squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Notka o kotku upośledzonym cebulkowo, w sumie.

Lokalny tramwaj zwany luasem, sytuacja dość świeża:

Jadą dwie panienki w wieku lat ok. 17-18 może, ubrane nieco może zbyt frywolnie ale co tam, wiek ma swoje prawa (choć prawo do panterki i cekinkowych napisów "HOT BABE" na sempiternie powinno się jednak ograniczyć nieco ale mówię tak oczywiście bo jestem już stara i zazdrosna a też bym chciała żeby mi odwłok świecił, no ale nie wypada W Tym Wieku)
Stoję obok i mimochodem słyszę, jak jedna pyta drugą czy idzie wieczorem do klubu. Na co druga odpowiada, smutna czegoś, że niestety nie może. Pierwsza, zaskoczona, pyta o powód.
I wtedy druga mówi smutno, cytuję:
 - My pussy is very sensitive...

Aż zastrzygłam uszami. Pussy = kotek, prawda? Kotek. Kocham koty miłością dziką. Rozczuliłam się od razu - dziewczę ma nowego kotka, pewnie by za nią tęsknił, gdyby wyszła, i ona dla kotka zrezygnuje z zabawy i zostanie w domu. Co za miła dziewczyna, no naprawdę. Albo zaraz, może chodzi o to, że kotek nie toleruje jakiegoś leku czy karmy, może trzeba go pilnować przy posiłkach, sprawdzać, co lubi, znalezienie właściwej karmy to nie taki pikuś znowuż. I wtedy sobie przypomniałam, że ojej, przecież mam w kieszeni plecaka wizytówkę mysich lekarzy, są świetni, pomocni, niech panna zadzwoni i na pewno jej coś doradzą.
Szczęśliwa wygrzebuję wizytówkę, już mam sunąć chyłkiem boczkiem, powiedzieć, że sorry, usłyszałam przypadkiem waszą rozmowę i może mogę pomóc, gdy druga panna, nadal smutno, kończy:
 - ..i jak ściągnęłam wosk to zobaczyłam że "pussy" jest cała podrażniona, wygląda okropnie i muszę zostać w domu, nie kupię więcej tego wosku!

KURTYNA.

W mniej więcej 5 sekund zorientowałam się, że:
 - pussy w znaczeniu pornopotocznym oznacza (nieletni proszę wyjść, nieświadomi letni proszę wyciągnąć karteczki i zapisać na przyszłość bo nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda) damski mymłon
 - stoję w pozie pomiędzy "seter wystawia zwierzynę" a "Marceli Szpak dziwi się światu", z dyskusyjnie inteligentnym uśmiechem i wizytówką w wyciąganej dłoni tuż obok panienek rozmawiających o depilacji okolic intymnych, z zamiarem podejścia i dopomożenia (nie wiem, jak miałaby pannie pomóc wizytówka, "masz tu, dziewczę, kartonik, zasłoń co masz do zasłonięcia i idź zaszaleć, nikt nie zauważy"?)
 - panienki na luzie i bez najmniejszego poczucia obciachu konwersowały o powyższej depilacji w środku transportu publicznego (fakt, że niezbyt głośno, tłoku nie było a mnie słyszały rozmawiającą przez telefon po polsku i może założyły, że nie zrozumiem, ale jednak)
 - dziewczę nie chciało iść do klubu bo była opcja, że ktoś jej "kotka" zobaczy. Do klubu. Ja pierniczę.

Cóż się dziwić, że tylu panów zostaje waginosceptykami*. Teraz nawet kota nie można być pewnym.

PS. A poza tym wszystko ok tylko żyto pyli i Trener kicha a Mysz Większa ma uczulenie na nieuczulający szew (naprawdę) i dodatkową kulkę w boczku ale wizyta u pani doktor, tej z Wizytówki dla Łysego Kotka, upewniła nas, że to inna kulka i na razie nie ruszamy i obserwujemy.
Zawołano praktykantkę żeby zobaczyła najgrzeczniejszego chomiczka świata. Podczas zdejmowania szwów Większyk był tak wściekły że lizał mój palec z prędkością światła.
PPS. Na co dzień jest dość zwyczajnie, mnóstwo do zrobienia, dom się sam sobą nie zajmie, wiadomo, ale kiedy wyjdę trafiam czasem na takie kwiatki, że ledwo wracam. Może ograniczę wyjścia.
PPPS. Pytacie Państwo o życie codzienne w Irlandii, o ludzi, o możliwości zarobkowo-wyjazdowo-aklimatyzacyjne. Przygotuję notkę, porozmawiam z emigrantami o dłuższym stażu i napiszę, co wiem.

 

* żart, to nie jest kwestia wyboru przecież

środa, 25 czerwca 2014, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/06/25 17:40:45
gdzieś Ty się uchowała że nie znałaś tego słowa...
;-)
-
2014/06/25 17:45:10
Bartoszcze - nie tak, że nie znałam, tylko nie zakłada się chyba w tzw. codzienności że się drugie, mniej niewinne znaczenia wyrazów tak nagle znikąd pojawią, w każdym razie ja nie zakładam więc nie od razu skojarzyłam bo kaman - dwie młode dziewczyny, jedna smutna, w tramwaju - pierwszy na myśl rzucił mi się jednak kotek.
;-))
-
2014/06/25 19:16:03
ha, przyzwyczaisz sie ;) takie kwiatki to glownie na czerwonej linii.
-
2014/06/25 19:25:00
Frozen - wolałabym się nie przyzwyczajać, i chyba tylko raz jechałam kawałek tą trasą, nie pamiętam. Staram się poznać jak najwięcej fragmentów miasta i lokalnej komunikacji bo przyjeżdżają do nas goście niedługo i chciałabym móc pokazać ile się da :-)
-
2014/06/25 19:26:54
To masz jak znalazł, "to jest linia kotka"
;-))
-
2014/06/25 19:32:07
Bartoszcze - oczywiście wiesz, że goście to czytają więc pewnie się już przyjęło...
;-))
-
2014/06/25 19:50:06
(o, ale będziesz mieć na sumieniu notkę)
;-)
-
2014/06/25 20:13:21
juz w przedszkolu, na angielskim ofkors, spiewalam pusiket, z czego pani wyjasnila, ze ket, to kot, a pusi to ... nienienie, nie piczka, a puszyste ;)))

w mojej perwersyjnej wyobrazni, nie byloby chorego kotka, a wersja, ze dziewcze ostatnimi razy tak zerzneli w klubie, ze musi tydzien odczekac, a co za tym idzie, wizytowka do ginekologa i poradni antykoncepcyjnej ;)))
-
2014/06/25 22:02:50
Uff, komentarz Margi upewnił mnie, że nie ja jedna od razu skojarzyłam we właściwym życiowo (rzyciowo) kierunku. Przyjmijmy, że to kwestia zdanego onegdaj CPE i poznania na tę okoliczność niuansów angielszczyzny ;)
-
2014/06/25 22:26:50
Zaraz mi się przypomniał kawał:
- Połóż głowę na mym łonie.
- A co to jest ten mymłon?
Ludzie w środkach transportu już dawno przestali zwracać uwagę na to kto i co usłyszy. Widać uważają, że skoro to środek publicznego transportu to świadków rozmowy już nigdy więcej nie spotkają, a co z oczu to z serca.
-
2014/06/25 22:31:07
Bartoszcze - już czytałam, serdecznie Ci dziękuję.
;-))
-
2014/06/25 22:34:04
Margo - czyli jestem naiwną niunią z rodzaju tych, dla których Rocco Siffredi to ten co w "Rambo" grał, no trudno, nie poradzę nic na to że pierwsze odruchowe skojarzenie mam jednak niewinne zazwyczaj ;-)) ale czuję, że się przy Was wyrobię ;-))
-
2014/06/25 22:35:12
Karolinka - no właśnie stąd się mymłon wziął w notce :-)
Zwracam uwagę na to, co gdzie i do kogo mówię więc czasem popadam w stupor kiedy spotykam się z podejściem odwrotnym :-)
-
2014/06/25 22:35:40
Mario - atam, niesforne jesteście z Margą i tyle ;-)))
-
2014/06/25 22:46:22
Ja staram się nawet nie odbierać telefonu w autobusie chyba że to bardzo pilne. Ostatnio jedna z pasażerek dała do zrozumienia osobie po drugiej stronie słuchawki jak głośno można wykrzyczeć "MARCHEWKĘ MAM KUPIĆ, DOBRA I CO JESZCZE, MIĘSO JAKIEŚ????" calutki autobus poznał listę zakupów i to że pani została podwieziona do WORDU na jazdę. Co prawda nie byłam świadkiem rozmowy o mymłonach ale już takie "Nie jestem pijany...autobusem jadę...no mówię q...wa że jadę autobusem, nie nie jestem pijany, autobusem jadę będę za 15 minut...no przecież mówię q...wa, że nie jestem pijany....." ehhh ta komunikacja miejska ;-)
-
2014/06/25 22:54:34
Karolinka - czasem odebrać trzeba, niestety, nie lubię rozmawiać przez telefon, dla mnie jest do załatwiania jakiejś kwestii na szybko i ew. do umawiania się na dłuższe pogaduszki na żywo.
Rozbraja mnie kiedy ktoś wyciąga telefon i trzymając go tak, żeby każdy widział, co to za model (w domyśle - z tych droższych) usiłuje mówić głośno i sugerując, że jest bogaty, ważny, inni to śmieszne puszki a on właśnie jedzie jeść homary z prezydentem, zabawnie wychodzi kiedy dumny właściciel jest pryszczatą chudzinką w dresie ;-)
-
2014/06/25 23:08:13
Odnośnie drogich marek telefonów przypomniała mi się scenka rodzajowa. Siedzę na pufie do przymierzania butów. Mąż poszukuje jakiegoś modelu dla siebie. Za mną na drugiej pufie elegantka ą i ę przymierza bardzo fajne szpilki z niebotycznymi obcasami. Wybrała jedne, drugie miały jakąś skazę (lakierki) i pani wyrażała niezadowolenie i ogólnie szkoda bo ich nie kupi. Następnie wyjęła telefon i przywołała sponsora owych szpilek. Słyszę po jakiejś minucie poruszenie, odwracam się i widzę zjawisko!!! Pan z arbuzami pod pachami i szerokim karczychem, eleganckie ciuszki, a w ręku portfelik wystarczająco za mały, aby wystawały z niego banknoty stuzłotowe...dużo banknotów stuzłotowych. Mniejsza o sposób, w jaki ludzie manifestują swoje bogactwo ale to urągało wszelkim zasadom bhp w centrach handlowych. Aż się prosi aby ktoś podbiegł i wyrwał temu gogusiowi portfel i tyle by zostało z jego szpanu.
-
2014/06/25 23:13:35
Karolinka - tak bywa, "niektórzy są tak biedni że mają tylko pieniądze".
:-)
-
2014/06/26 08:35:54
Ty dobry czlowiek jestes, a nie zua kobita ;)))
-
2014/06/26 10:39:11
:) :) :) umarłam!!!!
-
2014/06/26 12:09:23
Marga - do czasu, jeszcze na Wasz sabat nie trafiłam ale potem nie będzie dla mnie ratunku ;-)))
-
2014/06/26 12:09:57
Guzikowianko - strach zapytać skąd w takim razie piszesz ;-))
-
2014/06/26 17:00:52
A co powiesz na wątek o myszce (i niech się wstydzi, kto o tym źle pomyślał):
forum.gazeta.pl/forum/w,34708,121074759,,Mam_coraz_brzydsza_myszke_.html?v=2
Natomiast panterka z napisami na wypukłościach to chyba szczyt skromności i estetyki w porównaniu z tym:
www.slinkystylez.com/index.php?a=3876&lang=eng
Na jednym z forów o szyciu użytkowniczka poszukiwała wykroju, bo ma klientów na taką odzież...
-
2014/06/30 10:00:39
zobaczyłam sobie getry z linka powyżej i oklapłam. można równie dobrze wypastować się pastą do butów i nago biegać :D
ja nie wiem jak to się dzieje, że Tobie ciągle się takie śmiszne przygody trafiają, a mi nie. Pewnie dlatego, że unikam ludzi :P i w sumie utwierdzam się w przekonaniu, że słusznie czynię. O przygodach poczytam z drugiej ręki ;)
-
2014/07/03 15:24:27
Nosze dość popularne w Polsce imię, ale żeby ułatwić moim współpracownikom wymowę przedstawiałem się po angielsku, dopóki mi nie powiedzieli, że znaczy to w arabskim ni mniej ni więcej tylko...... sikać
Wynika to z tego, że w arabskim litera "P" słyszana jest jako polskie "B"

PS. dzięki za odwiedziny na naszym blogu
-
2014/07/08 17:12:21
Autumno - wiesz, co u mnie, więc wiesz, czemu wcześniej nie odpisałam, ale i tak przepraszam.
:-)
Dziękuję za linki, zasłabłam.
;-))
-
2014/07/08 17:13:46
Nuxy - nie chciałabyś się skusić? I zrobić fotki? Baaardzo proszę ;-))
Wolałabym, żeby mi się przez jakiś czas nic śmiesznego nie trafiało, ale jakoś przyciągam takie istoty kolorowe, choć naprawdę chciałabym trochę od tego odpocząć. Niestety znów mam kolejny kwiateczek do opisania, muszę się tylko zmobilizować.
:-)
-
2014/07/08 17:16:07
Sgsp - wpadłam do Was po przepisy głównie, bo mnie Brahdelt wysłała i mówi, że warto, ale zaczęłam czytać i wsiąkłam.
Moje imię nawet w anglojęzycznej Irlandii zostało przez panią w aptece tak zmienione, że brzmi jak a) włoskie i b) arystokratyczne. Może zostać.
;-))
-
2014/07/08 18:43:47
A propos wątku o myszce to mnie kolega ostatnio zaskoczył, bo jego myszka jest w kolorowe ciapki. Taki dizajn a la windowsowe kafelki.
-
2014/07/09 21:57:17
Dziś w sklepiku narożnym miałam moment 'I saw this and I thought of you': www.petco.com/product/12353/Purina-ONE-Special-Care-Sensitive-Systems-Adult-Cat-Food.aspx
Dzień dobry w ogóle - pierwszy raz piszę, całość bloga przeczytałam kilkoma tchami i bardzo mnie zachwycił. Dziękuję.
-
2014/07/09 22:38:00
Papużko - to ja dziękuję, ogromnie mi miło, że zajrzałaś i że Ci się spodobało, mam małą przerwę w blogowaniu z powodu sytuacji rodzinnej ale zaraz wracam.
:-)
Za namiar na sklep zwierzątkowy też dziękuję, może wypatrzę coś dla Skrobiszewskiej i Nastroszyńskiej ;-))
-
2014/07/09 22:39:51
Bartoszcze - wstyd tak patrzeć koledze na myszkę. To prywatna myszka.
;-))
Btw - znajomy ginekolog opowiadał że mieli kiedyś w szpitalu ranking fryzur, że tak powiem, oddolnych - jak sie okazuje jest to już cały poważny przemysł. Wygrała panienka z futerkiem przystrzyżonym w serduszko, stosownie zafarbowanym i ze sztucznymi "kropelkami" tu i tam.
:-))