squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
Hoł hoł...aciu!...hoł.

Nasza rodzina powiększyła się - Trener przyniósł z pracy miłego, nieśmiałego wirusa. Najpierw trzymał go tylko dla siebie ale w końcu podzielił się ze mną i stracił wszelkie zainteresowanie nowym członkiem rodziny zostawiając mi wszelkie przyjemności związane z jego obecnością.
Aktualnie siedzę jak zombie i zastanawiam się czy da się wykaszleć sobie płuca.
A jutro jedziemy być goszczeni przez bardzo miłych ludzi. Obym ich nie zaraziła.

Wszystkim zaglądającym życzę miłych, ciepłych dni, zjedzcie furę mandarynek, w Święta człowiek składa się w 65% z mandarynek, to pewne. I nie chorujcie. Wszystkiego dobrego.

 

PS. Żywię coś w rodzaju niechętnego podziwu dla zmysłu praktycznego pana kierownika polskiego sklepu w Dublinie. Mianowicie pan kierownik:
 - zrobił zapisy na karpia (na sztuki) i pobrał przedpłaty
 - zamówił największe karpiozaury jakie ten świat z wzajemnością oglądał
Zamówiłam dwie rybki i zastanawiałam się przez chwilę czy nie zamówić jeszcze jednej ale coś mnie tknęło i nie zamówiłam. Kiedy mi wczoraj Trener Osobisty, wesół czegoś, dostarczył dwie smukłe rybeńki po 2,5 kg każda myślałam, że tu kota dostanę. Mam aktualnie bardzo dużo zamrożonego karpia i jeszcze więcej współczucia dla pani, która przy mnie zamówiła 6 karpi bo ma "liczną rodzinę". I dla tej rodziny.

PPS. Dwa dni temu Trener Osobisty poszedł do sklepu zapytawszy mnie uprzednio co mi kupić.
Zarzęziłam wdzięcznie że coś miękkiego bo mnie gardło boli.
Dostałam dwa kurczaki, klej "Kropelka" i marynowane podgrzybki.

Czyli u nas wszystko w normie czego i Państwu życzę.

czwartek, 24 grudnia 2015, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/12/24 23:26:13
o kryste! a mój karp leży sobie niewinnie w piekarniku!!!

spokojnych i kuchnia zdrowych! :***
-
2015/12/24 23:29:41
Squirk, płuc wykaszleć się niestety nie da. jako astmatyczka mam na stanie kaszel chroniczny więc coś o tym wiem.
bądź dzielna, wirus to na szczęście nie wyrok, niebawem minie
mimo wszystko dobrych świąt życzę:)
-
2015/12/25 01:25:16
Marga - a ma normalny rozmiar chociaż? I chcę przepis, nie piekłam karpia dotąd, wyłącznie smażyłam, smażę może ze 3 razy w roku i jeden z tych razów przeznaczam na karpia :-)
Wszystkiego Wam naj naj naj :-***))))
-
2015/12/25 01:29:11
Emmo - na razie dałam sobie spokój z próbami wykaszlenia płuc ale na noc zwykle jest lepiej, zobaczymy co poranek przyniesie, zwykle dramatycznie poskrzekuję na ludzi do 15.00 mniej więcej ;-)
Dużo zdrowia, spokoju i ciepła dla Twojej Rodziny (włączając Cliff, oczywiście, głaski dla niej) :-*)))
-
2015/12/25 08:34:29
Kleju nie rozumiem. Masz zakleić sobie otwór gębowy, żeby płuca nie wyskoczyły, lub też by nie rozsiewać wirusa - drogą nomen omen kropelkową - w gościach?
A Tobie i współczytaczom - wesołych świąt względnie nieświąt, w zależności od światopoglądu :-)
-
2015/12/25 12:32:19
Autumno - na niewyraźnie (bo przeżuwałam podgrzybki, pyszka zresztą były) zadane pytanie po co nam klej dostałam stanowcze "Zawsze chcieliśmy go mieć." po czym Trener wrócił do grania w grę.
Wesołych Świąt i dużo mandarynków! :-))
-
Gość: basia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/12/25 12:39:15
Aż szkoda, że się taka chrypa marnuje. Do mnie- w podobnych okolicznościach chorobowych- zadzwonił raz pan, szukający na cito salonu masażu. Uświadomiłam go, że to pomyłka, ale i tak koniecznie chciał wiedzieć, jak ma na imię niewątpliwie piękna właścicielka tak SESKSOWNEGO głosu. Sukces życia, do dziś się chwalę :)))
-
2015/12/25 15:45:27
Pax Vobiscum! Squirk, że też wcześniej nie zabroniłaś chorować... Kag śpi. Od południa. Mieszkam z nim prawie 10 lat i pierwszy raz widzę, żeby spał w dzień. Obudził się godzinę temu, spytałam, czy się wyspał, powiedział "Yhy" i znów zapadł w sen. Wszystko przez Wirus. Na karpia nie mogę zrzucić, bo go nie ma w tym domu i nigdy nie będzie. To znaczy, może będzie, gdy my już umrzemy (merry Xmas, everyone;)), a tu się wprowadzi Ktoś, Kto Lubi Karpie. Z tego wszystkiego zjadłam połowę świątecznego zapasu mandarynek i poprawiam sałatką jarzynową.
Squirk i wszystkim pozostałym życzę zdrowia i spokoju oraz skończenia jedzenia na święta w święta.
-
2015/12/25 22:58:15
Basia - ja raczej poskrzekuję a czasem mi coś kwiczy w płucach, zero w tym uroku i w związku z tym (oraz z brakiem chęci do zmiany ścieżki kariery) na seksowną panią kuszącą przez telefon nie mam kwalifikacji ;-))
-
2015/12/25 23:43:41
Kaga9 - zakazy działają wstecz, przeczytaj to Kagowi i niech przestanie!
Byliśmy dziś na świątecznej (bardzo dobrej) obiadolacji polsko-włoskiej, nieprędko zjem choćby gryza karpia (albo czegokolwiek innego).
Nie chorujcie, co?
I wszystkiego najlepszego :-)
-
2015/12/26 10:34:14
a ja tylko sole i pieprze, i nacieram podlaska przyprawa do ryb, do środka wkładam kilka plasterków cytryny i ćwierć kostki masła, i koniec :)
-
2015/12/26 14:53:42
Marga - karpiodonty już poporcjowane więc pieczenie całej rybeczki (2,5 kilo, ja pierniczę) w grę nie wchodzi ale upiekę z ciekawości kawałek jak tylko poczuję, że muszę zjeść karpia :-) Po wczorajszej obiadolacji przeczuwam, że pierwszy posiłek zjem za tydzień ;-))
-
2015/12/26 15:37:14
mój tez ważył tyle, w folie aluminiowa zapakowałam ocieczcie i do naczynia żaroodpornego, kurde nie wiem ile sie piekl, ale z półtorej godziny na pewno, a potem o nim całkiem zapomniałam :)
-
2015/12/26 15:43:30
Marga - ja o tych moich też chcę na razie zapomnieć - 12 porcji karpia, nie wiem, kiedy to zjemy ;-(
-
2015/12/26 15:58:56
zamroź :)
-
2015/12/26 16:23:39
Marga - zamroziłam od razu, pół szuflady w karpiu, oczywiście skoro już go mam to nie mam na niego ochoty ;-) #fanaberie ;-)
-
2015/12/26 16:39:01
kiedys bedziesz miala ;)
-
Gość: basia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/12/27 17:17:18
No i jak tam zdrowotność? (po karpiozaurach strach pytać) Rokujesz czy nie bardzo?
-
2015/12/28 15:45:19
Jeszcze a propos mandarynek - u nas brak, mamy chwilowo cytrusofobię (kiedyś nam przejdzie, czekamy). To od czasu, gdy przez cały któryś sezon zimowy w Tesco były pyszne pomarańcze. Idealne, nie za słodkie, nie za kwaśne, soczyste. Trochę się przeżarliśmy i zostały dwie sztuki. Najpierw nikt już nie miał na nie ochoty. A potem zaczęliśmy się ich bać, gdy okazało się że mija miesiąc, dwa, trzy, a pomarańczki - w temperaturze pokojowej - wciąż w stanie idealnej świeżości...
-
2016/01/04 03:05:14
Basiu - niestety takse, nie wyzdrowiałam, jestem konsekwentnie i stabilnie chora i cholera wie, co mi jest, skrzeczę jak gupia.
Dam sobie czas do końca tygodnia i, jeśli nie wyzdrowieję, pójdę do mądrych ludzi, niech coś wymyślą.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :-)
-
2016/01/04 03:08:30
Autumno - a, tak, mieliśmy takie pomarańcze. I jabłka odmiany Pink Lady - ukochane jabłka Trenera btw - mogą leżeć bez końca, nic się z nimi nie dzieje.
Za to, na pociechę, każdy banan, persymona, grenadilla i awokado (schodzą nam w ilościach znaczących) uprzejmie dojrzewają w kilka dni a mandarynki w ogóle nie mają u nas szans, opychamy się nimi jak jakiś sołtys.
Miejcie niesamowity rok :-))
-
2016/01/10 17:23:46
Ja jem karpie złowione latem. Mniejsze to to jest i smaczniejsze niż te świąteczne. Mam jeszcze w zamrażarce kilka kawałków, pewnie skompromituje je w tym tygodniu jakoś.