Tagi
squirk77@gmail.com

Wpisy z tagiem: balkon

czwartek, 14 czerwca 2012
"Tak dłużej być nie może, niebawem pójdzie na noże"

Nie, nie będę rozbierała na części pierwsze utworu pana Czesława Mozila (tego, co napisał Mozillę...ahaha, żartuję, Mozillę napisał inny pan), ale cytat bardzo mi pasuje do moich coraz bardziej niechętnych myśli skierowanych w stronę kilku osób, np. Tatusia od Jęczącego Auteczka. Naprawdę rozumiem, że panu się auteczko ogromnie podoba i że będąc nudnym i bezbarwnym innej metody na zaistnienie na osiedlu nie wymyślił, ale ja pierniczę, gościu men, kto z rozumem w głowie i jakąś elementarną kulturą jęczy złomem od 8 rano? Włóczy się taki za jęczącym kawałem żelastwa, w którym siedzi dziecię znudzone i nie mające z całej akcji żadnej przyjemności, bo przecież chodzi o to, żeby sobie tatuś pokierował, a nie o to, żeby się dziecko dobrze bawiło, a już na pewno nie jest brane pod uwagę to, że hałasem przeszkadza się innym. Rozmnażanie się i mieszkanie wśród innych ludzi stanowczo nie powinno być dostępne dla wszystkich.

Z nowości to nie wyspałam się gdyż koleżanka mi się trochę zakochała w panu, co nie rokuje, i nieco czasu zajęło mi wytłumaczenie jej, czemu powinno jej szybciutko przejść, na szczęście miałam do pomocy inną koleżankę, co pana poznała, więc dałyśmy sobie radę. Już o 4.30 mogłam podlać przyrodę nabalkonową i iść spać. Całe 5 h, szał.

Przyroda - tu macham mackami do Ashery, która zapewne czeka na zielony apdejt - ma się świetnie, zakwitło mi jednocześnie tyle pomidorów malinowych że zastanawiam się, czy to nie celowy, zmasowany atak. Groch niby się pnie, ale jeden sprytny pęd uznał, że co on się będzie przemęczał i piął sam i zarzucił wąsa na kolegę z boku, żeby ten załatwił całe to męczące siępięcie. Nie rozplotę ich raczej, bo się bardzo sprytnie poowijał, drań leniwy.
Właśnie zajrzałam na balkon i oświadczam, że cukinia kulista i papryka in spe czerwona przygotowują się do zakwitnięcia, fasola szparagowa i pomidorki koktailowe też. Urosłam z dumy na pół cicika. Wszystko, odpukać, wygląda bardzo przyzwoicie, chili rosną w oczach (auć), koper i chia też się rozszalały. Trener Osobisty nie pozna balkonu, kiedy wróci. Oczywiście wcześniej go opierniczę za to, że w ogóle wyjechał, ale niezazbytnio, bo dzięki temu, że pojechał, ja na razie jechać nie muszę.

Obejrzenie wczoraj przyrody mobilnej poskutkowało tym, że mam mały apel do gangu Kosz Angels - dziewczęta, musimy w drodze do Afryki zahaczyć o Syberię, mam nadzieję, że rowery wytrzymają. Włączyłam wczoraj program i co ja paczę? Otóż paczę, że ktoś zrobił zwierzątko w fotoszopie, a ono mu uciekło. Jakiś spryciarz podprowadził głowę kangurowi i ciało jeleniowi skrzyżowanemu z owcą i stworzył piżmowca. Muszę jednego mieć, to oczywiste, głównie po to, żeby nikt nie mógł wprost uwierzyć, że go mam i że jest prawdziwy. Poza tym one tak ślicznie mordkami ruszają, kiedy jedzą - będę musiała się pilnować, żeby mojego nie przekarmić tylko dlatego, że chcę się pozachwycać tym, jak je.
Poza tym są tam burunduki i trochę oszalałam (uprzedzałam wszak, że kiedyś tu oszaleję) z wrażenia. Zarejestrowano z niemałym trudem walkę dwóch burunduków o szyszkę. Było mnóstwo skakania, łapek i trochę nerwowego popiskiwania. Proszę spojrzeć, jak pięknie się burunduki tłuką - można któregoś wystawić przeciwko Najmanowi i być spokojnym o to, że włos zwierzęciu z wąsa nie spadnie. Musimy, drogie Aniołki, po takim burunduku mieć, będą dla nas kradły fistaszki, a kto nie lubi fistaszków.
Co ciekawe foki na Syberii też są i też się biją - zabawnie to wygląda, bo mają krótkie płetewki i są dość okrągłej budowy, więc trochę się trzeba namachać, żeby współfokę płetewką trzepnąć. Dokładnie tę skałę, solidnie ofoczoną, widziałam wczoraj w programie - sporo ich tam jest i walczą o miejscówkę, a jak któraś dodatkowa próbuje się na skałę wcisnąć, to zaczyna się całe to machenie i marudzenie. Jednej to w ogóle wczoraj nie wpuściły i było jej przykro. Gdybym tam była zrobiłabym porządek.
To co, pakujemy wielkie torby z Ikei i Tesco do koszyków narowerowych i jedziemy, tak?

Obrazeczki będą dziś zwierzątkowe, zwierzątkowe, zwierzątkowe i nindżowy jeden - jeśli przyjrzycie się uważnie na tle ściany zobaczycie dwukolorowego pana.
O, jeszcze jest o karmie - wrzucę, bo ładne. Miłego dnia Państwu.

PS. Na osiedle wjechała rano ciężarówka z napisem DROG-ZNAK. Ciekawe, czym się zajmują.