Tagi
squirk77@gmail.com
RSS
piątek, 30 września 2011
Flustracja.
Zgadnij, drogi pamiętniczku, jaki widok powitał mnie o poranku w salonie.
Tak, wielka, błyszcząca mucha przechadzała się z godnością po parkiecie. Może w ciąży była. Była, zaznaczam, bo dyżurne szmaty mam już profilaktycznie porozkładane wszędzie i jedna się jak raz przydała.

W związku z powyższym (oraz brakiem stosownej ilości węglowodanów pod ręką) sugeruję unikanie mnie dziś dla własnego dobra.

PS. Tytułowa "flustracja" to jedno z moich ulubionych słów wypatrzonych na forach dyskusyjnych. Pierwsze miejsce niezmiennie zajmuje "niezazbytnio", ale "natentychmiast" i "spółczuję twoim dziecią" trzymają się mocno na pozycjach.

PS2. Zgodnie z obietnicą złożoną tutaj kupiłam kalendarz z Kotem Simona na 2012 - głównie przez ten obrazek z wkurzoną myszą na patyku, będę go oglądać codziennie (z małymi przerwami na łypanie w poszukiwaniu much).


czwartek, 29 września 2011
"Uwaga na zdradziecki poczęstunek"
czyli wyjątkowo chory pomysł. Po namyśle - nie tak znów wyjątkowo, niektórzy tak mają i nic nie zapowiada zmian, w każdym razie nie na lepsze.
Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać, więc pozostanę w stuporze oraz leciutkim wkurwie z okazji inwazji much. Było ich łącznie kilkanaście, wentylacja nie wykazuje oznak zepsucia, więc źródło much nie zostało wykryte, żadnej żywności nie trzymam poza lodówką, wszystko świeże, nic nie miało szansy się zepsuć i zwabić. Jeśli sytuacja powtórzy się jutro od razu zastrzegam, żeby mnie unikać, już dziś warczę i łypię.

Bigos testowany na mężu i Zaspanej, zgodnie kwiczą, więc humor mam nie do końca fatalny.

Idę, pracowity wieczór przede mną.
"Co większe muchy"
Źli ludzie wpuścili mi do mieszkania muchy, sztuk dwie. Nie cierpię much i generalnie do owadów mam stosunek mocno nieobojętny, a motyli i ciem się boję - wystarczy obejrzeć je pod mikroskopem, żeby też się bać.
W związku z powyższym spędziłam upojny kwadrans uganiając się za muchami na pełnym wkurwie i ze szmatą, która, że tak to oględnie ujmę, finalnie zniechęciła muchy do przebywania w moim mieszkaniu (i każdym innym miejscu na świecie).

Poza tym nuda, robię bigos na 30 osób, Zaspana miała taką fantazję, to jej zrealizuję, cóż mi szkodzi. W planach na dziś mam także posprzątanie mieszkania (odmuszonego), ale nie będę się przy tym jakoś bardzo upierała, zmęczona jestem.

Tytuł notki proszę sobie wygooglać i przeczytać, opowiadanie rzadkiej urody.

PS. Szlag by to, trzecia mucha, idę w bój.

PS2. 3 min później, od niechcenia - Tadaaaa..!

PS4. Są jeszcze dwie. Niech mi ktoś powie jakim cudem, skoro w każdym oknie mam moskitierę.


Tagi: bigos Muchy
15:27, squirk
Link Komentarze (5) »
środa, 28 września 2011
"How to recognize trees from a long way away"
O, bogowie, zakupy dziś. Wspominałam, że nie lubię? Bardzo nie lubię, ale muszę. Listę mam, żeby było szybciej.

Mysz się obraziła, bo stwierdziłam niewygodny dla niej fakt. Mianowicie patrząc na piękną, wielką, tłustą Mysz powiedziałam z zachwytem "Ależ mam piękną, wielką, tłustą Mysz!" - Mysz się zawinęła i wziuu, pod schodki, od rana odmawia wyjścia. Mam nauczkę oraz nadzieję, że nie wyhoduję pierwszej na świecie Myszy pro-ana.

Zapytałam małżonka o imię dla czwartego pająka, zaczął się śmiać, po czym oświecił mnie - czwarty rzekomo pająk to Radamantys, który się przeprowadził, wcięło gdzieś Feliksa, Zbylut obecny. Czyli mam dwa pająki, nie cztery. Jak dla mnie jest to prosty przekaz od matki natury - nie muszę sprzątać balkonu, bo cóż to szkodzi mieć dwa pajączki, żaden bałagan.

Dawno nie przetwarzałam, może by tak wykonać jakis przetwór, zima ma przyjść wcześniej w tym roku, bardzo mi się to nie podoba.
To, że mnie mąż znów porzuca na weekend też wesolutkie nie jest, wzdych.

Zniknęło mi w profilu tę statystykę, co pokazuje linki, z których ludzie (takie jest założenie) wchodzą na blogaska - komuś też zniknęło?
Jeszcze mi tu ktoś obcy wlezie, zachowa się niestosownie i będzie wstyd przed Ryśkiem.

Bier mie, drap mie, mów mie świństfa.
Potraficie udawać, że jesteście narąbani, ale tak nieźle udawać, po całości?
W sensie żeby wszyscy myśleli, że ledwie sie trzymacie na nogach i jesteście ślepi na to, co się dzieje w bezpośrednim pobliżu, a rzeczywistość wokół jest wam obcą, a w tejże rzeczywistości wracacie do domu i trochę się dusicie ze śmiechu, bo ja pierniczę, niemożliwe, żeby ludzie byli aż tak naiwni i słabobystrzy?
Jeśli nie, to proszę się zgłaszać na lekcje. Niekoniecznie teraz, bo mamy 1.50 rano w Polsce, ale później proszę się nie wahać. Skieruję odpowiednio.

Muszę potrenować odbieranie smsów z kamienną twarzą, mogło mi ostatnio trochę nie wyjść.

Co poza tym..Zrobiłam te pierogi ze szpinakiem, mąż zachwycony, natomiast ja niekoniecznie, pieróg ma być ruski albo z mięsem, inaczej mi rzeczywistość skrzeczy.

Przy okazji (przepraszam, powinien nowy temat być, ale nie mam siły teraz, nadrobię w piątek) - sto lat dla solenizantek z sąsiedztwa. To moim zdaniem nieprzyzwoite celebrować oficjalnie takie bezczelne bycie młodymi dupami, ale spoko, Wasz wybór..;-P


wtorek, 27 września 2011
"Na czas pokryjmy młode kobyłki!"
Powyższe, wg Joemonstera, jest jednym z haseł bułgarskiej propagandy. Moim zdaniem najpiękniejszym i absolutnie bez skojarzeń z zoofilią.

Trochę miałam gości wczoraj, nie planowałam, ale byłam standardowo zachwycona. Przypadkiem przechodzili, z tragarzami. Żyję w akademiku po prostu i czasem ktoś wracając do swojego miesz...tfu, pokoju zajrzy do mojego. Na herbatkę, tak? Dementuję pogłoski, jakobym robiła spokojnym ludziom mocne drinki w wielkich szklankach.

Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa w kwestii tego wpisu, ale zamówiony chleb sam się nie upiecze, więc idę.

PS. Wrzucić w tagi "akademik, zoofilia" czy jednak bez przesady? *

PS2 - "Obcięła mężowi genitalia i wrzuciła do młynka na odpadki" - cudne. "Policja twierdzi, że można będzie odzyskać nie zmielone części genitaliów, nie wiadomo jednak czy na coś się przydadzą." - jeszcze cudniejsze. Oraz mężczyźni, wg gazety, mają "awersję na szarawary". Auć.

A chleb bardzo udany, odebrany, mam wolne.
To co, pierogi ze szpinakiem zrobię, bo jak siedzę to na mnie sąsiedzi krzyczą.


* wrzucam, Pająks kazała, a ja jestem milusia i jej słucham.
Tagi: akademik
13:17, squirk
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 września 2011
Hu hu ha, wiadomość bardzo zła.
Mianowicie dotąd jeszcze jakoś usprawiedliwiałam fakt, że na balkonie mam pierdolnik jak w MadMaksie, tym, że mam przecież 3 niewinne pajączki i cóż to szkodzi. No to chyba muszę przestać i wziąć się do roboty, bo pojawił się 4 pająk - odkrył go małżonek i to on ma przywilej nadania imienia. Cztery pająki oznaczają, jak sądzę, że balkon jest jednak lekutko zapuszczony, na czystym balkonie by tak nie wisiały. Mam dylemat - sprzątnąć, w tym pajęczyny, czy dopiero wiosną? Waham się, sprzątanie nadal jest mi nieco obce ideologicznie. Może póki co pranie wrzucę i pomyślę.

W dodatku pojawił się tuż przy drzwiach, mam nadzieję, że nie po to, aby osiadać na twarzach osobom wychodzącym. Mam przeczucie, że byłabym pierwszą, na której wypróbowałby tę opcję.

Poza tym mam drugą psychofankę, tzn do sroki drącej na mnie dziób na moim własnym balkonie dołączyła druga. Wydarły się na mnie przed chwilą tak, że mało nie zeszłam na jakiś fantazyjny wylew. Nie ma co, zwierzęta mnie kochają. Pająki i sroki mianowicie. Drżę na myśl o tym, co wlezie mi na balkon w następnej kolejności.

Tylko makaron, dużo makaronu, może uratować dziś mą słabnącą psychikę.


PS. Małżonek zadzwonił dziś do mnie metodą "na Zaspaną", dwa razy - bardzo to miłe, ale trochę wolę, żeby się nie rozpowszechniło, miałam zły poranek i reszta dnia zapowiada się takoż.
Zaspaną napominam łagodnie, żeby szybciutko odebrała prywatną wiadomość, bo już mi powieka skacze z powodu treści smsa.

Idę leżeć na sofie i mieć światu za złe.


niedziela, 25 września 2011
"Jak pieknie jest, gdy kobieta nie wie o czym mówi jej mężczyzna"
czyli mam nową idolkę, p. Żuraw. Jak pragnę zdrowia, myślałam, że epoka słodkich idiotek udających, że nie potrafią samodzielnie kotleta pokroić już minęła, a tu takie coś. Spoko, jest target, istnienia w sejmie mężczyzn, którzy dadzą sobie w dupę wleźć i nabiorą się na "Misiu, jakiś ty silny" jestem jakoś pewna.

Nasz premier publicznie skrzywdził muchę, są zdjęcia i świadkowie. Mam nadzieję, że nie oznacza to końca jego kariery.

Szarlotkę upiekłam, pranie się zrobiło, może spocznę na szezlongu z lekturą - byle nie z sagą Eddingsa, tłumaczenie jest tak beznadziejne, że tylko irytuje. Tak spieprzyć dobrą książkę, co za żenada.

sobota, 24 września 2011
So long and thanks for all the fish...
czyli lato mamy należycie pożegnane, bardzo pięknie było wczoraj.
Ostatni drink był mi wprawdzie potrzebny jak kurwie bliźniaki, bo miałam jeszcze coś do zrobienia, ale nic to, zrobiłam.

Obudził mnie jazgot pod oknem - rozpromieniony tatuś uczył dzieciątko mówić "tata", dzieciątko odniosło się do tego z entuzjazmem i darło się tak, że niemal było mu widać podniebienie, zapewne czarne. Poza tym standard, zestaw Niewydolny Wychowawczo Tata + Wdupiegomająca Marysia oraz Jęczący Samochodzik. Kiedyś się nie opanuję i wygłoszę uwagi krytyczne.

Mąż mnie rozpieszcza, dostałam 5 litrów spirytusu. Idę, obiad mu zrobię, kochany jest.

piątek, 23 września 2011
"Nowy aku nie trzymie"
Muszę szybko napisać coś niepoważnego, bo jak jestem poważna to ludzie się dziwni robią.

Zaspana, dzięki za telefon - tak, wszystko ok, miło, że zadzwoniłaś (i że standardowo, nie to co wczoraj).

Roboty mam dziś tyle, że dziękuję, postoję (a w przerwach będę siedzieć i zapieprzać). Wcale nie zjadłam tony pierogów na śniadobiad, aby zyskać niezbędne kalorie, wcale.

Idę, butelki na cydr wyparzę - to w ramach "taki zapieprz, że nie ma kiedy załadować".

Tytuł notki skądś, wpadł mi w bystre oczko, jak wiele innych.

PS. 77-latka karmiła kury marihuaną. "Było wesoło". - kocham gazetę.pl miłością dziką. Pomysł powinna staruszka sprzedać kurzym fermom - słowa "jaja od szczęśliwych niosek" nabrałyby nowego znaczenia, o wzroście zarobków nie wspominając.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5