squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Macierewicz to dla mnie polityk niedościgniony. Czerpię z niego przykład."

Żartowałam tylko a raczej ten pan zaczął i uznałam, że ja też zażartuję.

Żeby nie przedłużać i wejść w tryb dojrzałej powagi - w kinie byłam. Com się wcześniej nakwiczała nerwowo to moje bo bardzo nie lubię do kina chodzić. Poważnie, filmy tak, kino nie ale ponieważ Trener Osobisty tak się jakoś sprytnie zakręcił, że jutro ma urodziny, poszłam z nim do tego kina bo On lubi je bardzo więc niech Mu będzie w ramach prezentu.
Film przyzwoity ale w sumie nie o tym miałam pisać, są rzeczy dużo poważniejsze.
Mianowicie kilka dni temu zadzwonił do mnie - niewyspanej, kumatej w stopniu podstawowym tzn. wiedziałam, gdzie jest łóżko, i chciałam tam wrócić ale nie mogłam - Trener Osobisty. Zdarza się, ludzie do siebie dzwonią, na...po co drążyć temat. Jednak ta rozmowa potoczyła się nietypowo. Otóż Trener zadzwonił i mówi:
 - Królik poleca grawitację.
Byłam niewyspana, przypominam.
Pierwsza myśl - "O, to ja powiem może że żyrafy wchodzą na szafy czy coś bo Trener się chyba znów w rzucanie jakichś haseł chce bawić".
Druga myśl - "Zamknij się gupia ty, facet ci mówi że rozmawiał ze zwierzęciem futerkowym, może się coś stało, uderzył się czy coś, i jego umysł jest teraz Splątany, trzeba ratować, powiedz spokojnie coś rozsądnego, on musi wrócić na Właściwe Tory"
I mówię:
 - "O, rozmawiałeś z królikiem, jak miło. Jeśli jeszcze kiedyś go spotkasz powiedz, że dziękujemy, ale nie trzeba nam grawitacji polecać, korzystamy z niej regularnie, wiemy przecież, że jest nam bardzo potrzebna, w zasadzie trzyma nas przy życiu..."
Na co Trener trochę się udusił i stwierdził, że od razu pójdzie i to królikowi powie.
Czyli te kilka minut później, kiedy do mnie, strasznie dumnej z siebie, dotarło, że chodzi o kolegę z pracy, ksywka Królik, który polecał nam film "Grawitacja", na który się wybieraliśmy, to było już właściwie Za Późno Na Reakcję.
Kolegę Królika nieśmiało pozdrawiam, tak naprawdę jestem normalna tylko się czasem nie wysypiam.

Ponadto mam teorię że niektórzy to sami nie wiedza, czego chcą, i pytań nie umieją zadać, i potem jak dostają odpowiedź to jest szok i niedowierzanie że jest inna, niż oczekiwali.
Mianowicie przybywa do mnie Trener Osobisty i mówi, że jedzie do sklepu.
I pyta, co mi kupić.
Bardzo się ucieszyłam bo na tak zadane pytanie milej się odpowiada niż na jakieś banalne "Będę w Oszą, chcesz czypsy?" i miałam od dawna gotową odpowiedź. Więc od razu mówię, normalnie, że chcę dronę, taką milutką, okrągłą, zabójczą, jak te co je Tom Kruz w "Oblivionie" naprawiał.
Trener rzucił mi Popaczanie.
Okazało się, że mu o jakieś zwykłe zakupy chodziło.
Pf. Mógł od razu powiedzieć a nie nadzieję dziewczynie robić. Zamiast drony dostałam kaczkę.
Tej dwururki, co się o nią od 2 lat upominam, też nadal nie mam. Nie mówię, że blender, który dostałam niejako w zastępstwie, to zły prezent - skąd, bardzo go lubię, ale w sytuacji, kiedy chcę spać a za oknem drze dziób jakiś pierzasty mały drań, raczej sie nie przyda. Tzn. oczywiście mogę napierniczać w sroki hakiem do mieszania ciasta ale to jakby nieekonomiczne, szybko by mi się te haki skończyły bo mam jeden.

Poza tym nadal oglądam różne programy żebyście Wy nie musieli. I wczoraj doszłam do wniosku że producenci coraz mniej dbają o to, żeby podstawiony aktor wyglądał wiarygodnie w roli, którą mu narzucono.
Wczoraj był program o seksie nastolatków. Przebrnęłam dzielnie przez pana, który z trudem tłumiąc chęć ucieczki odegrał przed kamerami rolę Biednego Żuczka który przespał się nie wie gdzie i z kim bo był pijany ale za to ma niezbitą pewność że te wykwity i rumieńczyk na partiach niesfornych to właśnie przez to. Chyba zapomnieli mu przed nagraniem powiedzieć, że sory, djud, ale będziesz musiał zaprezentować frankfurterka szerokiej publiczności, poza tym i tak musi go (tegoż frankfurterka) wizażystka pomalować. Dzielny młody człowiek nie zwiał ale mam nadzieję, że sporo mu za ten występ zapłacili - jakoś powinni mu zrekompensować fakt że teraz pół świata sądzi że jest bardzo spontanicznym ryćkersem, w dodatku chorym.
W dodatku brzydko.
To jednakowoż jeszcze było w miarę znośne, parę innych scen też, ale potem było o pożyciu, a konkretnie o tym, że niektórzy pożywają tak szaleńczo i z rozmachem że wprost tego nie ogarniają.
I tu nastąpił zonk gdyż przed kamerę wychynął nerwowy chudy chłopczyna w obwisłych portalach wyglądający bardzo nieszczęśliwie i mizernie i oświadczył, że ma 19 lat i w ciągu 3 lat współżył z 47 osobami. I co dalej, ma nadal współżyć czy to może jednak za dużo jak na tak młody wiek.
Dobrze, że mam na sofie poduszki, jest w co się krztusić. Mam inną wizję maczo po prostu.

Z nowości to na poczcie byłam i było jak zwykle. Prawdę mówiąc jeśli kiedyś dotrę na pocztę i nie wydarzy się nic niestandardowego będę bardzo zaskoczona. 
Tym razem na poczcie wydarzył się otroczek. Płeć żeńska, latek z 5 może, ot, takie dziecię.
Bardzo niespokojne.
Dla równowagi mamusia rzeczonej była bardzo spokojna i uprzejma bo ani trochę nie przeszkadzała dziecięciu w bieganiu po urzędzie, kopaniu stojaka z opakowaniami itp. Niemniej, kiedy dziecię uznało, że pora na piosenkę, i smętnie takąż zawiodło, mamusia uznała, że nie, to jednak za dużo. Potrącanie ludzi - ok, niszczenie mienia - jak najbardziej ale jak się córeczka zacznie na poczcie drzeć to będzie przecież niegrzeczna.
W związku z tym upozowała dziecię przy sobie i zapytała tzw. teatralnym szeptem czy chce, żeby ona, mamusia, się wkurwiła.
Dziecię chyba nie chciało i od razu mu się emocje skropliły bo zaczął się ryk na pół województwa, zdrowe płuca ma nasza młodzież.
Mamusia zreflektowała się - cóż ona robi własnemu dziecięciu, jeśli nie krzywdę, hamując jego spontaniczną aktywność, jeszcze sie młode zamknie w sobie a wiadomo, skąd się biorą osobowości psychopatyczne i ludzie skupujący na aukcjach używane rajstopy. To lepiej nie ryzykować, niech córcia troszkę sobie pomruczy.
Dziecię otarło łzy, spojrzało buntowniczo na mamusię i otoczenie (ca 16 sztuk w lekkim stuporze) po czym ryknęło przejmująco:
 - CHODZĘĘĘĘ (sniff) DO PSECKOLA BO MI TAM (chlip) WESOOOŁOO....
po czym uznało jednak, że nie, źle się stało i artysta nie może pozwalać tak się traktować, toteż odwróciła się w stronę mamusi i równie teatralnym szeptem (po genach poszło) stwierdziła:
 - Telaz to juz nie chce, pieldole to.
I wyobraźcie sobie Państwo jaką mamy konsekwentną młodzież wczesną, dziewuszka jak powiedziała tak zrobiła i do końca wizyty w urzędzie nie zaśpiewała.
Inna rzecz że jakoś szybko wyszły przy czym policzki mamusi miały barwę (pozdrowienia dla grupy SGŁ) o długości fali lambda 0,7 mikrona.

Zdjęcia tego, co mi zrobiły Karolina z Dodgers (straszna krzywda, bardzo się darłam i do dziś trochę popiskuję) mam gotowe ale dwie rzeczy mi się sfotografowały tak, że dziękuję, postoję, wstyd jak beret, nie pokażę tego światu. Więc je dorzucę jutro a na dziś mam obrazeczki oraz zdjęcie motywacyjne. Zdjęcia śliczności otrzymanych przeze mnie są u obu Młodych ale chcę zrobić własne, takie z fajerwerkami i wogle.
Obrazeczki nudne slesz poważne bo o sporcie, pomaganiu zwierzątkom i o tym, że jak ktoś nie chce, żeby go inni rozbierali, to powinien kupić cicika. A króliki to takie bardziej sprytne są, wiedzieliście Państwo? Ja nie wiedziałam. A kocięta zwinne bardzo acz nerwowe, mnie by się nie chciało tak skakać a tu proszę, temu kotku się chce, szacuneczek.

Jak się komuś strasznie nudzi i chciałby być przez połowę czasu wyczerpany a przez druga połowę zestresowany to serdecznie rekomenduję przeprowadzkę za granicę, przede mną 7 tygodni takiego zapieprzu że jak się ktoś dziwi, czemu mnie nie ma i tak rzadko piszę, to może przestać. Waham się między "ojeja, ojacie, jak fajnie będzie mieć plażę i móc znów spróbować ukraść bardzo małą owcę" a "potrzebne mi to wszystko jak kurwie bliźnięta". czyli taka niestabilna trochę jestem chwilowo, może to i lepiej, że nie piszę, jeszcze bym źle wypadła. Miłego wieczoru Państwu, też spróbuję.

PS. Weszłam przed chwilą do sypialni i zastałam Trenera Osobistego robiącego Myszy (26 gramów) masaż pleców. Mysz aż dygotała z emocji, bardzo jest zachwycona.
Przypuszczalnie oszaleję tu szybciej, niż sądziłam.

PPS. Panu, który pod koniec seansu "Grawitacji" w IMAXie postanowił, że odkąd na ekranie zobaczył żabkę będzie ją udawał podszczypując jednocześnie swoją partnerkę, i tejże pani, która przyjęła to entuzjastycznie - zamiast dać melepecie przez łeb i więcej go nie zobaczyć - dzięki czemu część sali miała dodatkowe wrażenia akustyczne w rodzaju "Kum! Hihihi! Kuuuum! Hihihi, no co ty, hihi! Kuuuuuum!" życzę, żebyście jak najszybciej spędzili wspólnie noc.
I żeby wysiadło światło a księżyc był akurat zajęty.
I żebyście wzięli się za rączki i poszli na rozkoszne karesy do sypialni.
I żebyście wdepnęli w Lego na bosaka, cioły wy na wiosze zapadłej bez szkół hodowane.
Pf.

wtorek, 12 listopada 2013, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/11/12 22:48:19
Kto, się pytam, kto kupuje używane rajtki?!
-
2013/11/12 22:51:19
Dodgers - Ci co na poczcie nie śpiewali.
;-)))
-
2013/11/12 22:52:56
A widzicie, jak temu panu od króliczka trochę witki opadły na widok tej "inwencji tfurczej"?
I żab nie ruszaj, płazy są pod ochroną, nie ruszaj, bo grinpis naślę i Ci wywieszą transparent na balkonie, taka sytuacja.
-
2013/11/12 22:54:08
Dodgers - ludzie to nie wiedzo jak mądre są króliki, jakby ten tam wiedział toby mu nic nie opadało.
A żabom nic nie grozi, za to tę parkę jak dorwę kiedyś...Argh.
;-))
-
2013/11/12 23:08:28
Ten pierwszy cicik to taki cicik obronny :-))) Sensowny komentarz będzie rano. Trzy dni pod rząd szłam spać stanowczo zbyt późno na co są świadkowie wśród tu zaglądających. Dobranoc pchły na noc :-)))
-
2013/11/12 23:16:05
Karolinka - wzajemnie, świnkomorskie puszki na poduszki ;-))
-
2013/11/13 00:10:54
Czuję się przytłoczona nadmiarem informacji. Ja tu jeszcze marsze jesienne przeżywam, a ta mię żabom w łeb.
-
2013/11/13 00:14:50
Daria - jakbym też zaczęła marsze przeżywać toby w notce było dużo przekleństw i rozmaitych praktycznych sugestii, postanowiłam nie honorować osobników bezwartościowych przez poświęcanie im uwagi.
A żaby są miłe. Bierz którąś i nie narzekaj, darowanej żabie nie zagląda się w dziup.
;-))
-
2013/11/13 07:34:35
Z tym pytaniem o zakupy to jak z pytaniem "Co Ci na jutro uprasować?" "Koszulę" "Jaką" "Którąkolwiek - jaka ma być jutro pogoda" ........Temu panu od królika najwyraźniej witki opadły ;-))) Mądry zwierz co się będzie wydurniał, konie na zawodach też tak czasem robią. A czasem robią tak że i owszem podejdą ale to jeździec ląduje po drugiej stronie.
Przypomnijcie mi że oglądanie jakiegokolwiek czegoś w tv o godzinie 23.30 w pozycji "na rzymianina podczas obiadu" jest bardzo ryzykowne i skończy się w najlepszym razie zaksztuszem u męża, któremu się obiecało że " ....nie absolutnie nie usnę nie musisz co pięć minut sprawdzać stanu mojej świadomości...." tiaaaa ;-)
-
2013/11/13 08:14:07
Jednakowoż byłaś niewyspana, albowiem grawitacja nas czyma przy ziemi. Co nie jest konieczne do życia, jak pokazują ptaszki.
This having said, dwururka chwilowo niepraktyczna, imaginuj sobie ile formalności będzie wymagało jej przeprowadzenie przez granicę.
A żabkę całuj w łapkę, a nie szczyp.

PS Używaj pasty z fluorem, bo wyraźnie brakuje Ci F.
-
2013/11/13 10:27:05
Dziecię z poczty to pewnie miało za mamusię rodzinę pani, której fragment monologu usłyszałam idąc niedawno ulicą. Szłam szybko, obił mi się o uszy tylko drobny urywek wypowiedzi, ale stężenie słów mocnych (a nawet za mocnych) było ponadstandardowe. Mamusia konwersowała z koleżanką, a wszystkiemu przysłuchiwały się małe otroczki w wózkach. Wcześnie zaczęły...
W kwestii zakupów (i rozmów małżeńskich w ogóle) to trochę jak u Stefanii Grodzieńskiej z obiadem (w drugiej części nagrania)
bit.ly/HMciHl
Grunt, to jakoś się w końcu dogadać ;) A jakbyś Squirku chciała trochę więcej tekstów Grodzieńskiej podanych przez dwójkę znakomitych aktorów na żywca, to polecam "Sceny..." w Ateneum. Mogłoby trochę pomóc na stresy przedwyjazdowe :)
-
2013/11/13 11:54:44
Kurczę, codziennie chodzę na pocztę ale u mnie takich atrakcji nie ma:-((((
-
2013/11/13 12:08:53
Oszalałam :D Dzięki, naprawdę, bo ostatnio życiorys mam taki, że szkoda sprawozdania. Uwyłam się jak nagi w kaktusach, łzy obcieram do tej pory. To moi faworyci:
>>"Będę w Oszą, chcesz czypsy?"<<
>>Trener rzucił mi Popaczanie.<<
>>Waham się między "ojeja, ojacie, jak fajnie będzie mieć plażę i móc znów spróbować ukraść bardzo małą owcę" a "potrzebne mi to wszystko jak kurwie bliźnięta".<<
I, oczywiście, IMAX :D
Genialne, zaprawdę, powiadam Ci.
Pozdrawiam bardzo ciepło.
-
2013/11/13 17:16:28
Karolinka - znalazłam proste rozwiązanie problemu prasowania, mianowicie nie prasuję ;-) Serdecznie polecam, świetnie robi na samopoczucie ;-)
Królik jest superkul i wogle ;-) a oglądanie na leżąco to proszenie się o koniec oglądania i bardzo szybkie zaśnięcie, wiem na pewno ;-)
-
2013/11/13 17:18:03
Bartosz - pf.
;-)
Grawitacja trzyma nas przy życiu bo życie jest na ziemi, więc Na Logikę...;-)
O ile mi wiadomo Tam się regularnie poluje więc może jest jednak szansa na jakąś niedużą, zgrabną, damską dwururkę...
A płazy gły. Ale i tak fajniejsze niż owady.
;-)
-
2013/11/13 17:24:11
Mario - powinny być testy na inteligencję, przymusowe, zanim się komuś pozwoli rozmnożyć, serio, to wielka odpowiedzialnośc przecież, testów nie ma i efektyu są takie, że co i rusz duży burak hoduje, bo przecież nie wychowuje, małego :-/
Panią Grodzieńską ogromnie lubię, dziś urodziny Trenera więc się chwilowo nie rozpaczam w tym, co podsyłacie, ale jak już się wyurodzinujemy to się rozpaczę, dziękuję :-)
-
2013/11/13 17:36:53
Edi - serdecznie zapraszam na moją pocztę. Albo do przychodni. Albo w każde w zasadzie miejsce w którym się znajdę. Jakoś przyciagam takie istoty z kosmosu i potem trzeba mnie poklepywać po pleckach żebym się uspokoiła.
;-))
-
2013/11/13 17:39:52
Viridiano - co ja paczę, ludzie przeze mnie oszaleliwują, nie wiem, czy to dobrze - a co jeśli Ci tak zostanie? ;-))
Cieszę się, że poprawiłam Ci nastrój, ostatnie dni chyba u większości są jakieś takie, jesień na całego.
Może czypsa? ;-))
-
2013/11/13 17:40:24
Mouse - na Twój komentarz, jako prywatny, odpisałam mailem:-))
-
2013/11/13 21:06:55
Życie powstało w wodzie, nie na ziemi :-))
A z dwururką TAM poczekaj aż się upewnisz czy tam są ptaki...
;-))
-
2013/11/13 22:16:53
Bartosz - o, to kolega niewierzący, jak miło :-))
Skoro TAM są owady - a wykazałes mi kiedyś, że jest tam wielka obfitość ciem i innej ohydy, to i ptaki są. Czyli zakup dwururki to konieczność.
;-))
-
2013/11/14 00:44:10
TAM są ptaki oznacza "TAM są ptaki tuż za oknem świergolące o nieprzyzwoicie wczesnej porze"
;-)))
-
2013/11/14 10:40:38
Dziękuję! Zapomniałam znów o drodze mailowej... Trochę jestem chwilowo nierozgarnięta :/
-
2013/11/14 20:54:15
Wpis mnie zabił. Parokrotnie. Squirk, jesteś jedynym blogiem (to taki skrót myślowy) przy lekturze którego rżę głośno i się kompromituję przed Byłym. Ilekroć wspominasz o owcach, jakoś mi wskakuje do świadomości Walia. Hy, czemu Walia? I wogule dziękuję za to że jesteś bo mi ostatnio smutno bardzo.
Ciekawostka, jakoś nie natrafiam na takie otroczki u siebie - teorie są dwie: albo promieniuję czymś, co ten typ otroczków odstrasza, albo to dlatego, że mieszkam na wsi. Rzecz do przemyślenia.
-
2013/11/14 22:36:23
Bartosz - toś pomógł.
;-))
-
2013/11/14 22:37:29
Myszu - nic sie nie stało przecież i zaraz Ci odpiszę na odpisanie tylko oprzytomnieję, trafiłam na jakąś lukę w czasie i wystaw sobie, że pół h drzemki trwa tam ponad godzinę i jeszcze człowieka buszą Myszy..;-)))
-
2013/11/14 22:41:02
Toroj - w takim razie jest remis bo kiedy mnie smutno idę czytać Łączkę i zawsze mało sobie głowy nie odśmiewam ;-)
Nie Walia, zaraz Ci pisnę mailem gdzie i zaproszę, bo kto wie, a nuż tam trafisz a wtedy najedź mnie koniecznie. :-)
Nie wiem, co jest ze mną nie tak, że przyciągam istoty które usiłują mnie udusić - cieszę się, że śmiechem, oby tak zostało.
Dziś mi pan fotograf powiedział, że uśmiech nic nie pomoże, zdjęcie jest paszportowe więc i tak wyjdę jak bandyta z amerykańskiej kryniki policyjnej. I wiesz co? Uczciwy facet, nie skłamał.
;-))
-
2013/11/15 10:13:35
A "Grawitacja" się Wam spodobała, pomijając incydent z panem od żabki, który miał, jak widać zapędy samobójcze?

Pomaganie zwierzątkom mnie rozczuliło, teraz ludzie tacy nieużyci - media grzmią, a tu proszę - nie dość, że wielbiciel przyrody, to jeszcze chyba hipnoterapeuta. A tyle się mówi o kiepskim nastawieniu lekarzy do pacjentów.

Zdjęcia paszportowe to mały pikuś przy zdjęciach z kart do Selgrosa. Mamy w rodzinie prywatny konkurs porównawczy, przeprowadzany w okolicach Swiąt, w tym roku dołączy do niego nowy szwagier. Ciekawe czy przebije moją chrzestną, która na karcie wygląda jak zmęczona życiem burdelmama. Wygrywa niezmiennie od lat! A w puli są m.in: rosyjska handlarka ciuchami ze Stadionu (mua;), dres po przepiciu i pobiciu (kuzyn) i seryjny morderca bez szyi (stryj). Szwagier ma marne szanse, ale trzymam kciuki;)
-
2013/11/15 12:10:14
Toroj może lepiej nie najeżdżaj na Squirka - to eteryczne i bardzo delikatne dziewczę jest mogłoby doznać uszczerbku na fizjonomii. Przybądź z wizytą ;-)) My tu uprawiamy jakieś sado-maso bo generalnie dusimy się wzajemnie. Czysta perwersja ;-))
-
2013/11/15 15:57:20
Sakurako - i tak i nie, nie lubię Clooneya ale tu był ok, za to Bullock kojarzyłam z dość płytkich ról a w tym filmie jest świetna, to chyba jej najlepsza rola. Wrażenia w 3D takie, że proszę siadać.
O zdjęciach nawet mi się już myśleć nie chce, coś jest z techniką nie tak skoro nromalny człowiek wychodzi jak psychopata ;-)
-
2013/11/15 16:05:26
Karolinka - halo, nie zatrudniałam adwokata, jak się nudzisz to Ci znajdę zajęcie ;-)))
-
2013/11/15 17:40:51
Dobra to ja się zamykam w sobie i idę sprzątać albo robić coś innego pożytecznego.....;-))
-
2013/11/16 10:11:45
Squirku! Specjalnie dla Ciebie - mysi bohater:
www.wiocha.pl/1018276
(mam nadzieję, że się wyświetli...
-
2013/11/16 10:26:12
Karolinka - pietruszka kupiona? Niektóre rzeczy są nie do przeskoczenia ;-))
-
2013/11/16 10:26:41
Myszu - dziękuję, cóż za chrobra mysz, ale nie jestem zaskoczona, w końcu to mysz, one Tak Mają. :-))
-
2013/11/16 13:16:41
4 dorodne pęczki :-) skubane nie dadzą się oszukać. Marchewka rano nie wchodzi w grę. Ja powinnam dostać jakiś rabat na straganie albo chociaż kartę stałego klienta.
-
2013/11/22 09:13:46
Seksmyszja!
bit.ly/1iAdxrf
-
2013/11/22 12:12:30
Karolinka - tak wychowałaś i tak masz, ale coś mi mówi, że bardzo na te małe awanturnice nie narzekasz ;-)) One tym bardziej, widziałam te błyszczące ślepka ;-))
-
2013/11/22 12:13:35
Mario - orrrany ;-D
Wydarzenie trochę niepokojące bo jednak uważam panów za bardzo potrzebnych ale wyraz taki, jaki bym sama mogła wymyślić ;-)))
-
2013/11/22 12:14:43
Everypaczacze :-) - chwilowo mnie nie ma bo Mysz Mniejsza przeziębiona i jestem jednoosobowym miniszpitalem a ja dla odmiany też przeziębiona ale gdzieś tu się kręcę i Zaraz Wracam :-)
-
2013/11/24 16:40:53
Squirku, takie dokładnie wnioski zakiełkowały w moim umyszle, gdy przeczytałam o eksperymencie... Zdrowia dla wszystkich, a zwłaszcza niedomagających zwierzątek i ich opiekunów!