squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Zielono mi

było w zeszłym tygodniu, kto z Państwa paczał Fanpejcz ten wie.
Ja pierniczę, ale się działo.
Jak widać na zdjęciu zielono było wszystkim a kto sądził, że nie włożę rogatej czapki i nie pomaluję sobie twarzy stosownymi kolorkami ten się mylił a na ulicy by mnie nie rozpoznał. Nawet dzwoneczki miałam na rożkach czapki a Trener Osobisty kupił sobie rękawki tatuażowe. Postanowiliśmy przejść Temple Bar od początku do końca i szybko okazało się, że na ten pomysł wpadli wszyscy obecni, czyli jakiś kuźwaliard osób, więc po prostu zaniesiono nas wraz z tłumem do jednego baru, potem do drugiego. W pierwszym ktoś złapał mnie za rożki i potrząsnął dzwoneczkami, obstawiam pana w koszulce z napisem "Może nie jestem Irlandczykiem ale potrafię pić jak oni".
Piwo zamawiało się miotając się szaleńczo żeby zwrócić na siebie uwagę barmana i pokazując ilość sztuk - barman i tak niczego nie słyszał więc nalewał to, co chciał, w ten sposób wszyscy w pierwszym pubie pili Guinessa, nikt nie narzekał. Albo nie było słychać, jak narzeka, więc pf.

W pubie drugim zyskałam nieoczekiwanie koleżankę, mianowicie, jak się okazało, small talk jest wymagany nawet, jeśli stoi się w kolejce do łazienki. Wpadło dziewczę, ucieszyło się, że mnie widzi, po czym przez dobrych kilka minut opowiadała coś przezabawnego, niestety po irlandzku, więc aby nie zawieść oczekiwań śmiałam się serdecznie w tych samych momentach, co ona, walcząc jednocześnie z chęcią odkrztuszenia jej w celu uratowania życia. Bardzo ją nasze porozumienie cieszyło i wyszłam czując się jak Najlepszy Słuchacz Świata.

W powrotnej drodze w autobusie jechała z nami pani, która stanowczo przekroczyła normy spożycia alkoholu. Jest takie określenie "pijany w trzy dupy" - ona oscylowała już wokół czwartej i nie wyglądała, jakby planowała na tym poprzestać. Pokłóciła się z kierowcą o koszt biletu po czym przysunęła się boczkiem do nieszczęsnej mnie i zaczęła coś opowiadać. Mieszanka jej wersji angielskiego i spożytego przez nią alkoholu dały w efekcie interesujący, nieco piskliwy szum, ograniczyłam się znów do potakiwania z uśmiechem. Wyzwierzana solidnie pani uznała, że będzie robiła za komitet pożegnalny przy drzwiach - poważnie, stała tam, nieco chwiejnie, i głośno życzyła wysiadającym spokojnej nocy i żeby na siebie uważali i dobrze spali. Pan kierowca wyglądał na zrezygnowanego.

Poza tym szlifujemy umiejętność porozumiewania się z miejscowymi. Lata nauki angielskiego można sobie w kieszeń wsadzić jak się człowiek zetknie z taką nawałnicą dialektów, akcentów i idiomów. Trener Osobisty przeżył niedawno interesujące spotkanie z Lokalnym Sprzedawcą. Wybrał się mianowicie po piłkę włosową i nie uzyskawszy powyższej zapragnął dowiedzieć się gdzie w naszej okolicy da się takie coś kupić. Lokalny Sprzedawca podał Trenerowi adres.
Trener nie zrozumiał Lokalnego Sprzedawcy.
Po kilku próbach dojścia do porozumienia panowie ustalili, że Trener po prostu sobie adres dla pewności zapisze.
Trener zapisał i pokazał Lokalnemu, co zapisał. Lokalny starannie się zmarszczył, pokazuje jedną z zapisanych Trenerem liter i mówi, że to nie ta, ma być inna.
Mianowicie "łoj".
Poważnie, "łoj".
Trener przywiądł bo takiej literki nie znał. Po kilku próbach Zmarszczony Lokalny wyjął z ręki Trenera notatnik i sam męskim ruchem literkę łoj zapisał.
Było to A.
Dziwię się, że Trener Osobisty po prostu w tym sklepie nie oszalał, ja bym oszalała raczej.

W zasadzie niewiele mi brakuje.
Doznałam czegośtam stopy prawej więc jak chodziłam to bolało. Po przeanalizowaniu swojej diety uznałam, że produktów zawierających wapń spożywam niezwykle mało więc może przez to mi stopa ryksztosuje. Pytam więc Trenera Osobistego który akurat grał w Wąsy*:
 - Jak myślisz, czy mogę mieć niedobór wapnia?
I słyszę odruchowe:
- Oczywiście, kochanie, że możesz mieć jeśli naprawdę chcesz!
No i tak to u nas wygląda.

O tym, że przyłapałam Trenera (baryton) na śpiewaniu Myszy Większej "Ten Myyyyszek staaary niiiiby świaaat..."** nie wspomnę nawet bo nie chcę mieć stóp odkizianych. Mysz zignorowała przytyk bo akurat jadła szóstą Kolację. Jest już znowu tak puszysta, jak była, uszka ma bardziej nastroszone i zrobiła się szalenie towarzyska. Jest dużo bieżenia i omiatania nas wąsami.
Mysz Mniejsza po zyskaniu rozmiarów Większej zrobiła się nagle bardzo zajęta i poważna oraz rzuca spojrzenia sugerujące otoczeniu, że wbrew faktom to nie ona jest tu śmiesznym puszeczkiem i że jeśli ktoś myśli, że ona, Mysz, nie zdemoluje Myszarium w minutę to proszę bardzo, ona właśnie pokazuje, jak bardzo się mylił. Otoczenie musi potem sprzątać, oczywiście. W rewanżu Mysz odlizuje mu palce i nos.

Pytacie Państwo w mailach (odpisuję z opóźnieniem ale odpisuję) o pogodę, czy faktycznie na wyspach ciągle pada i pada. Na sąsiedniej nie wiem, jak jest aktualnie, ale tutaj pada rzadko, przeważnie jest słonecznie. Ze dwa dni były takie że napierniczało mewami po kątach (nie wiem, po co one w taką pogode wylatują, może tu są jakieś limity i mewa musi swoje wylatać, deszcz nie deszcz) ale zasadniczo nie ma się czego uczepić. Bywają zaskakujące zwroty akcji, np. w pełnym słońcu wchodzisz do piekarni po babeczkę a wychodzisz w niewielkie, lokalne gradobicie, ale to rzadkość.
(Co do ptaków - pamiętacie Państwo może sroki-psychofanki które się na mnie w Polsce darły na moim własnym balkonie? Przyleciały tu za mną i nie żartuję, przyłapałam je na trawniczku. Tym samym wracam do idei wykwiczenia dwururki na jakąś okazję, imieniny mam niedługo, dwururka będzie bardzo na miejscu.)
Lokalnej kuchni nadal nie poznałam - jeśli nie liczyć Guinnessa którego jestem już świadoma. Kupiliśmy też Pringlesy z octem - nie rozumiem ich fenomenu, czyps jak czyps. Jeśli macie sugestie czego powinniśmy spróbować to proszę się nie wahać i pisać.

Mam dla Państwa, jakkolwiek nietypowo to brzmi, słoninę, patriotyzm oraz cicika filutka. I takie coś do poczytania.

 

*gra Wąsy naprawdę nazywa się Jewel Legends i polega na eliminowaniu rzędów kryształków. Niektóre mają na sobie wskazówki zegara wyglądające jak latające wąsy więc nazwa gry jakoś się sama zmieniła. Teksty w rodzaju "chciałabym dostać wreszcie jakieś wąsy" czy "straciłem dwie pary wąsów!" są na porządku dziennym.

** - melodia, wiadomo, stąd

wtorek, 25 marca 2014, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/03/25 19:44:46
Świnia czy słoń - w sumie co to za różnica ;-)) Morświn bez włosów przypomina hipopotama.
-
2014/03/25 19:46:40
Karolinka - mam nadzieję, że nie zamierzasz depilować swoich, żeby sie upewnić ;-))
Btw - widziałam takie bezwłose świnki (jakaś choroba, kłaczki im na chwilę wypadły) na zdjęciu, prześmieszne :-))
-
2014/03/25 19:51:42
Dżem dobry :)
Paczam i nadrabiam tylko się tu mało udzielam łośtatnio. Ale kto wie.
BTW, jak można było "łoj" nie znać? ;-)
-
2014/03/25 19:57:18
Łosiek - dobrze że jesteś, już łośważałam pacnięcie Cię z pretensjami ;-)))
Znaliśmy łoj ale takie nasze, polskie, tu jest jakieś inne najwyraźniej ;-)
-
2014/03/25 20:03:46
Moniuszko rulez!
-
2014/03/25 20:07:16
Myszu - u nas występuje Treneruszko ;-))
Btw - Mam takie zaległości w piszczeniu że ja pierniczę, opowiem Ci jak się ogarnę :-)
-
2014/03/25 20:26:19
Jak to miło że słoniny nie zgubiłaś, wdzięcznim.
-
2014/03/25 20:29:52
Bartosz - takie słowa z ust kogoś, kto pamięta jeszcze mamucinę, wiele dla mnie znaczą.
Pf.
;-))
-
2014/03/26 01:29:54
Przeczytałam "kogoś, kto pamięta jeszcze mamuŃCIĘ", a nie "mamucinę" i już się miałam zdziwić, że przez całą Polskę macie z Bartoszczem wspólne wspomnienia z dzieciństwa;))

Dumnam z Was, że się stosownie i integracyjnie odzialiście, nie ma to jak wtopić się w tłum! Podlany Guinnessem oczywiście. Jeszcze chwileczka, jeszcze momencik i pięć przejęzyczeń i będziecie się czuli jak w (nowym) domu;)))

Aaa.. Nie ma mnie trochę, bo robię co innego. A właśnie uszyłam pierwszego Koślawego Kotka Do Podduszania dla MiniSąsiadki - idę na niego po raz pińćsetny popaczać, bo uroczo nieforemny:)

Dbajcie o siebie i Myszy swoje.
-
2014/03/26 01:38:26
Sakurako - rozumiem, żeś zajęta, ale żeby na SMSa nawet nie odpisać? Rozważam nadmuchanie się obrażalsko ;-))
Mamuńcię mam własną, w porównaniu z Bartoszem dość smarkatą nawet ;-))
Odziana byłam tak, że miałam chwilę wahania, czy na pewno w tym wszystkim wyjść, ale co mi tam, najoryginalniejsza nie byłam a za rok postaram się jeszcze bardziej ;-)
Piśnij czasem co u Was i Duszkotka pokaż :-)
-
2014/03/26 07:17:50
Zapomniałam o rękawkach z tatuażami - fajne są ;-)) Tak w ogóle to fajnie wiosenne to święto.
P.S. Moje wydepilowane świnki oprócz tego, że obraziłyby się na mnie dożywotnio to wyglądałyby dość....karykaturalnie. Jedna faktycznie jak hipcio ze skrzywieniem w stronę słonia (starsza), a druga bardziej jak chuda jaszczurka. Niby matka i córka ale jednak całkiem inaczej zbudowane.
-
2014/03/26 09:27:21
W stolycy zdecydowanie nie jest tak wesoło, nawet w święto patrykowe... Z opowieści widzę, że masz Squirku kwalifikacje by zostać psychoterapeutą. Trener może zająć się muzykoterapią. Nie myśleliście o przekwalifikowaniu?
Ja tymczasem cienko przędę i to wbrew pozorom jest bardzo dobry stan. Prządkowy zen to najlepszy środek przeciwko przesileniu wiosennemu ;)
BTW, Squirku, czy pamiętasz o moich kuchenno-naukowych ambicjach? Tak delikatnie się przypominam :)
-
2014/03/26 09:43:19
bardzo chętnie bym sobie popiła Guinessa w towarzystwie rozśpiewanych Irlandczyków-i-nie-tylko, nawet jeśli groziłoby to katastrofą na poziomie komunikacji :)
-
2014/03/26 14:24:58
Karolinka - wiedziałam, że zdjęcie Trenera zrobi furorę ;-)))
Mogę wrzucić tu link do ostatniego filmu z Twoimi morświnkami? Tak żeby wszyscy zainteresowani mogli zobaczyć jak bardzo się różnią :-)
-
2014/03/26 14:27:27
Mario - mowy nie ma żebym zapomniała, dziś po raz pierwszy napadam pocztę (spodziewam się licznych wrażeń) i zorientuję się, co i jak, mam już 4 przesyłki do nadania, będę się powoli realizowała jako Panienka Spod Okienka ;-))

W sumie masz rację, mogę zostać zawodowym Dobrym Słuchaczem (u Pratchetta już taki był ;-)) a Trener może profesjonalnie Wypominać Wiek Gryzonkom Futerkowym ;-))
-
2014/03/26 14:29:05
Nuxy - tu katastrofa w takiego Patryka wynika głównie z tego, że nikt nikogo nie słyszy....zresztą nie wiem, czy to aż katastrofa ;-)) Generalnie da się dogadać ze wszystkimi tylko czasem jest zabawnie ;-)
-
2014/03/26 17:28:12
Squirku wrzucaj ;-)) Ostrzegam że IMAX 3D to to nie jest ;-)
-
2014/03/26 20:17:56
Ależ, Squirku, nie było moją intencją wpędzanie Cię w koszty i zawracanie głowy przesyłkami międzynarodowymi... Pocieszające jest to, że pewnie przy okazji kontaktów z pocztą tamtejszą coś ciekawego przeżyjesz/zauważysz, a potem podzielisz się eksperiencją z wiernymi czytelnikami :)
-
2014/03/26 20:30:43
Aczkolwiek przy kontaktach z tamtejszą pocztą trudniej będzie o równie urocze przykłady, chyba że znów trafią się jacyś imigranci.
-
2014/03/27 08:41:40
No, no, no, znaczy, kondycja wszystkim wyraźnie się poprawiła. O konwersacjach z tubylcami pewnie będzie jeszcze nie raz, co? Ja ostatnio przyjmowałam przesyłkę - z tego, co powiedział kurier, zrozumiałam tylko swoje nazwisko. A, i jeszcze "Tschüss!" na koniec. Rozmowy telefoniczne natomiast na razie przyprawiają mnie o stan przedzawałowy.
-
2014/03/27 21:18:10
Squirku,
jaki SMS, że tak się w stresie zapytam?? Nie ma, nie ma, nie maaaa! Chyba że był po irlandzkiemu jazyku i wzięłam go za spam, który wyrzuciwszy? Halo, halo tu brzoza, jak mnie słychać? Pisnę mailowo, jak się obrobię trochę bardziej.

BTW gdzie te świnki Karolinki?:)

-
Gość: Olq, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2014/03/30 19:32:14
Ja tylko podrzucam, bo śmiechłam :-)

bash.org.pl/4856349/
-
2014/04/03 13:44:41
śmiechłem :-) napiłbym się....
-
2014/04/03 14:40:30
Squirku za pozwoleniem rzucam morświnami ;-) www.youtube.com/watch?v=m0LRJCIJIOk
-
2014/04/03 15:08:34
(Orrany, przepraszam, że nie odpisywałam, mam urwanie głowy, nadrobię w pierwszej wolnej chwili :-))
-
Gość: mieszanina_pudla_krzesla_i_ratlera, *.dynamic.chello.pl
2014/04/09 00:23:59
Tak, tak, wiem, strasznie stare, ale skojarzyło mi się z piłką włosową.

Przychodzi Polak do sklepu w Anglii i mówi:
- Poproszę piłkę.
- What?
- Piłkę!
- What?
- David Beckham
- aaa football
- No dobra to niech pan się teraz skupi.
- Okey
- Do metalu.

PS. Za dodatkową opłatą nasz statkowy trubadur umili wam rejs nie śpiewając już przeboju.
-
2014/04/09 15:49:21
Mario - żadne zawracanie głowy, no co Ty, ani koszty, po prostu tej głowy chwilowo za bardzo nie mam, nieciekawa sytuacja rodzinna, martwię sie, pomagam jak mogę i kompletnie mi wena uciekła. Ale postaram się coś napisać dziś czy jutro bo zaglądacie, co jest dla mnie bardzo miłą pocieszką na trudny czas :-) a u mnie, jak zwykle, sporo się dzieje :-)
-
2014/04/09 15:50:33
Bartoszcze - miałam już pierwsze spotkanie z punktem odbierawczym. Gdyż tu się nadaje w sklepie (nie żartuję, w sklepach są punkty pocztowe) a odbiera ze 2 km Gdzie Indziej. Przezabawne. Opiszę jak się zbiorę.
:-))
-
2014/04/09 15:52:49
Autumno - za to masz króliki na pociechę ;-)
Rozmów przez telefon na razie się nie podejmuję, tu każdy mówi innym angielskim a niektórzy do tego bardzo szybko. Niby człowiek angielski zna od lat, mówi, czyta i wogle a potem nagle go przytyka w jakimś okienku i jest machanie łapkami i wyjaśnianie opisowe ;-)) Za opisowe wyjaśnianie terminu "chomik dżungarski" powinnam Oscara dostać, byłam świetna ;-))
-
2014/04/09 15:54:38
Sakurako - mam Cię! Wreszcieśmy się doesemesowały. Jak ju.ż wszystko wiemy czekam na maila i swojego też napiszę od razu, spotkają się w połowie drogi ;-))
A Karolinka, jak widzę, już naświntuszyła ;-) - sama popacz, jak u Niej puszyściutko ;-))
-
2014/04/09 15:56:32
Olq - przepraszam za dodo ale rozumiesz, albo one albo ja a ja się czuję całkiem nieźle ;-))
Dziękuję :-))
-
2014/04/09 15:57:59
Chcebyctu - zrób cydr! Poważnie, na blogu jest przepis, robiliśmy go w Polsce i sporo osób go robi bo się przepisem dzielę, wychodzi świetny i za grosze, na lato rewelacja :-))
-
2014/04/09 15:59:41
Karolinka - pozwolenie masz, wiesz przecież, permanentne, możesz świnkać ile zechcesz ;-))
-
2014/04/09 16:00:43
MPKiR - znałam ale zapomniałam, tzn. to z trubadurem, wiadomo, znam Na Zawsze, jak to Klasykę ;-))
-
2014/04/11 12:12:50
Oprócz królików mam jeszcze wiewiórki, hasają na trawniku za oknem. Nie rekompensuje mi to niestety ostatniej konieczności konwersowania z Panami Od Rur. Przez telefon.