Tagi
squirk77@gmail.com
RSS
czwartek, 12 grudnia 2013
"Jak sie nie ma miedzi to się na d*pie siedzi a nie po k*rwach się dzwoni"

Tytuł (z gwiazdeczkami bo to spokojny, porządny blogasek) z programu "Oblicza prostytucji", program produkcji polskiej, prostytucja takoż. Powyższe zostało rzucone do kamery przez słusznie zdenerwowaną właścicielkę agencji z damami negocjowalnego afektu. Klient - nowy! obcy! - chciał zniżkę, wyobraźcie sobie. Jak tak można. No i się wymskło niewieście w emocjach. Poza tym kamera pokazała że w burdelach jest bardzo spokojnie, ciepło i miło, panie są dla siebie jak siostry a właścicielka parzy im kawkę i pilnuje, żeby sie nie przemęczały. Wierzę w to oczywiście.

Miała być notka poważna i to dawno temu, o tym (mam nadzieję, że rodzice chorych dzieci tak tego nie zostawią, polecam także tę stronę), ale nie mam sił ani głowy w tej chwili, temat za poważny żeby pisać w biegu a na nic innego nie mam teraz czasu, zostały niecałe 3 tygodnie do wyjazdu Trenera, mamy początki garage sale, transporterki dla Myszy jeszcze nie kupione, papierów do załatwienia są całe stosy. Nie ogarniam i przykro mi, jeśli ktoś z Państwa nie ogarnia, że nie ogarniam, ale nic na to w tej chwili nie poradzę, acz chciałabym.

Nastąpią krótkie scenki z życia które usiłuje toczyć się w miarę normalnym torem.

Dość wczesny poranek kilka dni temu, dzwoni telefon osobisty Trenera Osobistego, usiluję schować się w poduszki i udawać że rzeczywistość mnie Nie Dotyczy.
Trener Osobisty odbiera a w słuchawce miły damski głos mówi:
 - Dzień dobry, czy dodzwoniłam się do pani X.? (że niby do mnie)
W tym momencie zaspany Trener rzuca mi dumne acz nieco nieprzytomne spojrzenie właściciela i odpowiada z powagą:
 - Niemalże.

(Nie muszę chyba mówić, że wypowiadane barytonem "Niemalże." jest teraz na porządku dziennym. Więc nie powiem bo po co.)

Sytuacja nr 2 - Trener niedawno temu kupił sobie nowy telefon, ostatnio znów to zrobił więc teraz on ma nowy nowy a je jego poprzedni nowy, nadal nowy. I przenosimy dane między telefonami, ja niezmiennie usiłuję schować się w pracowni i udawać, że rzeczywistość mnie Nie Dotyczy bo nudne jest takie przenoszenie danych i nie bawi mnie zupełnie. Niemniej czasem muszę się na któryś z telefonów zalogować i cośtam zrobić, Trener znajduje mnie wtedy za stosem kartonów i podaje stosowny telefon, i ja robię co trzeba.
W tle są, jak Państwo może kojarzycie, dwie Myszy, najważniejsze na świecie i świadome tego.
Czasem, dość często, trzeba zgłaszającą zapotrzebowanie Mysz wziąć na dłoń, pokiziać, podać ziarenko, norma. Wokół bajzel nie do ogarnięcia i jeszcze te telefony no ale robimy co możemy.
W którymś momencie Trener Osobisty wpada do pracowni z rękami, dosłownie, pełnymi roboty, na chwilę zastyga, po czym podaje mi uszczęśliwioną Mysz Mniejszą i z roztargnieniem rzuca:
 - Zaloguj się.

Nastąpi kló, także dlatego, że to taki śmieszny wyraz.
Było to czas temu jakiś ale mi się przypomniało i opowiem. Otóż dzwoni do mnie zaprzyjaźniony z dawnych czasów pan ze służb mundurowych, jednostka wybitna, mądry i spokojny człowiek. I słyszę w słuchawce odgłos jaki Pratchett określiłby jako "skomplikowany zator w browarze". Pytam, nieco niespokojna, o co chodzi bo może mu co zaszkodziło a ja nie mam jak pomurz.
I słyszę, że była interwencja, jeden młody pan spożył i pobił innego spożytego, niespożyci przytomni lokalesi uznali, że co tam, fszczną alarm, jak nie fszczną to będzie na nich jeszcze, lepiej zareagować. Na skutek reakcji przyjechali panowie ze służb mundurowych i cóż oni paczą, w pomieszczeniu mieszkalnym przebywają dwaj wściekli spożyci, znani im osobiście od dawna ze skłonności do okazywania obywatelom troski przez częste pytanie czy mają jakiś problem, wokół zdenerwowana rodzina, w tym otroczek płci męskiej w wieku wczesnomłodokozim, tak z 5 lat miał. Młodzi panowie zostali pouczeni, uspokoili się nieco, zadeklarowali, że w sumie to oni się lubią ale tak się czasem biją, no tak jakoś, jak każdy, kuwa, nie? i jeden z panów mundurowych postanowił porozmawiać z panią domu, żeby ją uspokoić, a znajomy usiadł obok tego młodego młodego żeby go trochę ośmielić żeby dziecko nie miało wyłącznie złych skojarzeń.
Okazało się, że dziecię bystre, grzeczne i żądne wiedzy w dodatku. Mianowicie przez chwilę sobie gawędzą i zamyślony nieco otroczek pyta nagle:
 - Jesteście policjantami prawda?
 - Tak, i jak będziesz duży to też możesz zostać policjantem - odparł ze słuszną dumą znajomy.
I w tym momencie okazało się, że młodociany raczej wybierze inną ścieżkę kariery bo nagle, tonem osoby, która wreszcie sobie coś ważnego przypomniała, powiedział:
 - A mój brat powiedział że policję trzeba j*bać - po czym dodał z żalem - ale ja jestem jeszcze mały i nie wiem jak...
Znajomy zachował stosowną powagę, ja nie byłam w stanie. Mam nadzieję, że młody jednak zmieni zdanie i rozważy służbę, ale to pewnie dlatego że miałam dotąd szczęście trafiać na mundurowych naprawdę wyjątkowych i mam dobre skojarzenia.

Na zakończenie dowody na to, że jak jest zimno to zwierzęta futerkowe odpinają uszy i trzymają je w torbach na płatki owsiane - proszę i proszę, toreb na zdjęciu nie widać ale uszu w sumie też nie więc, Na Logikę, są w torbach. Poza tym jeszcze jedno zwierzątko i jeszcze takie coś, o. A hacjenda wygląda teraz mniej więcej tak a w środku jestem ja, bardzo nieszczęśliwa, bo mogę zabrać tylko kilka książek a resztę sobie zabiorą mili ludzie jak się zgłoszą. Miłej reszty dnia Państwu, idę skomentować Wasze ostatnie skomentowania i robić zdjęcia tego, co niech sobie inni zabiorą, bo ja nie będę mogła. O, może sobie upieczcie drób, wczoraj piekłam wg tych wskazówek, drób rządzi. Nie w sensie dosłownym, oczywiście. Choć takie mam czasem wrażenie.

PS. Niezmiennie staram się odpisywać ale zasadniczo należy przyjąć że jestem Chaotyczna Nieobecna przynajmniej do końca roku, będę robić co się da ale spóźniać się, zawalać i coś przegapiać też, selawi.

PPS. Trener Osobisty, jak wiemy trenuje. Któregoś wieczoru Mysz Większa zażądała, żeby ją zabrać na łóżko gdzie będzie mogła wygodnie się rozpłaszczyć i być głaskana. Mysz płaska i głaskana, Trener Osobisty rzetelnie kizia jej grzbiecik i nagle mówi:
 - Z uwagi na treningi powinienem unikać tłuszczów....ale jesteś taka miła w dotyku!
Mysz obraziła się bezzwłocznie.

No i tak to u nas wygląda, biegnę dalej.