|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
FANPEJCZ
Ulubione
|
Wpisy z tagiem: sówka
czwartek, 08 grudnia 2011
"...naście, dwanaście, wszyscy zawaniliowani"
Kto nie wie, skąd tytuł, niech się nawet nie przyznaje, bo trochę krwiożercza dziś jestem. MBF - nie podpowiadaj! Wanilia stąd, że muszę wreszcie wybrać perfumy na zimę, mam mnóstwo pomysłów, a sprawa jest poważna, chodzi o zapach, zapach musi być kompatybilny, chwilowo pachnę trochę niestabilnie, bo jestem w fazie testów, bardzo to irytujące. Powłóczę się pewnie po perfumerii, poza tym wczoraj dotarły próbki, kilka upojnych dni przede mną, acz pewnie wrócę do tego, co już znam, chyba, że macie jakieś sugestie. Ma być zmysłowo, ciepło, otulająco i z wanilią, kocham wanilię, a ona kocha mnie. Hija, dzięki za pierwszą sugestię, Versace będzie być może na wiosnę (i Bieszczady, jeśli ośmielę się pachnieć tam czymkolwiek poza deszczem, lasem i plackami z jagodami z bacówki pod Małą Rawką - ktoś wie, czy Ewa nadal tam jest?). Obrazeczek dnia wrzucam od razu, bo bardzo pasuje. W ramach wprowadzania w życie elementu stabilizacji mam za sobą kolejną nieprzespaną noc, a przed sobą kolejną wielką kawę. Ja i kawa, kto by pomyślał. Może perfumy z nutką kawy, "L`or" na przykład? Tylko flakon mi się nie podoba, nie lubię złota. "Jest 10 rodzajów ludzi - ci, którzy rozumieją system binarny i ci, którzy regularnie uprawiają seks". Znaczy że co, nic pośrodku? Fi dąk. Mam za sobą fascynującą (nie żartuję) rozmowę o tworzeniu stron, może zmobilizuję się i sprawdzę, czy nadal umiem coś prostego machnąć albo nauczę się czegoś nowego. Może strona ze zdjęciami z barwnego życia Myszy i tłumaczeniami z ludzkiego na mysi*? Byłaby zachwycona, strasznie się popisuje. Jak jeszcze raz przeczytam gdzieś banał, że "życie jest jak pudełko czekoladek" to wytropię autora, dopadnę i natrę zirytowanym futrzakiem z pazurkami w pozycji "mikser grozy". Nie lubię czekoladek, w ogóle nie lubię słodyczy. Życie może sobie być jak coś innego, jak wymyślę co, to powiem. Sugestie mile widziane. MBF potwierdził - nadal ma świstaka. Teraz straszy nim swoje dziecko. No, przynajmniej próbuje, bo Młody nie zna trwogi. Na głównej puchy, żadnej celebrytce nie zdarzyła się dziś wpadka z bielizną, ale nie traćmy nadziei, jest jeszcze wystarczająco wcześnie, żeby coś się komuś przesunęło albo wymskło. Przypadkiem, oczywiście. Kolczyki zrobione, kolczyki odebrano, zamówiono naszyjnik i jako szczegóły podano, że ma być fioletowy. Phi, fioletowe to ja robię od ręki. Niemniej jednak wydobędę może więcej danych. Wnioski z ostatnich dni mam takie, że najlepszym przyjacielem dziewczyny jest lupa do prac precyzyjnych i mini-wiertarka. Ważne - bardzo mocno trzymam dziś kciuki i życzę zdrowia pewnej chorującej kociczce. To dobry, ciepły kot, a pozytywne myślenie ma moc sprawczą, mam nadzieję, że się przyłączycie. Miłego dnia Państwu, idę w kącik poczekać na dalszy ciąg programu i więcej światła. Słówko dnia - "wyżut". * tak, stworzyłam podstawy mysiego języka. Nie jest ze mną najlepiej, wiem. Nie, nie będzie prezentacji, jakieś poczucie obciachu jednak mam. Apdejt - Wspomniana wyżej kociczka będzie zdrowa, to najmilsza wiadomość od dawna. Nie wiem, jakim cudem nie działa na mnie to, co zwykle - zimny, trzeźwy bilans znanych i potencjalnych plusów i minusów i próba kierowania się minusami, po prostu nie działa. Coś mi się zepsuło w środku. Patrzę, jak inni idą do przodu, zapominają, nie wracają, i zazdroszczę, bo ja tak nie umiem, nie tym razem. Niech mnie ktoś naprawi. Albo dobra, wiem już, co zrobić. Że też wcześniej na to nie wpadłam, durna łoś. Wrzucę sówkę, żeby nie było, że jest tylko szaro i źle, taka sówka to promyk słońca. Want one. |