Tagi
squirk77@gmail.com
RSS
sobota, 23 lipca 2016
Na chwilę bo ciągle gdzieś latam.

Siedzieliśmy z Trenerem Osobistym przed monitorami. W którymś momencie wstałam z wyraźną niechęcią i Trener zapytał, skąd niechęć. Wyjaśniłam, że umyłam drób, drób ów czeka w kuchni i trzeba go wyluzować. Trener zaproponował, że sam to zrobi bo umi.
Bardzo mnie to zaskoczyło bo od tej strony małżonka nie znałam a wyluzowanie drobiu wymaga jednak pewnych umiejętności o które Trenera - skądinąd genialnego - nie podejrzewałam.
Polazłam więc za powyższym do kuchni żeby zobaczyć, jak wygląda luzowanie drobiu w wykonaniu Trenera.
Trafiłam na moment, w którym Trener ze zblazowana miną pochylał się nad drobiem mówiąc "Wyluzuj, stary, życie nie jest takie złe."


Co poza tym.
Przyjechał Pan Tesco, rozpakował zakupy (bardzo dużo owoców i warzyw, soki, mleko, zioła itp, generalnie szalenie zdrowe wszystko), popaczył je z aprobatą i mówi "Widać, że dbasz o ciało które dał ci Bóg. Niech błogosławi ciebie i twoją rodzinę" i poszedł a ja zostałam z wielką donicą mięty (w dłoniach) i stuporem (wszędzie).
Oraz chorowałam, potem chorowałam, potem byliśmy Zagranico (i nastąpi wpis o tym, jak się skompromitowałam przy kociętach, obiecałam i napiszę, ale wstyd jak beret, naprawdę, strasznie mi głupio) a potem chorowałam i jeszcze mi nie przeszło ale generalnie wracam do życia. Dziękuję za wszelkie pacanie łapkami, bardzo jesteście cierpliwi (a ja w kiepskiej formie więc tym bardziej doceniam). Uściski dla Was, bardzo doceniam i dziękuję.

PS. Zapomniałam raz Zagranico o filtrach i wyszłam na miasto, wyglądałam potem przez dłuższy czas jak bardzo stary jaszczur. Obecnie jestem po prostu dwukolorowa.