squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Scenki z żyćka.

Notka zawiera strasznie brzydkie wyrazy cytowane. Dzieci, fru mi stąd.
Wrażliwi dorośli też.

Trener gra w gre (Watch dogs), bardzo go wciągnęła.
Sprawdzam pocztę i mówię "Młody napisał". W sensie że mój brat.
Trener półprzytomnie - O, czego chce?
- Żeby mu podać adres bo chce nam wysłać kartkę.
- Mamy kartkę. - powiedział Trener, nie odrywając wzroku od gry sięgnął do szuflady biurka i podał mi taką zwykłą, małą białą kartkę.
Zatkało mnie, czego nie zauważył, gra dalej po czym dodaje:
- Jeśli chcesz większą to mam blok. 

***

Myszeł nam się zestarzał, ma juz ponad 2 lata, na lewym ślepku pojawiła się plamka - czyli Mysz będzie stopniowo traciła wzrok (co zresztą absolutnie jej nie przeszkadza i najpewniej przeszkadzać nie będzie). Puszek Staruszek jest, na szczęście, niezmiennie radosna, energiczna i puszysta jak bazia a je dokładniutko tyle, ile widzi. Plus dokładkę. Plus dokładkę. Plus dokładkę...
W związku z powyższym Trener Osobisty zaczął nazywać Mysz Grubciem.
Mysz ignorowała to, bo zwykle wtedy jadła, natomiast ja sobie Nie Życzę i mówię do Trenera:
 - No weś, no. Przecież ona wszystko zrozumie, weźmie do siebie i będzie jej przykro, nie mów do niej tak.
Na co Trener:
 - A wierszyk mogę powiedzieć? Taki bez słowa "grubcio"? Bo znam taki dla dzieci, bardzo ładny, o przyrodzie...
Udzieliłam zezwolenia.
Trener podniósł uszczęśliwioną, nastroszoną Mysz, zważył ją w dłoni, westchnął i zaczął:
 - "Miał Grubelek Elemelek..."
Pfff.

***

Sytuacja z wczoraj ze sklepu. Stoję przez półką z dymką, rozważam nabycie (w końcu nabyłam, bo ładna dymka, pasuje do tych 4 pęczków dymki* które miałam już w lodówce), nagle słyszę piszczenie "Heloł" w moim kierunku.
Patrzę (dość nisko) - otroczek płci żeńskiej, lat może ze 6, kurteczka rurzowa, spodenki rurzowe, na głowie korona w kolorze, nie uwierzycie, takimż. Stoi i przygląda mi się krytycznie.
Myślę sobie - a co mi tam. Dygam z godnością i mówię "Heloł, Wasza Wysokość".
Dziewuszkę aż napuszyło z dumy, urosła nieco, skinęła mi łaskawie i mówi:
 - Dobrze wyglądasz ale jesteś za niska. Urośniesz jeszcze? Potrzebuję damy dworu ale nie możesz być taka niska, jedz szpinak, nawet jeśli nie lubisz, ok? Mam nadzieję, że nie palisz, palacze nie rosną. Tam jest moja mama, zgłoś się do niej.
Skinęła mi głową i odeszła.
Postałam sobie przez chwilę przed półką popadnięta w stupor. Kids, huh?

Z tegoż samego sklepu - będzie z przekleństwami, proszę sobie wykropkować w mózgu albo nie czytać.

Stoję już przy kasie, płacę za mleko i dymkę, nagle wchodzi dwóch emocjonujących się czymś najwyraźniej młodzianów. I słyszę:
 - Kuuuurwa, stary, pół roku do dupy chodzę, pół roku, kumasz? Pół roku! Co zeżre i wypije w lokalu to na mnie idzie bo dżem..żentelmem gest mieć musi, sie wie. No i poznałem jej starych, starej kwiatki i buch ją ryjem w łapę, no to już była kupiona, ze starym wódki wychlalim całe morze, kumasz? Na "ty" jesteśmy, i on mówi do mnie raz "Kurwa, Jacek, tylko bez pierdolenia, Kamila to dobra dupa jest, nie spierdol tego bo zajebię! Nie spierdolisz?" więc mówię mu że no kuuurwa, teściu, w życiu, będę dbał i zajebię każdego kto podejdzie, zresztą wiesz że mi wiele nie trzeba, ktoś krzywo spojrzy to wiadomo co się dzieje, z Polski jestem, wojak z dziada, jak Mieszko, jak ten tam, jakiś, chuj z nim, przodek, też się bił...A na drugi dzień ona do mnie przyjeżdża zaryczana, tusz rozmazany i mówi, że tatuś się sprzeciwia naszemu związkowi bo ja strasznie przeklinam i co to za środowisko dla dziecka..."
W samą porę się rozpadało, powiem Wam, i wybiegłam w deszczyk cała radosna.

Z Mamą nieźle, nie jest idealnie i jeszcze kilka m-cy stresu przed nami, jest bardzo dzielna.
Dziękuję za wszystkie kciuki i wyrazy rozmaitości, staram się odpisywać na bieżąco.

 

* no co, zdrowa jest

piątek, 19 grudnia 2014, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/12/19 06:36:53
no przejebane masz z ta dymka ;)))))))
-
2014/12/19 07:40:00
Ałaaaa uszy mi uschły. Głaski dla Myszełka - Pirata.
-
2014/12/19 14:19:59
Margo - iiitam, zdrowe i niemal do wszystkiego, poza tym mniejsze, niż dynie, a dynie, jak może pamiętasz, kupowałam kompulsywnie i potem się tak jakby trochę nie mieściliśmy razem w salonie, to już lepiej dymkę kupować ;-))
-
2014/12/19 14:22:51
Karolina - zdrowe płuca mieli rodacy, owszem ;-)) plus to żenująco-idiotyczne przekonanie "mówię w obcym języku, nikt mnie nie zrozumie więc co się będę hamował". Odruchowo udaję lokalesa w zetknięciu z głośnymi rodakami na obczyźnie, jeszcze ani razu nie zmyliło mnie przeczucie, że tak będzie lepiej.
Na szczęście są też rodacy całkiem zwyczajni, kulturalni, po prostu nie rzucają się tak w oczy a raczej, niestety, uszy.
:-)
-
2014/12/19 14:43:41
ja w sensie nie ilosci, a komfortu zakupowego ;)))

powiedz Myszy, niech sie starzeje wolniej, bo stare dzieci postarzaja rodzicow :)
-
2014/12/19 14:51:28
Marga - a, w sensie że tu jest i taka ładna? Tu wszystko jest, to oburzające, szparagi i arbuzy też! Phi, takie rzeczy są raz w roku po to, żeby na nie nerwowo czekać, stęsknić się i rzucać jak hiena jak się pojawią w sezonie pierwsze nieśmiałe sztuki a nie szparagi przez cały rok, pfff, maliny, truskawki... Nie kupuję.
Ale dymkę muszę bo rosół azjatyckawy z udonem bez dymki byłby nie do przyjęcia.
;-))
-
2014/12/19 16:29:28
Przemyślny i podstępny tatuś, no nie ma co... :)
-
2014/12/19 16:38:50
Przyszło mi do głowy jeszcze jedno. Na wyspach jest sporo Polaków. Skoro wielu używa pań lekkich obyczajów jako znaków interpunkcyjnych, to jest spora szansa na to, że lokalesi obyci co nieco z naszym językiem jednak wyłapią bluzgi. Trzeba być skrajnie naiwnym, żeby wierzyć, że nikt nas nie rozumie.
-
2014/12/19 16:56:59
Brezly - aż nie wiem czy nie powinnam być nieco dumna z rodaka, tak o córkę dbać żeby w dobrym towarzystwie przebywała, szacuneczek.
;-))
-
2014/12/19 17:03:49
bosz, ja juz nie tylko pisac postow nie potrafie, ale i komentarzy buuuu

o tych dwoch mnie szlo, ze mialas nieprzyjemne zakupy... jak jestem w takiej sytuacji, mam nieodparte wrazenie, ze WSZYSCY wiedza, ze ja tez jestem z Polski :)))
-
2014/12/19 18:14:29
Karolina - oczywiście, że są obyci, obyci i zażenowani, po prostu jakoś to nie dociera do młodzików, którzy tu przyjechali z tej odległej, mrrrocznej, egzotycznej niesamowicie Polski. Potem cichną kiedy się orientują, ilu ich tu jest. I że w sumie to wcale nie są tacy egzotyczni, tacy super, tacy nie wiadomo jacy. I, przede wszystkim, że inni, lokalesi, jakoś nie klną. Oops.
:-)
-
2014/12/19 18:19:33
Margo - też tak mam i staram się być możliwie przezroczysta, poczucie obciachu to nic przyjemnego. Czy nieprzyjemne zakupy...nie, to nie tak, staram się myśleć o takich sytuacjach z nastawieniem, że nie znam tych ludzi, nie poznam (wiadomo), niech sobie żyją byle z dala ode mnie bo się brzydzę a ja przynajmniej, jedyny plus, mam coś do opisania w notce.
Postaram się wrzucić potem na Fanpejcz zdięcia z wybitnej działalności artystycznej rodaków na obczyźnie.
:-)
-
2014/12/19 20:25:13
No ja nie wiem, jak ty to robisz, że ciągle takie okazy spotykasz, i to w ilościach hurtowych. Ja w końcu też bywam w sklepie, dużym, tłocznym, i nic. Przygody to mam raczej z tubylcami, którzy nie przestają nas zadziwiać imponującym brakiem kompetencji w każdej dziedzinie. Jak ktoś się wybiera do DE i nadal wierzy w niemiecki porządek, to niech zapomni i uzbroi się w cierpliwość po przyjeździe.
-
2014/12/19 21:56:44
Autumno - wcale nie tak ciągle, przecież nie pisałam od jakiegoś czasu a wychodzę i spotykam się z ludźmi - ale fakt że jakieś niezwykłe szczęście mam do takich scenek rodzajowych ;-)
W DE byłam i pewnie znów kiedyś będę, nie zetknęłam się z zadną biurokracją itp, pewnie na swoje szczęście. Tutaj jest, odpukać, bezproblemowo, i to jeden z powodów dla których jeszcze trochę tu pomieszkamy.
:-)

PS. Ściskam Ci łapki, żałuję, że nie mogę osobiście, myślę o Was ciepło.
:-)
-
2014/12/20 09:16:21
W sumie widzi mi się, że to ja raczej mam szanse na bycie dostarczycielem scenek rodzajowych. Ostatnio dziecię w zatłoczonym metrze zapytało na cały głos: "A czemu ta pani ma sznurki na głowie"? Chodziło o Mulatkę z mnóstwem cienkich warkoczyków. Nikt nie dostał śmiechawki, czyli sami Niemcy jechali. Będzie wesoło, jak się młoda niemieckiego nauczy.
-
2014/12/22 12:26:54
fajsko, że się odezwałaś :) małe istotki mają to do siebie, że się niestety szybko starzeją dość.. pozostaje życzyć pogodnej jesieni, wypełnionej spożywaniem, bieżeniem, spożywaniem, spaniem, spożywaniem i odlizywaniem dłoni swoim ludzkim sługusom. Mamie oczywiście zdrowia a jakże :) PS. tak, dymka jest fajna, chociaż jak za długo poleży to później trzeba lodówkę myć, bo wszystko zadymkowane.
-
2015/01/08 11:51:59
Trudna sprawa,poderwać pannę;),najbardziej zauroczył mnie tekst o Mieszku:D ,młodzian się w desperacji odwołał do historii,normalnie patriota;).
Jako,że posiadam na stanie dziewczynkę lat pięć,w fazie wróżkowo-księżniczkowym,nic mnie nie zaskoczy,ostatnio miałam zaproszenie na bal do zamku,elfy ponoc miały być,ale coś sfoszyły,bestie;)
Pozdrawiam serdecznie z grodu Robina z Hoodem:D