Tagi
squirk77@gmail.com
RSS
wtorek, 05 maja 2015
"Współczesnym mężczyzną w dupach się poprzewracało z wygodami i strefą komfortu"

Tak pisze jeden pan i ja mu wierzę na słowo bo czemu nie.

Co u Państwa? Tutaj wiosna i szparagi.
I brak Myszy, niestety.
Poinformowano mnie dziś, że jeśli na pytanie "Co u Ciebie?" nie przestanę odpowiadać "Chcę Myszy." to wszyscy sobie ode mnie pójdą i więcej nie wrócą. Sama uważam, że póki nie odbieram z tym tekstem telefonów wszystko ze mną w porządku a jak ktoś sobie ode mnie pójdzie to tylko po to, żeby mi przynieść Myszy. Bardzo tęsknię.
A poza tym życie toczy się dalej, m.in. na przykład śpię i mam sny.

Śniło mi się, że zakupy z Tesco przywiózł mi Tom Hiddleston.
Wszedł, rozpakował, zrobiło mu się słabo i zemdlał.
Leży tak a ja myślę - "Cholera, niepotrzebnie zamawiałam napoje, ciężkie są, uszarpał się chłopak a chudy jest przecież, to za wiele dla niego po prostu".
I co teraz - nie zadzwonię na pogotowie bo jak powiem, że Tom Hiddleston przywiózł mi sok i mleko i zemdlał z wysiłku to sobie tam odeśmieją tyłki przecież. Muszę sobie radzić sama.
Na szczęście przypomniało mi się, że gdy chodzę po parkiecie w puchatych skarpetkach i szuram to się naelektryzowuję i gdy potem kogoś dotknę to przeskakuje iskra. Wpadłam więc na genialny pomysł że po prostu porażę Toma wytworzonym metodą skarpetkową prądem i on wstanie, oczywiście.
Jęłam bezzwłocznie szurać wokół Toma Hiddlestona.
Szuram, szuram, w końcu uznałam, że wystarczy. I zrobiłam Tomowi "poom!" palcem w nos. Przeskoczyła wielka iskra i Tom się zerwał, oszołomiony, i pyta, co się stało.
Więc tłumaczę że to przez sok w kartonach o pojemności 1,5 litra.
Na co Tom że ach, tak, są z tymi sokami kłopoty, dostawcy co chwilę przez nie mdleją. I pyta jak może mi się odwdzięczyć za uratowanie mu życia. I czy może być kupon zniżkowy na pojemniki do przechowywania żywności.
Dostałam ten kupon, Tom się ładnie pożegnał i sobie poszedł. Patrzę przez okno - no bo taka okazja, wiadomo, nie każdego dnia przecież Tom Hiddleston dostarcza człowiekowi marchew i chusteczki. I co ja paczę - z klatki budynku naprzeciwko wychodzi, z pustym wózkiem Tesco, Richard Armitage.

Takie mam sny.

Poza tym Szyszka pokazała mi filmik z pijaną wiewiórką i trochę się o nią martwię (o wiewiórkę, Szyszka sobie radzi) bo taką pijaną (nadal wiewiórkę) to pewnie łatwiej upolować (Szyszka już upolowana zresztą, mężowi gratulujemy), prawda? W związku z tym rozważam zmianę kierunku mojej kariery, odszukanie tej i innych nietrzeźwych wiewiórek, nacieranie ich śniegiem, oklepywanie plecków a potem robienie awantur w rodzaju "Jak cię matka wychowała! Cały las patrzy a ty co! Znów pijana! Koniec z jabłkami, od dziś tylko orzechy!" Myślę, że doskonale bym się sprawdziła.

Btw - wiedzieliście że myszoskoczki to inaczej suwaki? Ja nie wiedziałam. Wizja kurtki z suwakami, wesołymi i popiskującymi coś do siebie, bardzo mi się podoba.

PS. Taki wywiad mili ludzie podesłali że mam łzy w oczach - proszę. Fragment:
"- Jesteś trochę jak Bóg?
- Trochę tak, jestem mocno wierzący, ale jestem synem szatana….
- Czym jesteś… synem szatana?
- Tak, tak jakoś wyszło.
- O czym Ty mówisz?
- Nie mogę powiedzieć, ale jestem synem szatana."
po prostu pozamiatał mną parkiecik.

Miłego dnia Państwu, idę sobie kupić szparagi. Chyba, że gdzieś niedaleko jest zoologiczny, wtedy różnie może być. Bez sensu jest nie mieć Myszy.

Tagi: bezmysze
16:32, squirk
Link Komentarze (14) »