squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"W Koloseum, jak wiadomo, walczyli gladiatorzy a potem wychodziły lwy i ich zjadały"

Brakuje mi "Dziewczyn Playboya", tylu mądrych rzeczy się mógł człowiek dowiedzieć a tu puchy.
To dlatego że nie wiem jeszcze jak się nowy telewizor włącza a jak się staram pamiętać, żeby przypomnieć Trenerowi, że mi to ma pokazać tak, żebym zapamiętała, to zapominam. Ale jak już włączę to może sobie znajdę coś rozwijającego.
Na szczęście mam XBMC, książki i Myszy z czego te ostatnie tłuką się jak oszalałe.
Mniejsza jest tak puszysta że zrobiła się większa niż Większa, dzięki temu mamy teraz mniejszą od Mniejszej Większą oraz większą od niej Mniejszą. Śliczne obie i bardzo wesołe. Mniejsza nauczyła się zagłuszać nam wieczorne oglądanie filmów - poważnie, jeśli nie przyjdziemy i nie spełnimy życzeń (brokuł, kizianie) tłucze się tak, że np. we wczoraj oglądanym drugim "Thorze" (stabilny emocjonalnie blondyn niedoposażony w kwestii oczu nadal w formie, przypakował chyba ale i tak wszyscy kwiczą za Lokim który jest śliczny i nerwowy) Frigga powiedziała do tej tam, niuni bladej wybrance boga "Chodź ze mną turrr turr turr turr turturtur piiiisk!". Mój rozwój kulturalny cierpi.
Zaczęliśmy oglądać jakiś serial o detektywach, jeden dużo przeklina, drugi jest smętny a wokół interesująco umierają dziwki, oraz "Bates Motel", reżyser od razu pokazał, o co w tym wszystkim chodzi, inni pierwszego trupa wywlekają nieśmiało dopiero po kilku odcinkach a tu proszę, pan był niemiły więc się go imhumowało i tyle. Jeszcze "Vikingów" zaczęliśmy ale ponieważ polubiłam głównego bohatera więcej na razie nie obejrzę bo jak mu się coś stanie to się wścieknę chyba, już mu zaczął nibytonajlepszy kumpel koło pióra robić, źle się to zapowiada a kumpel wygląda na cieszącego się dobrym zdrowiem, niestety. Wolę oglądać tych, co ich za bardzo nie lubię.

Ponieważ jesteśmy na wyspie w pobliżu występuje morze i jest go sporo. Pojechaliśmy wczoraj sprawdzić, jak dużo, oraz wykonać zadeklarowane przeze mnie grzebanie stópką w piaseczku.
Sprawa się rypła trochę gdyż trafiliśmy akurat na plażę kamienistą, no ale jakoś ten dołek butem zrobiłam a Trener wykonał mi słitfocię. Zademonstruję potem jeśli minie mi poczucie obciachu.
Nad morzem jest promenada, niezbyt długa ale i tak dostarczyła nam wrażeń, mianowicie spotkaliśmy Polaków. I nie powiedzieliśmy im o tym, że też jesteśmy Polakami, bo przeszkodzilibyśmy im w wygłaszaniu bardzo głośno tego, co akurat mieli do wygłoszenia.
W jednym przypadku pani usiłowała zagłuszyć wiatr rycząc do przybocznego pana "Palysz?! Jak to nie palysz, widziałam, jak palysz! Od kiedy nie palysz?!" ale drugi przypadek był bardziej rozrywkowy. Szły mianowicie panie, ze cztery, i pan. I jedna z pań, szczupła, usiłowała zaimponować otoczeniu mówiąc, że była na rowerze, jeździła dzielnie i rzetelnie się zmęczyła. Nie zachwyciło to koleżanki (o rozmiarach, na oko, ze czterech kardaszjanów) gdyż postanowiła poinformować pół promenady o tym, że jej stosunek do jazdy na rowerze jest negatywny w wyniku odniesionego urazu i nabytej w efekcie poważnej traumy. Mianowicie pani przystanęła, sapnęła i bardzo głośno oznajmiła:
"Ja tam na rowera więcej nie wsiądę, ni ch*ja! Jak ostatnio wsiadłam to masakra jak j*błam!"
Po tym, ile osób się odwróciło i wywróciło oczami oceniliśmy, że rodaków na promenadzie było sporo, pozdrawiam Państwa serdecznie, ładną pogodę mieliśmy tylko wietrznie nieco chwilami.
Byliśmy także w morskim akwarium, reklamującym się jako największe w Irlandii. Rozmiar powyższego pozwolił nam wysnuć wniosek, że pozostałe krajowe akwaria to raczej nieduże baniaczki albo po prostu spore słoje.
Atrakcją miało być karmienie dużej ośmiornicy ale urocze maleństwo akurat spało w swoim malutkim pomieszczeniu. Podobno ośmiornica ta ma nawet imię. Ciekawe, gdzie je trzyma. Za dodatkową opłatą pani przewodnik pokazała grupie zainteresowanych pomieszczenia gospodarcze, rybi gabinet lekarski (dla ryb a nie że jest tam jakiś doktor ryba, no skąd) i trochę rekinów. Uspokoiła jedną strwożoną młódkę że rekiny nie jedzą ludzi tylko makrele* a ludzi to w sumie nawet za bardzo nie lubią. Rozumiem rekiny, nie da się przecież lubić wszystkich ludzi, sama lubię tylko niektórych.

Wcześniej byliśmy obserwować się z jeleniami, być może widzieli Państwo na Fanpejczu. Jak się okazało jest w lokalnym megaparku także spore Zoo a w nim np. surykatki. Bez obaw, nie zamierzamy mieć dzieci jak Beyonce, pójdziemy po prostu pozwiedzać.

Cykorię wreszcie udało mi się kupić, Myszy zachwycone.

O, o reklamach miałam napisać.
Na autobusie reklamowała się jakaś stacja radiowa. Sloganem "Lepiej posłuchać nas niż partnera...". Z jakiegoś powodu bardzo spodobało się to Trenerowi ale potem uznał chyba, że jednak chce jeść do końca życia domowe obiady i się uspokoił. Mnie za to ujęło za serce przypadkowe umieszczenie dwóch reklam na murze w jakiejś dzielnicy nieopodal, jeśli zdążę wrócę zrobić zdjęcie.
Mianowicie na górze reklamowała się agencja towarzyska, że panie ładne, że spełniają życzenia, full serwice, ceny okazyjne i promocja w dodatku. A zaraz obok plakat informował, że "Dostaniesz pieniądze nawet, jeśli twój koń dojdzie jako drugi!" - trochę niefortunnie się punkt obstawiania wyścigów konnych dokleił.

Obrazeczki niezmiennie dorzucam do obrazeczkowni więc kto zagląda powinien być zaspokojony w kwestii śmiesznostek i kotów. Idę skończyć tego "Thora", brzydki pan właśnie zaatakował i trup ściele się gęsto, miłego wieczoru Państwu.

PS. Żeberka tu w jednym pubie robią takie że spróbowawszy nieco (bo sobie wzięłam rybkę i zielone, jak dama, następnym razem koniec z damością, chcę żeberka) wydałam entuzjastyczne "Mhrrrmmmmpf!"- co Trener Osobisty skomentował "Brawo, umiesz już mówić po irlandzku!". Pf.

 

* w sensie nie że makrele jedzą ludzi, chyba że coś źle zrozumiałam, tylko że rekiny ich nie jedzą. Ludzi nie jedzą. Makrele jedzą. Ludzie nie, makrele tak. Chyba, że makrela jest bardzo duża i zdesperowana a człowiek wyjątkowo anemiczny i mięciutki, tak myślę.

poniedziałek, 10 marca 2014, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/03/10 21:49:03
He he. Z ośmiornicami to ciekawe bardzo jest. Jakeśmy byli w jednym oceanarium, zimą i w środku tygodnia, to pani przewodnik miała dla nas dużo i czasu. I opowiedziała nam że tu, o tu była inna ośmiornica. I nawet miała zabawki. A jak poczuła że odchodzi na Wieczne Głębiny to po raz pierwszy zebrała swoje zabawki w jeden stos w kącie akwarium , położyła się na nich i odeszła. Jakoś takoś się nam zrobiło miękko w głowach.

Obserwacje rodaków to taka odmiana bird-watchingu, dla tych co nie lubią ekologicznie, tak mi się zda.
-
2014/03/10 21:56:39
" i tak wszyscy kwiczą za Lokim który jest śliczny i nerwowy" i wszystko w tym temacie. Miłego oglądania.
Ja planuję rowerować w tym roku jak tylko mój rower odwiedzi dentystę. Poważnie - pamiętam tylko jedną wywrotkę, a jakoś tak z 7 zębów na dużej przerzutce brakuje. To pewnie próchnica rowerów. Pani z rowerową traumą mnie umarła tak na marginesie ;-) Czasem wstyd być Polakiem na obczyźnie.
-
2014/03/10 22:03:14
Też oglądam Thora z jakąś bandą gamoni w różnych kolorach i jest beznadziejnie, ale może obejrzę do końca zamiast przełączać się na Homeland (obejrzany).

Aha, obciachowa słitfocia musowo na zdjęcie profilowe. Możesz trochę obciachnąć jeśli nie chcesz żeby było widać ktoto.
-
2014/03/10 22:57:04
Aha, bardzo ładne było jak taki zielony na...dalał* tym ślicznym i nerwowym po podłodze. Najwyraźniej miał awersję do niedorobionych bogów.
;-))

*no niestety, inne słowa tego nie oddadzą
-
2014/03/10 23:21:48
Tak tak, obciachnij kawałek, najlepiej stopy, bo po nich od razu Cię wszyscy poznają, przecież wiadomo, że żaden inny dorosły człowiek nie ma takich stópek jak Cinderella;)

Bardzo macie tam rozrywkowo, zazdraszczam szczególnie morza. Do oceanarium to się przejedźcie do Londynu, mają mureny łypiące z luf armatnich i takie paropiętrowe rekinie akwaria, mucha nie siada! Aaa i można płaszczki głaskać po pleckach:)

Proszę myszy ode mnie poskrobać za uszkami i nie wspominać im, że nasz nowy kot morduje futrzaną mysz za myszą i wyciąga im grzechotki z brzuszków. Albo nie lubi hałasu, albo zostanie chirurgiem wewnętrznym, jak dorośnie - nie widzę innej możliwości:)

Czy stosownie zielony ałtfit na patrykowe święto zakupiony?:)
-
Gość: Zulka, *.centertel.pl
2014/03/11 11:13:28
To ja za tę panią na rowera wsiądę. Co się ma marnować pojazd ;)
-
Gość: Anna Sikora, *.28.11.vie.surfer.at
2014/03/12 02:35:49
No uwielbiam Cię miłością gorącą i niezmienną. Mistrzowskie wpisy popełniasz!
-
2014/03/12 16:23:33
Brezly - żal ośmiorniczki. Ta "nasza" podobnież zdrowiutka, widzieliśmy tylko mackę ale była to ładna, mała macka.
Rodaków bym nie rozpoznawała na ogół wcale, po prostu głośno zaznaczają swoją obecność na zasadzie "nikt mnie nie rozumie więc sobie poklnę".
Miejscowi też zaznaczają, żeby nie było, ale mniej się rzucają w oczy.
:-)
-
2014/03/12 16:26:27
Karolinka - co do roweru to wszyscy juz pamiętają że z jazdą czymkolwiek to sobie radzicie z mężem dość nietypowo, nie ma co się krygować ;-))) Też planuję jeździć, i te.ż ostrożnie, żebym traumy nie miała ;-)
Loki rządzi, nie skończyliśmy tego drugiego "Thora" jeszcze bo się nowy Top Gear napatoczył ale skończymy, może w weekend, i sobie popaczam.
:-)
-
2014/03/12 16:39:44
Bartosz - jeszcze mnie trzyma poczucie obciachu jednak ;-) Poza tym jako profilowe lepiej sprawdzają się małe puszyste ;-))
-
2014/03/12 16:40:48
Bartosz - no trochę nerwowy oberwał ale umówmy się, że mu się należało, choć nieco żal, bo śliczny. Nie lubię chudych nerwowych kolesi ale ten wyjątek może być ;-)
-
2014/03/12 16:44:36
Sakurako - jeśli sądzisz, że uwaga nt rozmiaru moich stóp zostanie przeoczona to DON`T BOAT YOURSELF.
;-)
Londyn mamy w planach, trzeba tam familię uprzedzić żeby zaczęli sprzątać i robić zapasy, planuję namówić Młodego żeby zrobił bigos, Mama go za niego bardzo chwali. Btw - wychodzi na to, że Szyszka częściej widuje mojego brata niż ja ;-))
Niech mi więcej o kotku napiszesz? I w ogóle zaraz Cię pacnę prywatnie. Dla kota głaski, dla Młodej okołokocie gratulacje :-)
Będziemy mieć zielone czapki, brody, okularki a ja dodatkowo szal, a co.
To już w poniedziałek, omg omg omg.
;-))
-
2014/03/12 16:45:27
Zulko - ciesz się, że tego na żywo nie słyszałaś, pół promenady słyszało, ja się trochę trzęsłam, ale tak dyskretnie, jak dama.
;-))
-
2014/03/12 16:47:45
Anno - mnie się takie nie wydają i myślę nawet, że to może nie powinno tak być, że siadam i piszę tak, jak myślę i mówię bo jestem prostym chomikiem a inne blogerki się starają bardzo i blado wypoadam na ich tle, ale z drugiej strony jakbym miała nad notką dumać, korygować i może jeszczed na brudno pisać tobym sobie dała spokój bom leń ;-)
Dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że zaglądasz :-))