squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
O kapibarze, mam nadzieję.

Zamówiłam wczoraj zakupy z dostawą do domu, sklepiki w okolicy mam małe i drogie a nie bardzo chciało mi się iść na spacer do sklepu sensownego aby po 4 km w deszczu uzyskać masło i inne dobra.
Pan przyjechał, wesolutki taki i bystry, pracodawca zalecił chyba żeby dostawca spróbował stworzyć z klientem więź oraz robił wrażenie sympatycznego i zaangażowanego. Pan wpadł jak nieduży, wąsaty zefir, pochwalił że hacjenda taka ładna, że pogoda też niepaskudna, wyjmuje zakupy, podaje mi pudełko z lodami i z miną "zostanę najsympatyczniejszym bystrym paczaczem w firmie albo nie nazywam się Dżon Dżonson" rzuca z takim sprytnym błyskiem w oku:
 - O, lody! Dzieciak się ucieszy jak wróci ze szkoły!
 - Jaki dzieciak? - spytałam trochę nieprzytomnie i w lekkim popłochu, bo rany, skąd u mnie dzieciak, gubię coś czasem ale otroczka tobym raczej nie przegapiła.
 - Widziałem małe butki w przedpokoju! - mówi pan, strasznie z siebie zadowolony, że wypatrzył i tworzy oto tę więź z klientem, będzie z tego premia alboco.
 - To moje. - zepsułam panu nastrój, przez resztę rozpakowywania milczał i usiłował nie patrzeć na moje stopy. Ułatwiłam mu to, bo miałam szerokie spodnie w których wyglądam, jakbym stóp nie posiadała, zakrywają je dokumentnie.
Pan rozpakował, nagle patrzy na mnie poważnie i pyta:
 - A więc nie ma pani dzieci?
 - Noo, nie mam.
I w tym momencie pan kurier poklepał mnie po dłoni ze współczuciem i powiedział:
 - Będę się modlił żeby Bóg zesłał pani pocieszenie.
Z jakiegoś powodu uznałam, że nie wypada prosić, żeby modlił się o kapibarę, bo ona na pewno bardzo by mnie pocieszyła.

To trzecia osoba w ciągu kilku tygodni która zamartwia się, że mogę zemrzeć bezpotomnie. Wcześniej były dwie panie w sklepie, opiszę od razu skoro już tu siedzę i piszę.

Chodzę sobie powoli po sklepie jednym dużym, wrzucam cosie do koszyczka, zatrzymałam się przed półką z gryzaczkami dla otroczków bardzo nieletnich i czytam opis bo może warto kupić dla małej córeczki Kiki. Nagle przechodzi obok mnie pani wykładająca towar i mijając mnie mówi przez ramię:
 - Proszę kupić, to dobry gryzaczek, przekona się pani.
Więc mówię, że nie mam dzieci ale może wezmę dla zaprzyjaźnionego.
Pani przycumowała laczki tuż obok mnie i mowę jej na chwilę odjęło.
 - Nie ma pani dzieci?
 - Nie mam - mówię nieco zaskoczona, może przegapiłam kartkę na drzwiach że to sklep tylko dla dzieciatych i następnym razem trzeba będzie jakieś młode wypożyczyć żeby z lubianego sklepu nie rezygnować.
 - Ani jednego dziecka pani nie ma? Przecież jest pani młoda!
 - Ani jednego. - kuźwa, co to ma być, jakiś wymóg społeczny czy co? No ale stoję grzecznie i czekam na rozwój sytuacji.
 - You poor thing! - pożałowała mnie pani, poklepała po ramieniu i dodaje - Wiem, co może pomóc, zaraz się pani przekona! - i woła w stronę zaplecza - TRISZA! Triiiiisz! Chodź na chwilę!
Przyszła Trisza, z pewnym trudem gdyż była dość dobrze zbudowana, ze 4 kardaszjany w obwodzie, zatrzymała się, popaczała mnie miło i pyta, w czym może pomóc.
 - Ona nie ma dzieci! - ryknęła dramatycznie Pani Pierwsza.
 - Ani jednego? - Trisza była wyraźnie wstrząśnięta.
 - Ani jednego!
Trisza poklepała mnie po ramieniu pocieszająco i mówi, że to nic nie szkodzi bo jestem młoda i że ona wie, co mi pomoże. Bo ona też kiedyś dzieci nie miała (mam poważne podejrzenie, że każdy człowiek na ziemi przez spory kawał życia dzieci nie posiada ale nie chciałam dyskutować) ale potem się modliła i Bóg zesłał jej siedmioro! A teraz - tu Trisza poklepała się dumnie po brzuchu - teraz będzie ósme!
 - Jak udaje się wam utrzymać taką dużą rodzinę, co na to mąż? - wyrwało mi się bo mężczyzna z ósemką potomstwa nie jawi mi się jako zrelaksowany i cały w uśmiechach pan czytający sobie spokojnie przy piwku w przydomowym basenie.
Trisza wzruszeniem ramion przekazała swoje podejście do tego, co może sobie sądzić mąż, i rzuciła lekko  - Jest wierzący więc nie ma wyjścia, poza tym modlił się ze mną i powinien się liczyć z konsekwencjami.
Zatkało mnie jeszcze bardziej a Trisza dodała - Pomodlimy się za Ciebie, zobaczysz, że to zadziała!
Żeby nie przedłużać - tak, stałam jak owca między regałami a obok mnie dwie pracownice sklepu modliły się półgłosem o to, żebym miała dziecko. Ludzie mijali nas bez jakiegoś specjalnego zaskoczenia, jedna pani pomachała mi i przyjaźnie skinęła głową.
Podziękowałam, wyszłam ze sklepu i dopiero w domu pozwoliłam sobie na serię drgawek, gdybym się rozpłakała ze śmiechu na ulicy prawdopodobnie ktoś podszedłby mnie pocieszać, wolałam tego uniknąć.
Podeślę chętnym namiary na sklep, w zamian proszę o kapibarowe, chcę znów mieć kapibarę. Inni mają łatwiej, to niesprawiedliwe.

Poza tym jakoś sobie żyjemy, tęsknimy za Większykiem, Mniejszyk zdrowa i puchata jak bazia, dostała Myszarium siostry, w tym kapsułę z piaskiem do kąpieli, rzuca się tam na grzbiecik i kąpie jak wróbel, spróbuję to nakręcić. Z balkonowego krzaczora pomidorów było ich ze dwa kilogramy, poważnie, warto tu pomidory hodować, większość zjadły bardzo zadowolone Myszy. Mieliśmy gości i będziemy mieć kolejnych, staram się wciąż mieć coś do roboty żeby za dużo nie myśleć. Postaram się wrócić do regularnego blogowania, dziękuję, że zaglądacie i piszecie.

środa, 03 września 2014, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/09/03 18:23:44
Zrobiłabyś furorę z Chinach z tymi stópeńkami ;) Pomodlę się o kapibarę dla Ciebie. Może jakaś zabłąka się w okolicach Twojej hacjendy ;))
tnij.org/mxpxdv8
-
2014/09/03 18:25:16
Ooooo arbuzożerca tnij.org/nbzi9lc
-
2014/09/03 18:28:09
Karolinka - bardzo dziękuję, będziemy się rozglądać, zacznę nosić ze sobą torbę na kapibarę ;-))
Sama powiedz, czy to nie jest piękne zwierzę? I wygląda zawsze jakby właśnie siadało ;-))
-
2014/09/03 18:35:32
Kapibara jest na mojej liście przed wombatem, jerboa, jeżami i sowami ;)
-
2014/09/03 18:37:21
Karolinka - to co, przyjeżdżasz, torby z Ikei na ramię i ruszamy w miasto na łów? ;-))

PS. A burunduk? U mnie jest jeszcze burunduk i świnka-miniaturka. ;-)
-
2014/09/03 18:45:34
Jak sobie pomyślę że jeszcze bym Maine Coona chciała i Wilczarza irlandzkiego, koniem też bym nie pogardziła i oczywiście obowiązkowo czarne noski tnij.org/n12h2oe ;)) Mikroświnki i burunduki też są fajne. Muszę kupić większe mieszkanie albo dom z ogrodem od razu..Squirku żadne polowanie - idziemy najpierw obrobić bank!!
-
2014/09/03 18:54:58
A pekari i rosomak? U nas w rodzinie kapibara tylko w takim komplecie ;)
-
2014/09/03 18:56:58
Karolinka - racja, racja. To co, torby z Ikei na ramię i na bank, nie ma wyjścia.
;-))
-
2014/09/03 18:57:06
Karolina, też chcę czarne noski... I kozami (niekoniecznie angorskimi) też bym nie pogardziła...
-
2014/09/03 18:58:32
Mario - rosomaka niekoniecznie, bywają bardzo niesympatyczne, oglądałam programy i jestem niechętna, chyba, że trafi się jakiś naprawdę miły osobnik, będę się rozglądać ;-))
Pekari owszem, znalazłabym chyba miejsce na balkonie.
;-))
-
2014/09/03 21:42:51
A to już miałaś kapibarę, bo chyba się nie chwaliłaś?
;-)
-
2014/09/03 22:01:18
Bartoszcze ;-) - nie miałam ale już 5 razy chciałam mieć.
;-))
-
2014/09/03 22:17:45
Notak, a piszesz że chcesz znów mieć ;-))
-
2014/09/03 22:34:15
Bartosz - skąd, znów chcę ;-))
-
2014/09/04 09:01:07
Cieszę się ogromnie, że zebrałaś się do napisania następnej notki. Jestem od nich uzależniona.
-
2014/09/04 11:55:44
skoro taki koncert życzeń, to ja też poproszę o: kury, krowy i świnkę balbinkę :) i kogutka!
Fajnie że masz małe stopy, widziałam niedawno w sklepie fajne dziecięce trampki w Hulka, ale rozmiar był taki że musiałabym im obciąć nosy [trampkon, nie Hulkom] i chodzić w sandałkach..
I też jestem naciskana jako ta-biedna-bezdzietna. I jeszcze mięsa nie jem, ani NAWET SERA CZY JAJECZKA, wszyscy mnie tak żałują okropnie że aż mi ich..żal ;)
-
Gość: aba, *.dynamic.chello.pl
2014/09/04 12:00:51
Myślę, że po takich modlitwach to spotkasz kapibarę w ciąży, a co;)
-
2014/09/04 19:09:55
Ooo to to! Kapibara u mnie na ktoryms kolejnym miejscu, a na pierwszych trzech sa krowy rasy highland cattle - z uczesana grzywka. Kiedy juz bede miala te hacjende, co to figowce, bananowce, wierzba placzaca, brzooozaa, to takie bede miala na frontowym trawniczku:-)
Mam torbe z Ikei, przyjmiecie mnie do swojej bandy?;-)

Ty to jednak przyciagasz oryginalnych ludzi, Squirku. Nie narzekam, dzieki temu jest wesolo, a nawet znajdzie sie strawa duchowa, od czasu do czasu. Omijaj okolice schronisk mlodziezowych i domu Angeliny J., bo jeszcze cos za Toba do domu pojdzie, a znajac Ciebie to nakarmisz dobrze i nie bedzie chcialo sie odczepic;-)

Usciskuje z doskoku:-)
-
2014/09/05 11:32:36
Autumno - postaram się pisać regularnie choć zamieszanie mam takie, że nie wiem jeszcze, jak to zorganizuję, chcę ruszyć z kolejnym blogiem, do tego mam bardzo aktywnych grup kilka, zapewniłam sobie rozrywkę na długo :-))
-
2014/09/05 11:34:45
Nuxy - no to Ty tak po całości biedna jesteś, nie dość, że Ci stadko otroczków w izbie nie popiskuje to jeszcze nawet sera nie zjesz a ser Taki Zdrowy, Zjedz Kawałeczek, Co Ci Szkodzi..;-))
Wszyscy znajomi wege przez to co jakiś czas przechodzą, nie dajcie się, Wy nie narzucacie innym swojej diety, oni też nie powinni, prych.
:-))
Co do małych stóp - są naprawdę małe, kupowanie butów jest Przygodą.
;-))
-
2014/09/05 11:35:50
Aba - nie jestem przekonana, ona potem urodzi, prawda? Nie wiem, czy mi się tyle kapibar na balkonie zmieści ale oczywiście dołożę wszelkich starań, żeby się rzetelnie okapibarzyć, może po prostu zajmą wolną sypialnię..
;-))
-
2014/09/05 11:39:31
Sakurako - bardzo te krowy lubię, gdyby nie to, że mam tylko jeden balkon, to hoho...Ale sąsiedzi mają ogródek, nie używają, może się nie zorientują jak im tam nieduże stadko wprowadzę.
;-))
Masz torbę z Ikei = jesteś nasza, kaman, bank czeka.
;-))
Pojęcia nie mam czemu trafiam na takich ludzi, Trener uważa, że to dlatego że jestem blada, wielkooka i mam wysoki głos czyli Oho, Blade Piszczące Stworzenie, Trzeba Pomóc. Przysięgam, że tylko czytałam opis na jednym gryzaczku, bez szlochów i żadnych takich. Ludzie jakoś mnie zauważają - czasem mam ochotę dodać "niestety".
:-)
-
2014/09/05 18:24:30
chcę ruszyć z kolejnym blogiem

Kulinarnym?
;-)
-
2014/09/06 08:24:11
modlił się ze mną i powinien się liczyć z konsekwencjami.
Mam dziwne wrażenie, że albo mam duże zaległości językowe, albo ta pani duże zaległości w kwestii tego, skąd się biorą dzieci.
-
Gość: le_Lemur, *.dynamic.chello.pl
2014/09/07 00:09:36
Kapibara? Wstyd i hańba, wolałbym ocet...
-
2014/09/07 04:00:27
Bartoszcze- a czemu nie, gotuję przecież, ruskie dzis lepilim z Trenerem, można iść w tym kierunku ;-)
-
2014/09/07 04:02:48
Rozie - moim zdaniem chodziło o zademonstrowanie wiary w konsekwencje wiary :-) tzn. pani wierzy, że uzyskała potomstwo dzięki modlitwie więc jest dla niej jasne, że skoro mąż modlił się z nią powinien pogodzić się z tym, że modlitwa zadziałała i działa nadal skoro będzie potomek nr 8.
Pozdrawiam :-)
-
2014/09/07 04:03:05
MBF - lowju ;-)))
-
2014/09/08 18:11:09
-
2014/09/09 18:48:43
Brykanty - śliczne, zwłaszcza te rzęsiska i wąsiki, bardzo dziękuję :-))