squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
O mój rozmarynie, kota tu dostanę wkrótce, tak jakoś przeczuwam.

Wracamy z oprowadzania nowych polskich znajomych (M&M, macham do Was) po polskich i ulubionych sklepach, wchodzimy na osiedle i co ja paczę - na chodniku leży piękna, wielka gałąź rozmarynu, najwyraźniej komuś wypadła.
Od razu mi się ciśnienie podniosło bo kocham rozmaryn miłością dziką, jak można nie zauważyć że taki skarb wypada, no jak. Rzuciłam się na gałąź jak japoński fetyszysta na automat z używanymi majtkami*.
- Ludzie to ślepe peje - mówię do Trenera Osobistego.
- Myszku... - mówi Trener
- Nie, poważnie - mówię ja - jakbym miała taką gałąź rozmarynu skądś zdobytą tobym ją niosła obułap i z oka nie spuściła, ja pierniczę, jak można nie zauważyć rozmarynu, no jak!
- Myszku... - mówi ponownie Trener
- Nie próbuj tego kogoś usprawiedliwiać nawet - kwiczę nerwowo - W głowie mi się nie mieści że można przegapić rozmaryn, w dodatku taka wielka gałązka, ludzie to ślepe peje są i już.
W tym momencie zrezygnowany Trener prowadzi mnie niecały metr dalej pod jakiś wielki krzaczor który dotąd ignorowałam bo cóż mnie przecież obchodzi co administracja osiedla posiała na klombach przed budynkami, po czym zatacza ręką krąg ukazując mi jak w pysk wyraźnie wielkie, bujne krzaczory rozmarynu pod każdym niemal kuźwa budynkiem na osiedlu.


No i tak, o.

 

PS. Ostatni odcinek sezonu Gry o Tron świetny, nie? Trochę szkoda, że nie żyje - przez jeszcze bardziej nieżywych - to pacholę o spojrzeniu tak rzewnym jakby w oczach po wiadrze wody nosiło, no ale co zrobić, nie wszyscy mogą zginąć podczas defekacji jak nie powiem kto bo może ktoś jeszcze nie oglądał. No i ustaliłyśmy dziś z koleżanką M.E., pozdrawiam, że szkoda jednej panny ale nie aż tak żeby się tym przejąć.

* od niedzieli wiem, że takie istnieją, bo mi M. powiedział podczas Wieczoru Integracji Polsko - Polskiej na Obczyźnie, dziękuję serdecznie, dobrze, że akurat odstawiłam napój, ja to jednak spokojna sierotka spod lasu jestem i niewiele wiem o wielkim świecie najwyraźniej**

** i dobrze

wtorek, 17 czerwca 2014, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/06/17 07:10:52
Przez pół odcinka mi się nudziło. Pacholęcia szkoda - szczerze - nie spodziewałam się. A odnośnie rozmatynu to mi też nie przyszłoby do głowy aby krzaczek kulinarny sadzić ot tak pod blokiem jako ozdobę.
P.S. Oprócz 5 już posiadanych rododendronów kupiłam sobie jeszcze 2 oleandry (czyli w sumie mam ich teraz 5) co oznacza że mam 10 potencjalnie półtorametrowych drzewek na balkonie wielkości 1,4X5m. Nie powiem kto jest temu winny. Mąż zniósł to ze spokojem bo już wcześniej odgrażałam się że je kupię.
-
2014/06/17 07:41:27
Ciekawe skąd M. wie...
-
2014/06/17 15:12:57
i dobrze, Squirk, święte słowa! im mniej o tym świecie wiemy, tym łatwiejszy jest do stolerowania
-
2014/06/17 17:11:47
Karolinka - a mnie się podobało to, że nie ma żadnej siekaniny na prawo i lewo, i zakończenie świetne. Choć o smoki to się teraz trochę marchwię.
;-)
Kupujesz te rośliny ze względu na nazwy, prawda? ;-))
-
2014/06/17 17:12:25
Bartoszcze - kolega Marcin jest oczytany i generalnie wielu ciekawych rzeczy można się od niego dowiedzieć.
I zna dowcipy takie, że ich nie przytoczę.
;-))
-
2014/06/17 17:13:33
Emmo - toteż trochę żałuję że już nie mieszkam pod tym lasem w malutkim kraju tylko w centrum innego, też niedużego, no ale jednak sporo się dzieje wokół. Niemniej przeprowadzka była jednym z najlepszych pomysłów w całym naszym życiu, amen.
:-))
-
2014/06/17 18:10:54
O, a ja dziś słyszałem niezły dowcip. Ale pf.
;-)
-
2014/06/17 18:17:53
Bartoszcze - nie namówisz mnie, nie powtórzę bo się nie nadają ;-) nawet na Grupę ;-)
-
2014/06/17 18:59:42
Kupuje bo ładnie kwitną i traktuje je jako substytut domu z ogrodem ewentualnie działki za miastem ;) Nie wiem kto wymyślił nazwę rododendron, mnie się z nosorożcem kojarzy albo z dendrytami....
-
2014/06/19 01:00:19
Karolinka - mnie z kaczką.
(oczywiście)
;-))