Tagi
squirk77@gmail.com

Wpisy z tagiem: biedronka pstra jego mać

poniedziałek, 28 stycznia 2013
Co słonko widziało.

Bez długich wstępów wprost Wam napiszę, że byłam na zakupach i co w związku z tym.
Wyszła niżej podpisana od lekarza i myśli sobie że ach, cóż jej szkodzi zakupy od razu machnąć, będzie miała z głowy a może akurat kaczki rzucili i będzie mogła omieść je pogardliwie wzrokiem bo przecież nie kupi żadnej mając w domu mnóstwo kaczek.
Jak pomyślałam tak zrobiłam tylko w kwestii kaczek sprawa się rypła bo akurat nie mieli ale poomiatałam sobie wzrokiem różne rzeczy zyskując tym samym tak zwaną satysfakcję z dobrze wykonanej zaplanowanej czynności.
Uwagę moją i całej reszty obecnych przykuły jednak w znaczącym stopniu nie rzeczy do nabycia/zignorowania ale czynnik ludzki, mianowicie Babcia z Wnusiem. Stosunki interpersonalne między wymienionymi były jasne dla wszystkich bynajmniej nie zainteresowanych ponieważ Babcia, nie będąca najwyraźniej pewna, czy dziecię jest świadome łączącej ich więzi, sporadycznie zasypywała je pytaniami pomocniczymi w rodzaju "Kto jest ukochanym wnuczkiem babuni, no kto?" demonstrując przy tym fatalny wpływ wieloletniego palenia na struny głosowe co usiłowała zatuszować decybelami. Przy trzecim pytaniu miałam ochotę podejść, postawić dziecię przed jejmością i ryknąć "TO jest ukochany wnuczek babuni, proszę sobie zapisać albo przykleić mu karteczkę na czole!". Oczywiście powstrzymałam się gdyż w porę przypomniałam sobie, że jestem lejdi oraz milutka jak koteczek, pożałowałam tego chwilę później. Robiłam zakupy co kilka minut zaskakiwana obecnością babci i wnusia w innych częściach sklepu, a to babunia chowała się przed znudzonym malcem za jakimś regałem, a to uskakiwała nagle za stos żywności azjatyckiej przez cały czas usiłując wywołać uśmiech na twarzy ogłuszonego już zapewne i zrezygnowanego otroczka. Organizm przyzwyczaił się w końcu do jazgotu i popełniłam błąd pozwalając sobie na chwilę zamyślenia.
I w tym momencie przed moim wózkiem zmaterializował się mały bohater dramatu i wtedy za moimi plecami rozległ się ryk:
 - TO JA, BIEDRONKA PSTRA!
Myślałam, że do wózka wpadnę.
Niewiarykuźwagodne że trafiło akurat na mnie, z tego wszystkiego listę zakupów zgubiłam i teraz nie wiem, co kupiłam. Jestem nieco przygłucha i zmęczona stąd notka zupełnie na serio i bez żadnych symptomów posiadania poczucia humoru czyli jak zwykle w sumie.

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Stali czytelnicy znają komentującą u mnie sporadycznie Emilyann, która z niejasnej dla mnie przyczyny nie prowadzi jeszcze blogaska własnego (a szkoda) ale jestem świadoma, że nie jest to obligatoryjne. Emilyann wygadała się, że ma jutro urodziny, chciałabym uczcić to niewielkim obciachem na Jej cześć - gdyby ktoś ze współkomentujących mial potrzebę obrzucić Emilyann stekiem życzeń i pochwał za wielomiesięczny trud komentowania niech się nie waha, komentarze były zawsze wysokiej jakości i jestem dumna, ze są u mnie (i nie oddam, mowy nie ma).
Emilyann, niech Ci gwiazdkaaa...Hep! Sory. Sto lat, serio :-*

Obrazeczki mam przygotowane - óczuciowy kot, zdrowa żywność oraz krótki opis jednego miasta oraz wesoła historyjka obrazkowa rozbawią Was być może w moim zastępstwie, ja jestem ogłuszona i mam wolne, o. Miłego dnia Państwu, ubierzcie się ciepło zwłaszcza w nos, rurzowy nos wygląda tak sobie, wiem, bo mam.

PS. Dziękuję za wszystkie komplementy pod adresem Diablotek na Fanpejczu, nie wiem, czy im przekazać, i tak są już rozpieszczone i bardzo pewne siebie, sporą część wczorajszego popołudnia spędziłam usiłując przekonać Mniejszą, żeby wyszła z rękawa mojej bluzy. Szalenie ją moje wysiłki bawiły i, że tak to subtelnie ujmę, zapewne byłyby interesujące dla jakiegoś kynologa z fiksacją analną ponieważ poszły przysłowiowemu psu w przysłowiową toporządnybloginieużywamytutakichwyrazów.