Tagi
squirk77@gmail.com
RSS
czwartek, 28 listopada 2013
Pst, pst (słabe).

Jestem BARDZO zajęta, do przeprowadzki kilka tygodni.
Ale jestem też wdzięczna za wszystkie pacania mnie łapkami, wiadomości na FB, maile i wszelkie oznaki wsparcia od Was, jesteście jak Myszy, tj. najfajniejsi na świecie. Tylko macie mniej wąsów, niektórzy. Ale inni pewnie więcej, więc się wyrównuje.
W najbliższym czasie zostanę:
 - podróżnikiem
 - panikarzem (już zaczęłam żeby nie tracić czasu)
 - emigrantem
 - oraz pójdę na kawę, mam nadzieję, z Gosią i Agnieszką, które pozdrawiam ciepło jako Dobre Dusze Tam na Miejscu, bez wiadomości od Was byłoby mi ciężko, jestem wdzięczna i jakby nieco mniej histeryzuję.

Następna notka, jutrzejsza najpewniej, będzie poważna, uprzedzam, bo jeśli ktoś szuka u mnie jedynie czczej krotochwili, to dobrze robi ale jutro się zawiedzie, muszę tylko znaleźć czas.
Ilość rzeczy do załatwienia przy przeprowadzce za granicę mieści się gdzieś między Nie do Ogarnięcia a Ojapierniczę, Jestem w Lesie, Nie Zdążę.
Jeszcze nie wiem, czy polecam.

Idę liczyć baterie, akumulatory, lampeczki i inne takie, miłego wieczoru wszystkim, postaram się jutro nie zawieść. Mam uczucie, że wciąż Was ostatnio zawodzę ale może to odrobię jakoś, póki co mogłabym udzielać mrówkom korepetycji z zapierniczania.

PS. Trener Osobisty uczył Mysz Mniejszą czytać na e-booku "Fundacji" którejś.
W samą porę ta przeprowadzka, po prostu spokojnie sobie oszaleję gdzieś między Belgią a agresywnymi dorszami.

wtorek, 12 listopada 2013
"Macierewicz to dla mnie polityk niedościgniony. Czerpię z niego przykład."

Żartowałam tylko a raczej ten pan zaczął i uznałam, że ja też zażartuję.

Żeby nie przedłużać i wejść w tryb dojrzałej powagi - w kinie byłam. Com się wcześniej nakwiczała nerwowo to moje bo bardzo nie lubię do kina chodzić. Poważnie, filmy tak, kino nie ale ponieważ Trener Osobisty tak się jakoś sprytnie zakręcił, że jutro ma urodziny, poszłam z nim do tego kina bo On lubi je bardzo więc niech Mu będzie w ramach prezentu.
Film przyzwoity ale w sumie nie o tym miałam pisać, są rzeczy dużo poważniejsze.
Mianowicie kilka dni temu zadzwonił do mnie - niewyspanej, kumatej w stopniu podstawowym tzn. wiedziałam, gdzie jest łóżko, i chciałam tam wrócić ale nie mogłam - Trener Osobisty. Zdarza się, ludzie do siebie dzwonią, na...po co drążyć temat. Jednak ta rozmowa potoczyła się nietypowo. Otóż Trener zadzwonił i mówi:
 - Królik poleca grawitację.
Byłam niewyspana, przypominam.
Pierwsza myśl - "O, to ja powiem może że żyrafy wchodzą na szafy czy coś bo Trener się chyba znów w rzucanie jakichś haseł chce bawić".
Druga myśl - "Zamknij się gupia ty, facet ci mówi że rozmawiał ze zwierzęciem futerkowym, może się coś stało, uderzył się czy coś, i jego umysł jest teraz Splątany, trzeba ratować, powiedz spokojnie coś rozsądnego, on musi wrócić na Właściwe Tory"
I mówię:
 - "O, rozmawiałeś z królikiem, jak miło. Jeśli jeszcze kiedyś go spotkasz powiedz, że dziękujemy, ale nie trzeba nam grawitacji polecać, korzystamy z niej regularnie, wiemy przecież, że jest nam bardzo potrzebna, w zasadzie trzyma nas przy życiu..."
Na co Trener trochę się udusił i stwierdził, że od razu pójdzie i to królikowi powie.
Czyli te kilka minut później, kiedy do mnie, strasznie dumnej z siebie, dotarło, że chodzi o kolegę z pracy, ksywka Królik, który polecał nam film "Grawitacja", na który się wybieraliśmy, to było już właściwie Za Późno Na Reakcję.
Kolegę Królika nieśmiało pozdrawiam, tak naprawdę jestem normalna tylko się czasem nie wysypiam.

Ponadto mam teorię że niektórzy to sami nie wiedza, czego chcą, i pytań nie umieją zadać, i potem jak dostają odpowiedź to jest szok i niedowierzanie że jest inna, niż oczekiwali.
Mianowicie przybywa do mnie Trener Osobisty i mówi, że jedzie do sklepu.
I pyta, co mi kupić.
Bardzo się ucieszyłam bo na tak zadane pytanie milej się odpowiada niż na jakieś banalne "Będę w Oszą, chcesz czypsy?" i miałam od dawna gotową odpowiedź. Więc od razu mówię, normalnie, że chcę dronę, taką milutką, okrągłą, zabójczą, jak te co je Tom Kruz w "Oblivionie" naprawiał.
Trener rzucił mi Popaczanie.
Okazało się, że mu o jakieś zwykłe zakupy chodziło.
Pf. Mógł od razu powiedzieć a nie nadzieję dziewczynie robić. Zamiast drony dostałam kaczkę.
Tej dwururki, co się o nią od 2 lat upominam, też nadal nie mam. Nie mówię, że blender, który dostałam niejako w zastępstwie, to zły prezent - skąd, bardzo go lubię, ale w sytuacji, kiedy chcę spać a za oknem drze dziób jakiś pierzasty mały drań, raczej sie nie przyda. Tzn. oczywiście mogę napierniczać w sroki hakiem do mieszania ciasta ale to jakby nieekonomiczne, szybko by mi się te haki skończyły bo mam jeden.

Poza tym nadal oglądam różne programy żebyście Wy nie musieli. I wczoraj doszłam do wniosku że producenci coraz mniej dbają o to, żeby podstawiony aktor wyglądał wiarygodnie w roli, którą mu narzucono.
Wczoraj był program o seksie nastolatków. Przebrnęłam dzielnie przez pana, który z trudem tłumiąc chęć ucieczki odegrał przed kamerami rolę Biednego Żuczka który przespał się nie wie gdzie i z kim bo był pijany ale za to ma niezbitą pewność że te wykwity i rumieńczyk na partiach niesfornych to właśnie przez to. Chyba zapomnieli mu przed nagraniem powiedzieć, że sory, djud, ale będziesz musiał zaprezentować frankfurterka szerokiej publiczności, poza tym i tak musi go (tegoż frankfurterka) wizażystka pomalować. Dzielny młody człowiek nie zwiał ale mam nadzieję, że sporo mu za ten występ zapłacili - jakoś powinni mu zrekompensować fakt że teraz pół świata sądzi że jest bardzo spontanicznym ryćkersem, w dodatku chorym.
W dodatku brzydko.
To jednakowoż jeszcze było w miarę znośne, parę innych scen też, ale potem było o pożyciu, a konkretnie o tym, że niektórzy pożywają tak szaleńczo i z rozmachem że wprost tego nie ogarniają.
I tu nastąpił zonk gdyż przed kamerę wychynął nerwowy chudy chłopczyna w obwisłych portalach wyglądający bardzo nieszczęśliwie i mizernie i oświadczył, że ma 19 lat i w ciągu 3 lat współżył z 47 osobami. I co dalej, ma nadal współżyć czy to może jednak za dużo jak na tak młody wiek.
Dobrze, że mam na sofie poduszki, jest w co się krztusić. Mam inną wizję maczo po prostu.

Z nowości to na poczcie byłam i było jak zwykle. Prawdę mówiąc jeśli kiedyś dotrę na pocztę i nie wydarzy się nic niestandardowego będę bardzo zaskoczona. 
Tym razem na poczcie wydarzył się otroczek. Płeć żeńska, latek z 5 może, ot, takie dziecię.
Bardzo niespokojne.
Dla równowagi mamusia rzeczonej była bardzo spokojna i uprzejma bo ani trochę nie przeszkadzała dziecięciu w bieganiu po urzędzie, kopaniu stojaka z opakowaniami itp. Niemniej, kiedy dziecię uznało, że pora na piosenkę, i smętnie takąż zawiodło, mamusia uznała, że nie, to jednak za dużo. Potrącanie ludzi - ok, niszczenie mienia - jak najbardziej ale jak się córeczka zacznie na poczcie drzeć to będzie przecież niegrzeczna.
W związku z tym upozowała dziecię przy sobie i zapytała tzw. teatralnym szeptem czy chce, żeby ona, mamusia, się wkurwiła.
Dziecię chyba nie chciało i od razu mu się emocje skropliły bo zaczął się ryk na pół województwa, zdrowe płuca ma nasza młodzież.
Mamusia zreflektowała się - cóż ona robi własnemu dziecięciu, jeśli nie krzywdę, hamując jego spontaniczną aktywność, jeszcze sie młode zamknie w sobie a wiadomo, skąd się biorą osobowości psychopatyczne i ludzie skupujący na aukcjach używane rajstopy. To lepiej nie ryzykować, niech córcia troszkę sobie pomruczy.
Dziecię otarło łzy, spojrzało buntowniczo na mamusię i otoczenie (ca 16 sztuk w lekkim stuporze) po czym ryknęło przejmująco:
 - CHODZĘĘĘĘ (sniff) DO PSECKOLA BO MI TAM (chlip) WESOOOŁOO....
po czym uznało jednak, że nie, źle się stało i artysta nie może pozwalać tak się traktować, toteż odwróciła się w stronę mamusi i równie teatralnym szeptem (po genach poszło) stwierdziła:
 - Telaz to juz nie chce, pieldole to.
I wyobraźcie sobie Państwo jaką mamy konsekwentną młodzież wczesną, dziewuszka jak powiedziała tak zrobiła i do końca wizyty w urzędzie nie zaśpiewała.
Inna rzecz że jakoś szybko wyszły przy czym policzki mamusi miały barwę (pozdrowienia dla grupy SGŁ) o długości fali lambda 0,7 mikrona.

Zdjęcia tego, co mi zrobiły Karolina z Dodgers (straszna krzywda, bardzo się darłam i do dziś trochę popiskuję) mam gotowe ale dwie rzeczy mi się sfotografowały tak, że dziękuję, postoję, wstyd jak beret, nie pokażę tego światu. Więc je dorzucę jutro a na dziś mam obrazeczki oraz zdjęcie motywacyjne. Zdjęcia śliczności otrzymanych przeze mnie są u obu Młodych ale chcę zrobić własne, takie z fajerwerkami i wogle.
Obrazeczki nudne slesz poważne bo o sporcie, pomaganiu zwierzątkom i o tym, że jak ktoś nie chce, żeby go inni rozbierali, to powinien kupić cicika. A króliki to takie bardziej sprytne są, wiedzieliście Państwo? Ja nie wiedziałam. A kocięta zwinne bardzo acz nerwowe, mnie by się nie chciało tak skakać a tu proszę, temu kotku się chce, szacuneczek.

Jak się komuś strasznie nudzi i chciałby być przez połowę czasu wyczerpany a przez druga połowę zestresowany to serdecznie rekomenduję przeprowadzkę za granicę, przede mną 7 tygodni takiego zapieprzu że jak się ktoś dziwi, czemu mnie nie ma i tak rzadko piszę, to może przestać. Waham się między "ojeja, ojacie, jak fajnie będzie mieć plażę i móc znów spróbować ukraść bardzo małą owcę" a "potrzebne mi to wszystko jak kurwie bliźnięta". czyli taka niestabilna trochę jestem chwilowo, może to i lepiej, że nie piszę, jeszcze bym źle wypadła. Miłego wieczoru Państwu, też spróbuję.

PS. Weszłam przed chwilą do sypialni i zastałam Trenera Osobistego robiącego Myszy (26 gramów) masaż pleców. Mysz aż dygotała z emocji, bardzo jest zachwycona.
Przypuszczalnie oszaleję tu szybciej, niż sądziłam.

PPS. Panu, który pod koniec seansu "Grawitacji" w IMAXie postanowił, że odkąd na ekranie zobaczył żabkę będzie ją udawał podszczypując jednocześnie swoją partnerkę, i tejże pani, która przyjęła to entuzjastycznie - zamiast dać melepecie przez łeb i więcej go nie zobaczyć - dzięki czemu część sali miała dodatkowe wrażenia akustyczne w rodzaju "Kum! Hihihi! Kuuuum! Hihihi, no co ty, hihi! Kuuuuuum!" życzę, żebyście jak najszybciej spędzili wspólnie noc.
I żeby wysiadło światło a księżyc był akurat zajęty.
I żebyście wzięli się za rączki i poszli na rozkoszne karesy do sypialni.
I żebyście wdepnęli w Lego na bosaka, cioły wy na wiosze zapadłej bez szkół hodowane.
Pf.