squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Już pięć dni

bez Myszy - napisałam o niej na Fanpejczu bo na notkę jakoś się nie mogłam zdobyć.
Smutno, bardzo smutno, tęsknię za moim puchatym Piszczydłem. Pociesza mnie tylko to że sobie spokojnie zasnęła w mojej dłoni, po prostu się Myszek wyłączył po kwadransie głaskania i opowiadania jej jak bardzo ją kochamy i jak jesteśmy wdzięczni.

W zeszły weekend do Trenera, mającego tydzień później lecieć na szkolenie do Kalifornii, zadzwonił radosny jak szczygiełek szef i mówi że jego żona za dwa tygodnie rodzi (wcześniej nie wiedzieli że ma rodzić? może ich nikt nie poinformował że tak się zdrowa ciąża kończy, słabo z tą edukacją w USA), i on chce przy tym być. Więc pomyślał, że zacznie to szkolenie tydzień wcześniej i że w tej sytuacji może by Trener przełożył lot na...powiedzmy...na następny dzień.
Czyli na za kilkanaście godzin.
Szlag mnie od razu trafił bo po co czekać, raz odbębnię i będzie z głowy, a Trener, cały ambitny i wesolutki, (przygoda! latanie! bogowie, jakżeż można lubić latać, no nie rozumiem) przełożył wszelkie rezerwacje i poleciał.
Więc byłam przy Myszy sama ale poradziłyśmy sobie ze wszystkim aż do końca.

Bardzo mi takse. Od 4 dni nikogo nie głaskałam, nie rozpieszczałam i nikt nie kradł mi sera z kanapki.
(Powyższa informacja nie stanowi oferty w rozumieniu art. 66 kodeksu cywilnego.)
Trener obiecuje że niech tylko wróci to prędko sera na kanapce nie zobaczę ale wiadomo że to nie to samo.
Yh.

PS. "Zapomniałam ci córeczko powiedzieć że dzwoniła babcia i mowiła że kuzynka K. ma już trzecie dziecko, no fakt że każde z innym panem ale dziecko to dziecko, zawsze radość w rodzinie, no i pyta kiedy wy się zdecydujecie bo to już dawno pora...I tak się zastanawiam czy nie powiedzieć tego co ty zawsze w takich chwilach mówisz - że urodziłaś ale oddałaś do adopcji bo było rude. Tylko może wtedy jej powiem jak do mnie przyjdzie i będzie akurat coś jadła..."

Przynajmniej z genami wszystko w porządku.

PPS. Bardzo Wam dziękuję za wsparcie dla Panny Futerko i dla nas, proszę o kciuki za szczęśliwą podróż Trenera, niech już do mnie wraca bo się tu zakwiczę.

wtorek, 21 kwietnia 2015, squirk
Tagi: myszy

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/04/21 21:21:58
geny jak najbardziej prawidlowe! :D

i tak sobie mysle, ze moze tym razem jakiegos kota, znaczy dwa muszo byc, pozegnania sa bardzo trudne, ale mozna to robic jakby rzadziej ... buziam :*

ps.mam nadzieje, ze do hameryki nie wyemigrujesz hmmm ... to nie kraj dla ludzi z dobrymi genami. zdecydowanie nie!!! ;)))
-
2015/04/21 21:28:47
Marga - kota nie możemy bo Trener uczulony. Bosz, co ja bym dała* żeby kota mieć, kocham koty.
A Ameryka jest brana pod uwagę, mamy jeszcze czas na decyzję :-)

* na pewno nie Trenera, lubię go bardziej po prostu.
;-)
-
2015/04/21 21:46:14
klik tym nie wylazo wlosy, dla uczleniowcow, jak znalazl :)

oj do hameryki, to ja bym nie chciala, nawet z Miskiem :)))
-
2015/04/21 21:58:37
Marga - dzięki, przedstawię Trenerowi kocią ofertę, niech już wraca :-)

A co do tego "nawet z Miśkiem" - kochaaaana, kto w to uwierzy, z Miśkiem wszędzie byś poleciała ;-))
-
Gość: Zulka, *.centertel.pl
2015/04/21 22:15:21
Wspierające myśli przesyłam!
-
2015/04/21 22:15:22
a tu sie mylisz, mam swoje pryncypia, ktorych nie rusze, chocby inni pekli ;)))
-
2015/04/21 22:20:46
Zulko - dziękuję - i wzajemnie, przykro mi z powodu Kocurka, to był wyjątkowy kot.
Kiepskie dni za nami, może będzie już lepiej, ogólnie. Oby.
:-)
-
2015/04/21 22:21:26
Marga - no to dobrze się składa że żyć bez siebie nie możecie bo on bez Ciebie nie poleci :-))
-
2015/04/21 22:51:47
a nie poleci, bo w miedzyczasie* poglady sie mu na hameryke poprawily ;)))

*#przekonywujacamarga :)
-
Gość: Brahdelt, *.dynamic.chello.pl
2015/04/22 00:49:35
Przekaż Mamie, żeby nie mówiła tego Babci, jak ta będzie jadła, bo potem będzie dużo prania oprychanej odzieży i sprzątania powierzchni okołostołowych w jadalni, nie wiem, czy warto dla takiego nakładu pracy. *^O^*
Im więcej się lata, tym bardziej się to człowiekowi podoba, wiem coś o tym, kiedyś bałam się panicznie, po ostatnim locie z Dublina skonstatowałam, że coraz bardziej mi się to podoba, startowanie już nie robi na mnie wrażenia i w sumie gdzieś bym sobie niebawem poleciała! Trzeba Cię zabrać na kilka pierwszych podróży, żebyś się szybko przyzwyczaiła i przekonała, jakie to fajne. *^v^*
-
Gość: aggie, *.dynamic.kabel-deutschland.de
2015/04/22 14:31:56
Sciski wsparcia! Bardzo mi przykro z powodu Myszy. Miala u Was piekne zycie, taki mysi raj na ziemi. Co do kotkow popatrz np. kocicoach.pl/alergia-na-kota/ albo www.kotydomowe.com/alergia-na-kota/. Sasiedzi uczuleniowcy maja dwa German Rexy i chwala sobie. Sliczne kociaki, po sasiedzku przychodza wizytowac moich dwoch bandytowno i oczywiscie chetnie korzystaja z kociego bufetu ;)
-
2015/04/22 17:17:45
Squirk, a gdybyś tak pokochała żółwie? radykalnie by to rozwiązało problem rozstań i pożegnań...
-
2015/04/27 16:48:32
Brahdelt - wierzę ale nie sądzę żeby tak było w moim przypadku. Będę latać bo nie mam innego wyjścia, może nawet trochę przywyknę ale żeby polubić...Nie, nie przypuszczam.
:-)
-
2015/04/27 16:49:25
Aggie - bardzo dziękuję i na pewno popatrzę :-)
-
2015/04/27 16:50:17
Emmo - nie, żółwie nie są dla mnie, kontaktu z tym nie ma prawie żadnego, nie jest puszyste, zabawne, ładne...Jestem myszofilem :-)
-
2015/06/16 18:09:50
Przykro to czytać, myśli wspierające przesyłam.
-
2015/06/16 21:06:57
5000lib - bardzo dziękuję, ogromnie tęsknię za tymi puchaczykami moimi, Myszy to moja największa zwierzątkowa miłość. Nie mogę się doczekać kolejnych, nie mogę ich mieć już teraz, choć bardzo chcę, ale jak tylko będę mogła to drżyjcie, sklepy zoologiczne.
:-)