"Co większe muchy"
Źli ludzie wpuścili mi do mieszkania muchy, sztuk dwie. Nie cierpię much i generalnie do owadów mam stosunek mocno nieobojętny, a motyli i ciem się boję - wystarczy obejrzeć je pod mikroskopem, żeby też się bać.
W związku z powyższym spędziłam upojny kwadrans uganiając się za muchami na pełnym wkurwie i ze szmatą, która, że tak to oględnie ujmę, finalnie zniechęciła muchy do przebywania w moim mieszkaniu (i każdym innym miejscu na świecie).
Poza tym nuda, robię bigos na 30 osób, Zaspana miała taką fantazję, to jej zrealizuję, cóż mi szkodzi. W planach na dziś mam także posprzątanie mieszkania (odmuszonego), ale nie będę się przy tym jakoś bardzo upierała, zmęczona jestem.
Tytuł notki proszę sobie wygooglać i przeczytać, opowiadanie rzadkiej urody.
PS. Szlag by to, trzecia mucha, idę w bój.
PS2. 3 min później, od niechcenia - Tadaaaa..!
PS4. Są jeszcze dwie. Niech mi ktoś powie jakim cudem, skoro w każdym oknie mam moskitierę.