squirk77@gmail.com
Blog > Komentarze do wpisu
"Nie lubię sytuacji, jak już zjem bigosik i mi trochę chlebka zostaje"

Tytuł wypatrzony na jednym forum, wahałam się między nim a "przepisy dla cieci propozycje" ale akurat byłam głodna i bigosik wygrał.

Poza tym co
 - jestem w żałobie, straciłam dziadka więc proszę się po mnie szaleńczej aktywności nie spodziewać, dziadek bardzo chorował i dobrze, że już nie cierpi, ale smutno mi bo to bardzo dobry dziadek był
- byłam na chwilę w szpitalu i znów będę, bardzo sympatyczny szpital tu mają, ale, że tak powiem, nie tęsknię
 - naderwałam sobie w łydce prawej nie wiem co, ale boli, i dokładnie wtedy, kiedy uznałam, że dość tego opierniczania się, wracam do treningów
 - Trener Osobisty nigdzie ostatnio nie poleciał ale jak lata to potem dostaję perły i wielkie słoje słodyczy (które potem zjada nasz kolega, bardzo uprzejmy młody człowiek) więc jakoś powoli przywykiwam (jeśli nie było takiego wyrazu to już jest)
 - nadal nie mam Myszy ale mam mieć - są mi obiecane, muszę tylko wcześniej odbyć z Trenerem Urlop Trenera bo jest mu obiecany.
Generalnie nie mam weny nadal ale nie jestem martfa, cbdo.

Rozważam pisanie notek krótkich ale za to codziennych (albo prawiecodziennych), to chyba lepsze niż piśnięcie raz na sto lat.

Miało być o tym, czy gołębie jedzą.
Jakiś czas temu pod Lidlem na Wieprzowej (której, jak Państwo może pamiętają, nie ma) rozegrała się scenka która raz na zawsze zmieniła moją wiedzę nt. diety gołębi. Nie żebym była znawczynią - ot, jedzą jakieś ziarno czy kawałki chleba, jeden kiedyś skubnął moją koleżankę ale generalnie ludzi jednak nie jedzą.
Otóż nastąpiło kolejne ze Spotkań z Rodakami.
Pod sklepem igrała para otroczków, obok stał tatuś z tzw. fajkiem, sporadycznie na dzieci zerkający, małżonka zapewne robiła zakupy. Czekałam na taksówkę i, nie będąc głuchą, słuchałam kątem ucha o czym też sobie dzieciątka konwersują. Poza standardowymi "kto skacze i trafi na linię ten debil" padło w którymś momencie "O, gołąb!" - i rzeczywiście, na chodniku pojawił się dość dorodny* przedstawiciel gatunku i zaczął coś dziobać. Otroczki przerwały to, czym się zajmowały, i zainteresowały się ptaszyną.
 - Co on robi? - zapytało dziecię młodsze
Starsze spojrzało z pogardą i mówi - Ty ślepy jesteś i nie widzisz, że je?
 - Gołębie nie ją. - orzekło stanowczo młodsze
 - Nie mówi się "ją" tylko "jedzą", debilu. - uprzejmie poinformowało dziecię dłużej przez życie doświadczane
 - Właśnie, że ją!
 - Nie ją!
 - Ją!
Potrzebny był rozjemca. Otroczki zgodnie odwróciły się do tatusia który kontemplował akurat ekran telefonu.
 - Tata! Czy gołębie ją?
 - Co?
 - No czy one ją, te gołębie?
 - Co? A, nie, nie ją.
Po czym tatuś wrócił do lektury ekranu, otroczki do oglądania gołębia który konsekwentnie się opychał nieświadom faktu, że nie powinien, a ja bardzo radosna wsiadłam do taksówki i tylko dwa razy się machnęłam nawigując pana kierowcę, w sumie udany wieczór.

Kolejne dwie Rodaczki, bardzo mi miło, spotkałam ze dwa tygodnie temu.
Zacznę od tego, że nie jestem w najmniejszym nawet stopniu fanką mody, ciuch ma być cały, czysty, pasować i podobać mi się. Założenie spełniają lekko dzwonowate dżinsy, bojówki, tiszerty i inne takie.
Otóż idę sobie aleją bardzo rzetelnie wysypaną liśćmi (jak tylko się ucieszyłam, że o, jak pięknie, kolorowo i jesiennie to na drugi dzień było po liściach, pff) odziana, jak to ja, w dżinsy zwyczajne i zupełnie gładkie, sweter, kurtkę, plecak, buty, zapewniam, też miałam, całość bardzo prosta i bez fajerwerków. I nagle, co ja paczę, idą naprzeciwko mnie dwie panienki w wieku lat może 18-20 odziane bardzo odmiennie od skromnej mnie. Mianowicie pomijając jednakowe, różowe kurtki i małe torebunie z futerka panienki miały na sobie coś, czego powodu stworzenia nie zrozumiem nigdy, mianowicie dżinsy pocięte w poprzek na mnóstwo wąskich pasków, takie poszarpane w celu uzyskania efektu "kawałek nogi-kawałek portek-kawałek nogi" itd. Październik był, przypominam, do tego na jedną z panienek uprzejma natura zużyła szczególnie dużo materiału więc skojarzenie nóżek z baleronem samo się niestety nasuwało i powinno się wstydzić.
Z okrzyku "O ku*wa!" kiedy jeden z liści, jestem pewna, że bez złych zamiarów, spadł na głowę panienki dorodniejszej wywnioskowałam, że mam do czynienia z krajankami. **
Minęłyśmy się z pewnym trudem bo liści było mnóstwo i trochę się człowiek nabrodził ale nie umknął mi pełen pogardy wzrok, jakim Dorodniejsza obrzuciła moje odnóża spowite w nudne, całe dżinsy.
Panienki przeszły a za mną rozległo się wypowiedziane głosem bardzo dumnem:
 - Widac że moda z wielkiego świata jeszcze tu nie dotarła...

Tym samym zyskałam wiedzę o modzie z wielkiego świata oraz nadzieję, że nigdy mnie wyżej wymieniona dotyczyć nie będzie.

Jak widać żyję i nadal potrafię pisać, zamierzam z tej umiejętności korzystać w miarę regularnie.
Potem dorzucę jakieś obrazeczki, na razie znalazłam tylko smutną prawdę o życiu oraz warzywo z rodziny psiankowatych (dedykuję je koleżance Foce i pozdrawiam). Trener właśnie wrócił i wyznał, że kupił mi cebulę dymkę, idę wyjaśnić tę kwestię, miłego wieczoru.
PS. Ludzie ją cebulę dymkę, wiem na pewno, więc się nie zmarnuje.

 

* - tłusty był jak niektóre jeże - do kwestii jeży i ich gabarytów odniosę się w następnej notce

** - tak, mnie też się od razu skojarzyło z takim ciastem w kawałkach. Słodkie, gły.

piątek, 04 grudnia 2015, squirk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/12/04 20:19:42
No to widzę, że obie jesteśmy oporne na modę z wielkiego świata. Przez to też z uporem maniaka wzbraniałam się przed kupnem bikini (balerony są głyyyy) i kupiłam jednoczęściowy pływacki strój sportowy oraz w 6 m-cu pasuje na mnie większość moich ciuchów (no może poza spodniami ale to już oczywistość) ;) Widać niektórzy preferują jednoczesny ścisk i przewiew zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym.
Gołębie nie ją tylko j'ą - ergonomia języka, trzeba sobie ułatwiać życie i skracać słowa.
Codziennik byłby wspaniały ;)
-
Gość: Zgadnij, *.dynamic.chello.pl
2015/12/04 20:21:37
Też znów ta debata (nawet jeśli jednostronna) w temacie jeżowych tusz. Stanowczo sobie zaprzepostawypraszam. I na tym fsumie zakończę. Notka niczego sobie, oby było ich wjency.
-
2015/12/04 20:31:08
Karolinka - też mam jednoczęściowy kostium, fikuśne szmatki i kokardki są do lansowania się, do pływania trzeba jednak coś konkretnego mieć :-)
Co do gołębi - żebyś Ty widziała ten brak szacunku, tę bezczelność z jaką nadal się opychał mimo, że przecież słyszał wyraźnie, że nie jest mu ta możliwość dana! Bezczelne są gołębie.
A co do codziennika - spróbuję i jak tylko coś się będzie działo to pisnę, widzę że zapomniałam o panu kurierze z Tesco napisać, wrzucę do kolejnej notki :-)
-
2015/12/04 20:31:57
Zgadnij (przeczuwam Kolegę M., czy słusznie? ;-)) - niektóre jeże są po prostu tłuste i co zrobisz? Nic nie zrobisz. Takie są jeże (niektóre).
;-)
-
2015/12/04 23:28:13
Dziecię moje też nie kuma mody z wielkiego świata, bo na widok supermodnych jeansów zapytało na cały głos: "A czemu ta pani ma dziurawe spodnie?". Nosicielka tychże na te słowa opowiedziała całą barwną historię o tym, jak prowadziła ogromnego psa na smyczy, który nagle ją pociągnął, przewrócił, no i wtedy podarła spodnie. Znaczy, dziura w spodniach nie zawsze idzie w parze z dziurą w mózgu.
PS. A wiecie, co to wałeczek mrozoodporny?
-
2015/12/04 23:36:46
Autumno - miałyście szczęście, przeciętna użytkowniczka odzieży w ten sposób "modnej" raczej by strzeliła focha ;-)
Co do wałeczka - znam tylko demotywatory.pl/1942762/ZAISTE/ZAISTE też mrozoodporny poniekąd ale ciekawa jestem tego, o którym piszesz :-)
-
2015/12/05 07:49:43
Wałeczek mrozoodporny uzyskujemy tak:
Wbijamy się w spodnie biodrówki wyszczuplające (wg niemodnych wsioków - raczej po prostu jakiś nr za małe). Do tychże zakładamy krótką kurteczkę. Pomiędzy jednym a drugim eksponujemy apetyczne ciałko (wg niemodnych wsioków - wylewający się wał sadła). Ów zestaw nosimy niezależnie od temperatury zewnętrznej.
-
2015/12/05 14:35:39
Ohh bardzo preferuję dymkę na pomidorku, spożyłabym.
Widziałam wczoraj gołąbka jak z internetów, w chlebowym naszyjniku. Obdziobywał się dookoła i wyglądał na bardzo kontentego :)
-
2015/12/05 17:35:12
Autumno - o, to Trener miał racje bo tak też właśnie wg niego taki wałeczek wygląda ;-))
-
2015/12/05 17:36:40
Nuxy - tutaj raczej mewy są, bardzo głośne i ambitne, i małe dzikie kaczki, co jakiś czas mają konferencję na dachu sąsiedniego budynku :-) a dobra dymka jest dobra a najlepsza w azjatyckich zupach :-)