squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Byłam bardzo podekscytowana polowaniem bo uwielbiam dzieci"

Mrówek przelatuje człowiekowi po karczku jak coś takiego słyszy (no i jak można uwielbiać dzieci, ja pierniczę) ale na szczęście chodziło o dzieckowe polowanie na pisanki w rezydencji Playboya, dla odreagowania znów oglądałam bowiem program o mieszkających tam trzech ambitnych intelektualistkach. Gdyż bowiem został mniej więcej tydzień do wyjazdu.
Czyli powinnam aktualnie być w fazie ostrego zapieprzu, pakowania itp.
Ze stresu oczywiście większość czasu spędzam w charakterze zmiętego wypłosza na sofie oraz w stuporze.
Jakby ktoś zamierzał pytać co zamierzam spakować/zabrać to niech sobie da spokój bo nie wiem.
Niemniej poczyniłam ważny krok na swej drodze na nowe gdyż zajrzałam do jednego wielkiego, pustego kartonu, otrzepało mnie zez zgrozy i poszłam otworzyć wino, no ale jakiś kontakt już nawiązaliśmy i dojrzewam do nawrzucania powyższemu.

Gupik Pierwszy Trener Osobisty urządza nowe mieszkanie. Aby zredukować mój poziom stresu i oswajać mnie powoli z otoczeniem fotografuje wszystko, co widzi, włącznie ze swoimi posiłkami, praniem na suszarce, kolegami z pracy (poważnie, mam zdjęcia 18-tu technicznych cierpliwie patrzących w obiektyw) itp. Dziś dostałam zdjęcie Miejsca na Telewizor ze stópkami Trenera na pierwszym planie.
Kwestię zabrania naszego posiadanego telewizora mieliśmy omówić bo jest ogromny i nie wiedzieliśmy jeszcze jak go spakować ale gdzieś po drodze nam walła komunikacja chyba gdyż Trener sam powyższy problem rozwiązał.
Czy zamówił duży płaski karton?
Czy też może zamówił kogoś, kto spakuje, bo się zna i umie?
Czy też może rzucił pocieszające "Nie martw się, źrenico mych ócz, spakujemy go z panem Przeprowacławem bez problemu!"?
Nie no, skąd.
Zadzwonił i rzucił od niechcenia "...no i kupiłem nam telewizor i wzmacniacz."
Czyli obecnych jakby nie zabieramy.
Jak tak dalej pójdzie pojadę ze szczoteczką do zębów jak jakiś wysiedlony jeż.

A poza tym wesoło trochę, choć nie wszystkim, było parę dni temu, kto by się spodziewał że proste zejście do skrzynki snailmailowej tak człowieka ubawi. No ale ubawiło i podzielę się.
Jak Państwo może pamiętacie nasz domowy wajfaj nazywa się "ABW_wóz_podsłuchowy_47" i proszę tak na mnie nie paczać bo nie ja nazywałam. Niemniej jest jak jest i okazało się, że robi wrażenie. Schodzę mianowicie do skrzynki bo się zreflektowałam po 2 tygodniach, że możnaby, wyjęłam świstki, wracam, jużprawieotwieram drzwi i słyszę, że ktoś wchodzi do budynku, szura, coś pika i nagle rozbrzmiewa soczysta "okuwa!". I jeden pan mówi do kogoś że pacz jaka mi się nazwa wyświetliła, ABW tu wóz ma!, jesteśmy na podsłuchu. Na co drugi też pan mówi, żeby ten pierwszy nie klął bo jeszcze się ktoś przyczepi. I że ciekawe kto tu mieszka, pewnie jakiś agent a oni tacy bardziej wyrywni są więc lepiej już iść.
I wtedy moja wewnętrzna świnia nakazała mi odtworzyć w komórce kilka pipnięć i powiedzieć możliwie lodowatym niskim głosem "Dzień dobry."
Nawet nie wiem kto tam był, tak szybko wyszli.
Co za brak kultury.

Przeprowadzka świetnie robi na dietę, z tego stresu od 3 dni robię placki ziemniaczane. Nie żebym je faktycznie tak długo robiła ani mi rączek przy samej sempiternie nie urwało tylko jakoś się nie moge zmobilizować i jak już idę do kuchni z postanowieniem, że dość tego, placki będą i finito to jakoś tak wychodzi że gotuję jajko no a jajko, wiadomo, to nie placek.
Poza tym jajkiem muszę się dzielić z Myszami, są w tej kwestii bardzo stanowcze.

Jakoś niedługo ma lecieć kolejny sezon "Gry o tron", tak? To tam ktoś został jeszcze czy będzie po prostu najazd kamery na liczne groby?

Obrazeczki mam akurat pod ręką, proszę - jest praktyczny poradnik (po birmańsku już umiem), jest zagadka na długi, zimowy wieczór oraz kotek co tupka, bardzo puszysty choć nie tak, jak to tam, za oknem. Czy u Państwa też natura postanowiła upiększyć świat i przystroić go w najpiękniejsze kolory ale gdzieś po drodze sprawa się rypła i został tylko nieakceptowalnykuźwabiały? Bo u mnie tak.
Miłego wieczoru Państwu, idę robić placki, uważajcie na siebie.

PS. Uściski dla Dominiki za poniższe, skwiczałam się:
   "Rozmowa miedzy dwoma muzykami:
   -Słyszałeś? Ten znany kompozytor skoczył z dachu.
   -Żartujesz? A miał jakiś motyw?
   -Nie, tak w ciszy walnął..."

PPS. Skoro nie zabieramy telewizora to mogę chyba spakować dodatkowy karton książek? Trenerzy Osoby które są jeszcze młode i nie chcą kłopotów na pewno nie będą miały obiekcji.

poniedziałek, 27 stycznia 2014, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/01/27 20:05:54
Squirku, Squirku już za chwil kilka, już za momencik .......spokojnie to tylko przeprowadzka, przeżyjecie.
Ehhh widziałam zwiastun nowego sezonu - fsumie ktoś tam jeszcze został, a ryćkers siostrofil postanowił odwiedzić fryzjera. Natomiast żal ogarnia, że Sherlok ma tylko 3 odcinki w sezonie ughhhh.......wczoraj się dobre skończyło ale oczywiste jest, że będzie następny sezon ;-)
Kotek mnie umarł - przypomniał mi się Tofik ze skeczu Ani Mru Mru ;-)
-
2014/01/27 20:12:40
Karolinka - wiesz że nie o siebie się martwię, jak zawsze, tylko żeby najpierw Trener bezpiecznie doleciał a potem żeby mi Myszęta dobrze podróż zniosły. Gupio podróżować w zimie :-/
Ryćkersa nie lubię więc niech go tam obetną raz a porządnie, tak finalnie, rzekłabym, będę pewnie zerkała jeśli nie zabili nikogo fajnego.
O Szerloku mi nie przypominaj bo dopiero na miejscu obejrzę i już mam kompleks że wyście obejrzeli a ja nadal nie i teraz wy Wiecie Nowe a ja nadal Zacofana. ;-))
Kotek jest przeuroczy, owszem tak ;-))
-
2014/01/27 20:43:17
Jak tak dalej pójdzie pojadę ze szczoteczką do zębów

Znaczy książki już Trener też Ci kupił?
-
2014/01/27 20:46:16
Bartosz - książki się liczą jako Oczywistość.
;-))
-
2014/01/27 20:54:36
Wymiękłem jak zwykle. Burmański puszczony dalej, dziki zachwyt.
Nowogóleno.:)
-
2014/01/27 21:04:03
Bres - miło mi ogromnie i też jak zwykle :-))
W sumie proste te języki są, nie? Kto by się spodziewał.
;-))
-
2014/01/28 09:20:36
Przesiedlony jeż zabrzmiał/zawyglądał wzruszająco i ujmująco... Trzymam kciuki za płynny i w miarę bezbolesny proces przeprowadzki!
-
2014/01/28 10:38:56
a tam do Ciebie, to tylko dwie godzinki lotu, wiec irlandzka kawusie mozemy sobie czesto pijac :)

paczaj jak Ty masz dobrze, ksiazki mozesz wziac nawet i widok sklepowych wnetrz nie zwali Cie z nog, jak mnie cwierc wieku temu, a przewaznie zwalila mnie ilosc i rodzaj podpasek oraz tamponow, zakupilam na najblizsze dziesie lat, a nusz to apteczne zludzenie ludzkiego oka i jutro nie bedzie? :D
-
2014/01/28 11:58:00
w bloku moich rodziców ktoś ma fifirifi o nazwie "osiolydoszkoly", zawsze mi się to podobało :) ah ah jak ja Ci zazdroszczę przeprowadzki..! nawet telepudło mogłabym na jej rzecz porzucić..
-
2014/01/28 12:23:26
Ooo i ubrań możesz nie zabierać w ogóle, tam tańsze i z nowych kolekcji, nie to co u nas. Będziesz miała dzięki temu dodatkowe walizki na książki (dla odmiany droższe i jakby obcojęzyczne trochę) oraz mysią karmę, bo jednak co polskie to z polskiego pola i od baby z targu niesypanenocopani!

Poradnik bardzo przydatny, jeszcze wersję z rozpoznawaniem narodowości po twarzy poproszę.

ABW, Kleczki, wąglik wąglik! Jeśli do tej pory się nie podpięli to proszę bardzo, nie ma za co i mam nadzieję, że nie siedzą na streamingach, bo Wam transfer zwolnią;-)

Kciuczki trzymam za Trenerowe zakupy:-))
-
2014/01/29 08:38:25
O, burżuje, nawet będą telewizor miały - jak się domyślam, jest go również na czym postawić. Squirku, chwilowo cię nie będę lubić, w każdym razie przez ten czas, dopóki moje emigranckie umeblowanie będzie się składać z dwóch łóżek polowych i dużej liczby kartonów.
-
2014/01/30 12:38:47
Oj, to widzę, że przygotowania na całego :)) Ja tam spakowałam cały dobytek w ciągu jednej nocy...jak zwykle, bo kto by tam za dnia coś robił? ;) Ale zapewniam, że można. Na swoje usprawiedliwienie miałam pracę + 2,5 latka, z czego żadna z tych pozycji nie chciała mi dać chwili wolnego między 7:30-21:30 ;) Tylko rowery miałam zapakowane dzień wcześniej, ale to dlatego, że nie pakowałam ich ja osobiście ;) Jak na nerwy działały mi pytania wszystkich "spakowana"? Uważałam, że skoro mam zabrać najpotrzebniejsze rzeczy, to nie mogę ich wsadzić do walizki tydzień wcześniej. Teraz, jak byliśmy w PL, przetrzepaliśmy naszą piwnicę i wysłaliśmy sobie 4 paczki :) Oszczędniej to wychodzi niż walizka do samolotu, bo za 31kg płacimy 16 GBP. Telewizor został w cholerę, taniej wyjdzie chyba faktycznie kupić na miejscu ;) Najbardziej brakowało nam ksiąąążeeek! Aż zaczęłam czytać angielskie powieści, ale to też dobry pomysł. Pozdrawiam i trzymam kciuki za przeprowadzkę! :)
-
2014/01/30 15:13:02
(Paczam Was pilnie, jestem bardzo wdzięczna za wszelkie pocieszki, odpiszę na wszystko w nagrodę za spakowanie ubrań, idę pakować ;-))
-
2014/01/30 15:23:06
(nie posłuchałaś rad Sakurako)
-
2014/01/31 12:34:42
Jeszcze chciałam Ci powiedzieć, że ja mażę o tym, żeby się przelecieć (jakkolwiek to brzmi), niczym ten Twój wysiedlony jeż, ze szczeoteczką do zębów. Ja za pierwszym razem leciałam jak rumunka, miałam, plecak (podręczny, aczkolwiek tak..bardzo na styk), walizkę podręczną, 2 duże walizki, fotelik samochodowy, wielkie pudło z rowerami i gdzieś pomiędzy tym wszystkim dziecko, tachające do tego wielkiego miśka. Nie wspomnę o kurtkach, które trzymałam pod pachą, bo ogarnianie tego wszystkiego wystarczająco mnie rozgrzało. Najzabawniej zrobiło się, kiedy już w Liverpoolu okazało się, że wózki bagażowe są na monety (których oczywiście nie posiadałam), choć w Łodzi stały luzem, więc nie pomyślałam.
No i dołączę się do komentarza AUTUMNY, burżuje ;) Jak my przyleciałyśmy, był dom, lodówka, ława, dmuchany materac dla nas i perfidny sprężynowy dla Młodej. Koniec umeblowania :) Ale fajnie będzie to kiedyś wspominać ;)
-
2014/02/03 08:41:14
Myszu - jestem tak zestresowana i zalatana że dopiero teraz usiadłam do komentarzy - jak widzisz zaczyna się tak sobie ale potem, mam nadzieję, będzie już ok. Dziękuję za kciuczki :-))
-
2014/02/03 08:42:48
Margo - czuj się permanentnie zaproszona, mamy sypialnię i łazienkę gościową :-))
Luksus mnie pewnie z nóg nie zwali bo jest tam mniej więcej to, co u nas, plus świeże owoce morza (nie narzekam ;-)) za to np. system bankowy mają zacofany i mam oto swoją pierwszą w życiu książeczkę czekową. Dylemat - zakopać czy spalić ;-))
-
2014/02/03 08:43:24
Nuxy - jeszcze nie zazdrość, za jakiś czas powiem Ci, czy warto ;-))
-
2014/02/03 08:45:25
Sakurako - ubrań i tak niewiele zabieram, dzięki temu zahaczyłam pazurkiem o jeszcze jedną serię książek, przypadkiem ;-))
Po twarzy potrafię rozpoznawać tylko Rosjan więc bardzo się nie przydam ;-)
Dzięki za kciuczki, przydały się :-))
-
2014/02/03 08:48:58
Autumno - ano, jakoś tak wyszło że udało się już Trenerowi sporo rzeczy na miejscu załatwić i kupić, bardzo był dzielny :-) Mieszkanie jest umeblowane i wyposażone, przynajmniej to nam odpadnie. Ale sporo kartonów też wokół będzie choć to Cię pewnie nie pocieszy. Mam nadzieję, że też szybko się zorganizujecie, kciuczki!! :-))
-
2014/02/03 08:52:43
Kropko - dziękuję za podpowiedź z tym wysłaniem paczek, rewelacyjny pomysł i też tak zrobimy, jak przylecimy (brrr...) za jakiś czas przygotować mieszkanie pod wynajem to sobie własnie tak wyślemy jeszcze troche rzeczy :-)
Nasz telewizor też został, jest ogromny i Trener miał rację uznając, że nie ma tego jak zabrać, coś się z nim wymyśli.
Przeprowadzki nie ma co mi zazdrościć, dużo stresu i załatwiania, zresztą sama wiesz jak to wygląda. Zamartwiam się o tyle kwestii że dojade tam ze sporą, zdrową i energiczną nerwicą ;-))
Pozdrawiam ciepło, miło mi, że zaglądasz :-))
-
2014/02/03 08:53:16
Bartoszcze - posłuchałam siłą rzeczy bo mam bardzo mało ubrań ;-))