i robi karpi ryjek, ta co reklamowała kremy do wybielania odbytu i ma silikonu w ciele dość sporo, otusz wyraża się ona niepochlebnie o mymłonie innej pani, że brzydki, a kolejna celebrykiet, która była w ciąży, URODZIŁA i jest to najwyraźniej szokujące. Bo mogła pieprznąć w stół i stwierdzić, że nie, jednak nie, ona chromoli i żadnego porodu nie będzie, proszę zabrać paparaccich. No ale się zdecydowała jednak, szok i jest artykuł. Jaki kraj takie niusy ;))
-
2013/09/10 00:32:19
PS. Rudo - no weś, znów sobie chcesz zamieszanie robić i wysyłać? Gupio mi - ale jak pomyslę że tam będę to się pocieszam, że Cię porwę na herbatę i Tobie też będzie miło :-))