squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Chyba go zaraz rozszarpię. Przerwał mi posiłek."

Konia-zrzędę temu, kto wie, skąd cytat. Albo słodkie coś bo konia to w sumie na zbyciu nie mam. Poważnie, kto wie, skąd  cytat, i mi powie (z krótkim opisem scenki, bo urocza jest), dostanie kaloryczne cosie różne, tylko niech mi mailem adres wyśle, będzie mógł pomarudzić że chce czekoladki czy żelki czy inne coś, nawet mu Myszy narysuję, bo umiem.
(Jest już jedna zgadywaczka i z dumą zapewnię jej próchnicę, konkurs trwa do jutra do północy powiedzmy, jeśli jeszcze ktoś zgadnie to jego też zasłodzę.)

A tytuł stąd, że oglądałam pierwszy odcinek nowego sezonu Gry o Tron i jeden smok nieco pyskował Danaerys i ją wystraszył nad martwą owcą czy o co tam się ze współsmokami pożarł. Ale poza tym dość uroczo - ten taki nowy, co dla Danaerys zabił kumpli i wyglądał uroczo jako zbój a teraz wygląda jak zawiedziony w ambicjach akwizytor, czyni jej awanse a ona udaje, że nim pomiata, co, jak wiemy, może skończyć się pożyciem. Siostrofil wrócił i nie chciał rządzić tylko tego, no, ale siostra powiedziała, że phi, trzeba było się tak z powrotem nie wlec, jeden pan straszy Sansę ale potem daje jej koraliki i dziewczynie przechodzi, Joffrey nadal niestety żyje ale ptaszki (Karolina Ty spojlaczu) ćwierkają, że niedługo jego ślub z tą krzywopyszczką panną, co rewelacyjnie zagrała w "Tudorach" a wiadomo, że w GoT ciężko czasem własny ślub przeżyć, więc może ktoś chłopaka ukili wreszcie i obniży tym samym ciśnienie rzeszy fanów. O, i Arya się bardzo rozwija i dostaje własnego kucyka i kurczaka chyba też ale tego nie jestem pewna, w każdym razie lepiej jej dać kurczaka jak zamówi, serio.

Poza tym oglądaliśmy nowego "Supermena" i wraz z Trenerem Osobistym mamy mieszane uczucia, mianowicie nie jesteśmy pewni, czy film zasługuje na więcej zduszonych "okuwa!" czy pokwikiwań wśród łez śmiechu. Pan Supermen jest męski bardzo, śliczny jak ptyś i ma spojrzenie młodej jałówki, rzewne takie, niestety pelerynka przydługawa psuje mu kilka scen walki no ale wygląd trzeba mieć. Jest mnóstwo scen tak patetycznych i bez sensu że ojapierniczę ale zasadniczo wszystko kończy się dobrze a mianowicie dewastacją kilku miast oraz własności rządowej, no ale nic to, jest panna, jest dobrze. Serdecznie rekomenduję Państwu obejrzenie ale cudów się nie spodziewajcie. Tajemnicą pozostaje to, dlaczego lecący Supermen wygląda jakby w dzieciństwie kradł mnóstwo ciastek z bardzo wysokiej półki i tak mu się utrwaliło.

Mniej mnie ostatnio bo się włóczę. Poważnie, Trener Osobisty postanowił pokazać mi okolicę i wywleka nieszczęsną mnie na eskapady w rodzaju "a teraz przejdziemy skromne kilka km bo chcę Ci pokazać, źrenico mych ócz, kanał, dwie barki i domeczek jeden śmieszny taki" i potem idę i idę a jak wrócę to nie mam siły nawet kaczki piec a wiecie Państwo, że niepieczenie kaczek rzadko mi się zdarza. Wczoraj byłam tak zmęczona że żadnej nie upiekłam.
Nawiasem mówiąc tłumaczyłam ostatnio koleżance na supertajnej grupie na FB jak piec kaczkę. Było sporo pisania i Trener Osobisty zapytał co tak piszę i piszę. Więc mówię, że piszę koleżance jak zrobić kaczkę.
- To proste. - powiedział Trener Osobisty. - Wystarczy lekko ugiąć nogi w kolanach, zgiąć ręce w łokciach, machać nimi i wydawać odgłosy.
Po czym nastąpiła demonstracja po której po prostu poszłam się tarzać.
Czyli, jak widać, u nas bez zmian i przypuszczalnie oszaleję tu wkrótce.

Możliwe zresztą, że już jest ze mną niedobrze bo śniło mi się, że hoduję strusie. Tak na dużą skalę, pełny profesjonalizm, ja zadowolona, strusiom też nieprzykro. I nagle przychodzi wiadomość, że Unia nakazuje aby od dziś strusie niosły jajka od razu opakowane w takie tekturowe otoczki żeby wygodniej było je pakować do transportu. No i się zaczęło. Przyszła do mnie delegacja strusi i mówią, że nie ma mowy żeby one takie jajka niosły bo to niewygodne jest i nadweręży im odwłoki. Więc tłumaczę, że nic nie poradzę, Unia i takie tam, i poszły z takim nieprzyjemnym wyrazem dziobów a jeden wychodząc powiedział "Taki ładny gabinet, byłoby szkoda, gdyby coś mu się stało". Po czym założyły związki zawodowe, zaczęły pisać odwołania, po zniesieniu jajka chodzić na obdukcję, potem był strajk włoski, znosiły jaja tak długo że szły potem ze zmęczenia na zwolnienia i urlopy. Ostatnie, co pamiętam, to struś przyłapany za jednym budynkiem uczący młode jak symulować, że jaja nie da się znieść.

O, i miałam Spotkanie z Rodaczką. Tzn najpierw nie wiedziałam, że to rodaczka, ale się domyśliłam. Otóż idę sobie do Sklepu za Rogiem po dymkę, bo mi wyszła, i cóż ja paczę - idzie panna bardzo ładna, ubrana w nieco może zbyt przesadna ilość cętek, panterek i złotych łańcuszków, ale wygląda na zadowoloną z siebie, włosy ma śliczne, i myślę sobie że o, nie wiedziałam, że taka ilość cętek i panterek jest modna także wśród Irlandek. Panna się zbliża, dzwoni jej telefon, wyjmuje go z torebki, otwiera ust korale i mówi:
 - Nie dzwoń, k*wa, więcej, bo po tym co odpier*oliłeś na ostatniej imprezie to cię, k*wa, zaj*bię jak psa!
Mniej więcej w tym momencie domyśliłam się, że to rodaczka.

U Myszy świetnie, Największy Mniejszyk Świata ma nową zabawę wieczorną. Mianowicie rzuca się jak oszalała do kołowrotka, robi kilka kółek po czym błyskawicznie bieży do Głównego Myszarium i ja Mam Tam Być. I kiziać, i podsunąć palec do liźnięcia. Myszka sobie liźnie i wraca do kołowrotka, i tak w kółko. Większyk już zupełnie w formie, futerko po operacji odrosło więc Mysz paczana z góry nie wygląda już jak nadgryziona ósemka. Bardzo dużo bieży i opycha się tak, że wygląda jak malutki, okrągły odkurzaczyk z futra. Śliczne są obie i bardzo grzeczne.

Obrazeczkownię uzupełniam regularnie więc nie wahajcie się paczać. Jest sporo kotów bo zbieram lolcaty dla Trenera Osobistego który lolcaty bardzo lubi. Jeśli ktoś ma jakiegoś zabawnego (kota, nie Trenera) i zechce podesłać będę szalenie zobowiązana.
Miłego dnia Państwu, postaram się pisać częściej.

PS. Pomidorki sobie kupiłam. Pięć krzaczorów z kuźwaliardem kwiateczków w sporej donicy. To nie moja wina, na stronie Lidla wyglądały skromnie i niewinnie a kto by sprawdzał rozmiar przecież. Były na liście zakupowej więc musiałam wziąć, nie można tak sobie skreślać rzeczy z listy. Chciałam jeszcze donicę z truskawkami ale Trener rzucił mi Popaczanie.

PPS. Wypadek był, pacholę spiło się, wsiadło za kierownicę i zabiło siedmioro dzieciaków. Nie spotka go żadna kara, niestety, rodziców tej porażki wychowawczej też nie, i też niestety. Bo to, ahaha, nie wina dziecka przecież. To mściwe, zabójcze drzewo rzuciło się na niewinnych użytkowników dróg.
Niektórym w wypowiedziach publicznych lepiej czasem wychodzą teksty w rodzaju "Za. Dwieście. Metrów. Skręć. W lewo".

wtorek, 15 kwietnia 2014, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/04/15 17:35:06
Bardzo mi się podobają antyunijne sny o strusiach. Bardzo. Powinny lobbować w Brukseli. Strusie grupy nacisku to sielne są.
-
2014/04/15 17:41:45
Brezly - teraz to brzmi dobrze ale jak się obudziłam to byłam nieco spłoszona. Oraz martwiłam się trochę o swoje zdrowie psychiczne ale głosy w mojej głowie uspokoiły mnie, że wszystko w porządku.
;-)
-
2014/04/15 18:58:30
mnie to wyglada, ten cytat, na "Paragraf 22", a strusi hodowac nie radze, no chyba ze bedziesz miala w mieszkaniu miejsce na strusiarnie ;)
-
2014/04/15 19:15:24
Margo - przestawię donicę z pomidorami i jakoś się może strusie upchnie ;-)) a cytat nie z "Paragrafu" ale przyznam, że styl podobny :-)
-
2014/04/15 19:52:55
Spoilaczem jestem ta ra ra ra spoilaczem jestem ;-)) Jeszcze trochę i bartoszcze zacznie oglądać Nasz Ulubiony Serial zobaczycie. Po wczorajszym odcinku muszę pamiętać żeby pasztetu nie wysuszyć zbyt mocno w piekarniku bo mi się będzie kojarzył........ No i Theona mi żal ach jak mi tego bidulka żal. Oskalpowany i niedokońcakompletny bidulek.
-
2014/04/15 20:17:02
Karolinka - borze jaki spojlacz.
;-))
No to nie wiem czy chce oglądać bo się domyślam o co z tym pasztetem chodzi a i skalpowania jakoś nie bardzo ciekawa jestem ;-(
-
2014/04/15 20:21:30
Skalpowania nie będzie - wspomniano o nim tylko a nie o pasztet się tutaj rozchodzi. Był zwyczajnie na weselu i tyle ;-))
-
2014/04/15 20:31:19
Karolinka - domyślam się właśnie, że nie pasztet się spiekł i usiłujesz mi subtelnie, jak to spojlacz, przekazać, że ktoś został przetworzony termicznie w stopniu przesadnym, chyba że się mylę i nie będzie scen drastycznych (pomijając jakiekolwiek z ewentualnym ukiliwaniem Joffreya bo te są wyczekiwane) ;-))
-
2014/04/15 20:38:11
Nikogo nie ugotują ani termicznie...chociaż fsumie...ale to wątek poboczny....
Pasztet był suchy ale tylko tyle. No a suchy pasztet trzeba popić.
-
2014/04/15 20:49:32
Karolinka - no to może popaczam i na wszelki wypadek popiję przed ;-))
-
2014/04/15 21:30:18
Jeżeli chodzi o Wasz Ulubiony Serial to #mamotymnotke i jest raczej pesymistyczna.
;-))

(awogle to dziś mój ulubiony serial #mamotymnotke)

((muszę napisać notkę pt #mamotymnotke))
-
2014/04/15 21:35:12
Bartoszcze - to z dziką rozkoszą pacznę po kolacji gdyż mi właśnie, za przeproszeniem Państwa, kaczka dochodzi ;-))
-
2014/04/15 22:07:05
Mnie się ostatnio alpaki śniły, jak tak na mnie paczały przeciągle. A one piękne są, te alpaki :) O, tu jest moja ulubiona bit.ly/1n9yu03 Mam na swoje usprawiedliwienie tylko to, że nałogowo przetwarzam futerko alpaczane z nici do udziergów. Wczoraj machnęłam ręką na samodzielnie nałożony sobie szlaban w kwestii nabywania nowych motków. Te trzy ostatnie, urody wybitnej, w mieszance z jedwabiem nie mogły zostać same w sklepie (to co, że internetowym).
Urokliwych spacerów trochę zazdroszczę. To moja ulubiona forma sportu, ale ładne okoliczności przyrody trafiają mi się umiarkowanie często. Za to wczoraj trafiła się kaczka w okazyjnej cenie i zdaje się, że w poniedziałek nastąpi konsumpcja :)
-
2014/04/17 14:28:42
Mario ja się Twojej słabej woli nie dziwie - przy ostatnich farbowaniach Tysi musiałam zagryzać zęby i trzymać ręce przy sobie żeby niczego nie zamówić. Okropny jest ten nałóg ;-) u.42.pl/2Tio
-
2014/04/19 18:18:43
Przepraszam autorkę bloga za subtelny oftopik, ale muszę przyznać Karolinie rację. Jak ktoś jeszcze nie widział farbowanek Tysi, to niech lepiej ich nie szuka, bo wsiąknie na amen. Czesanki, włóczki - wszystkie niesamowicie szlachetne i w takich kolorach, że oczy się śmieją, a portfel sam otwiera... Do Myszopticy też lepiej nie zaglądać. Jak widzę w poczcie newsletter z jej sklepu, to staram się skasować przed przeczytaniem. Czasem się udaje.
-
2014/05/06 07:58:24
(#touczucie kiedy człowiek widzi, że w komciu napisał o własnej notce i z trudem sobie przypomina o jaką mu chodziło)
;-)